Seksowne stroje, odważne pozy, dynamiczna choreografia - teatr i taniec na najwyższym poziomie z udziałem Agnieszki Fertały
W miniony piątek, sala kinowa ZCAS-u po raz kolejny zapełniła się po same brzegi. Tym razem zaproszono Poznański Teatr Tańca, który zaprezentował dwa spektakle, "Balladynę" oraz "Wo-man w pomidorach". W jednym z nich tańczyła Agnieszka Fertała, żona złotowianina, która jak przyznała po występie, czuje się nierozerwalnie połączona z naszym miastem.
W części pierwszej zaprezentowano publiczności "Balladynę" w choreografii Kariny Adamczak – Kasprzak. Dwie tancerki opowiedziały dobrze wszystkim znaną z lektur szkolnych, tragiczną historię sióstr, Balladyny i Aliny, z których jedna musiała umrzeć by druga mogła poczuć się szczęśliwsza. Mieliśmy szansę zobaczyć taniec na najwyższym poziomie, z najlepszą choreografią i muzyką, która idealnie wkomponowała się w ruchy sceniczne tancerek.
Drugie przedstawienie, „Wo-man w pomidorach” w choreografii Yossiego Berga, utrzymano w zgoła innym klimacie, więcej artystek na scenie, inna fabuła, inne przesłanie. Dynamiczna akcja, akcenty piosenki francuskiej, a nawet humorystyczne dialogi okazały się strzałem w dziesiątkę. Publiczność wielokrotnie wstrzymywała oddech kiedy piękne dziewczęta paradowały na wpół nagie i wygimnastykowane, udowadniając, że piękno tkwi nie w ciele, a w spojrzeniu i uśmiechu. Przekaz był jasny : mężczyźni nie doceniają swych wieloletnich partnerek, żon, porzucając je dla młodszych, jędrniejszych, szczuplejszych, a te bez krzty zastanowienia, za wszelką cenę pragną ratować związek, często kosztem własnego honoru i dumy. W ostatnim epizodzie spektaklu pojawiła Agnieszka Fertała, w roli kobiety, która po wielu walkach o miłość, nie ma już ani siły, ani nawet urody. Gdy nadszedł czas ukłonów przed publicznością, nie mogło zabraknąć kwiatów dla artystów (w spektaklu „Wo-man w pomidorach” na moment pojawił się mężczyzna).
[[reklama]]
Kiedyś wrócę tutaj na dłużej
Kiedy wszyscy tancerze zmywali makijaż i szykowali się do wyjazdu, Agnieszka Fertała myślała już o innym, spokojniejszym miejscu niż Poznań. Był to kolejny weekend, który wraz z mężem i roczną córką, spędzała w Złotowie, który jak określiła, jest jej drugim miejscem na ziemi. - Jestem rodowitą wrocławianką, na co dzień mieszkam w Poznaniu, ale to w Złotowie czuję się najlepiej. Jestem z tym miastem nierozerwalnie związana, mój mąż jest stąd, córka jest tutaj zameldowana, można powiedzieć, że jestem adoptowaną złotowianką. - przyznaje. Nie zadziwia więc fakt, że dla kogoś, kto całe życie czynnie uprawia różnego rodzaju sporty, to złotowska promenada jest ulubionym miejscem do wypoczynku dla A. Fertały- rolki, rower, spacer z córką. Artystka potwierdza również, że zawód tancerza, obecnie tak popularny, jest jak loteria, zawsze może zdarzyć się kontuzja i kariera idzie w niepamięć. - Mam na swoim koncie już kilka mniejszych kontuzji, ale na szczęście niegroźnych. Wychodzę z założenia, że tancerz powinien mieć zawsze plan B w swoim życiu. Ja zamierzam założyć szkołę tańca, kto wie, być może w Złotowie – uśmiecha się tajemniczo. Na pytanie czy w przyszłości popchnie swoją córkę w kierunku tańca, bez zastanowienia przyznaje: - Nie jest tajemnicą, że aby być zawodowym tancerzem, trzeba poświęcić większość swojego czasu na mordercze treningi, często po 9 godzin dziennie. Trzeba być cierpliwym, czasami rodzina bardzo na tym cierpi, bo wyjazdy, bo praca do późnych godzin. Nie wiem czy będę zachęcać swoją córkę do tego zawodu, najważniejsze aby była w życiu spełniona.
Agnieszka Piec
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze