Reklama

Czuję się zawiedziony

29/10/2013 10:31
O zawodzie milicjanta, a później policjanta, o sentymencie do Łobżenicy i potrzebie działania dla tego miasta oraz o pracy Samorządu Mieszkańców opowiada Ryszard Biniak

Sięgnijmy kilkadziesiąt lat wstecz, do czasów, gdy to m.in. Ryszard Biniak odpowiadał w Łobżenicy za ład i porządek. Jak to wtedy było?

W tej roli zaistniałem w 1976 roku, w Milicji, a później Policji. Pracowałem tam do 1992 roku. Z samym terenem gminy Łobżenica jestem związany właściwie od dziecka, bo trafiłem tu z rodzicami z Kłodzka, gdy miałem 1,5 roku. Wracając do służby w resorcie MSW, bo tak się to powinno fachowo określać, to były zupełnie inne czasy. To miasto wyglądało zupełnie inaczej, bo musi pan wiedzieć, że niegdyś Łobżenica miała w sobie dużo więcej uroku niż dziś. Była czysta, zadbana i bezpieczna, choć na całą gminę było nas czterech, a do dyspozycji mieliśmy jednego gazika, w którym i tak maksymalnie mogły jechać dwie osoby. Jeśli trzeba było gdzieś jechać, a nie było auta, używaliśmy swoich prywatnych motocykli. Komendant nakazał i trzeba było jechać, nikt nie kręcił nosem. Jednak większość patroli odbywała się pieszo, przez to mieliśmy lepszy kontakt ze społeczeństwem. Człowiek podszedł, porozmawiał na mieście i już wiedział dużo rzeczy, które pomagały w pracy, w namierzaniu i ujmowaniu przestępców i eliminowaniu tzw. "zadymiarzy".

To tylko fragment artykułu z AL 43/2013, s.22
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości