Działkowcy z "Rodła" skarżą się, że przy pogłębianiu Głomi zasypano im odpływ rowu melioracyjnego. Niezadowoleni są także z usług miejscowych meliorantów
- Od ponad dwóch miesięcy zgłaszamy, że rów melioracyjny, odprowadzający wodę z naszych działek, został zasypany i nikt z tym nic nie robi – mówi wiceprezes Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Rodło” w Złotowie Bolesław Rudnicki. - Boimy się, że jak wędkarze otworzą spust na Głomi, to nas zaleje – dodaje przedstawiciel działkowców. Mężczyzna osobiście rozmawiał w tej sprawie z zastępcą burmistrza Złotowa. Miał od niego uzyskać obietnicę, że problem zostanie rozwiązany. To samo usłyszeliśmy my. - Będzie to załatwione. Ustalimy, kto wykonywał konserwację Głomi (rzeka należy do Skarbu Państwa) i on to poprawi – powiedział nam J. Kołodziejczyk. Zanim jednak zdołał spełnić tę obietnicę jeden z działkowców sam udrożnił połączenie rowu z rzeką. - Wykonawca twierdzi, że zrobił to po pierwszym zgłoszeniu – wiceburmistrz dziwi się informacji, że działkowcy wzięli sprawy we własne ręce. Obecnie woda z działek co prawda spływa, ale rów udrożniony jest na słowo honoru. - Kiedy zaczną się opady problem wróci – uważają właściciele działek znajdujących się na jednym z najbardziej podmokłych terenów w mieście.
[[reklama]]
Za co płacimy?
Pretensje działkowcy mają także do Rejonowego Związku Spółek Wodno-Melioracyjnych w Złotowie. To z nim „Rodło” ma podpisaną umowę na konserwację rowów na terenie ogrodu. Łącznie jest ich tam około kilometra. - Zapłaciliśmy im, a praca nie została wykonana – twierdzi B. Rudnicki z zarządu ROD „Rodło”. Tak to wygląda, bo pracownicy RZSW-M ostatni raz ogrody odwiedzili wczesną wiosną tego roku. Skosili trawę, wykonali hakowanie dna i odmulenie rowu na głębokość dziesięciu centymetrów. - Nie wykonujemy robót na 100%, bo nas na to nie stać. Dlatego zarząd wybiera mniejsze zło – uzasadnia wybór prac kierownik zakładu Czesław Greczyło. - Składki nie pokrywają kosztów prac, które trzeba by było wykonać. Działkowcy płacą 30-40% tego, co powinni zapłacić.
Skoro tak, to trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego obie strony podpisały umowę na konserwację rowów na terenie działek? Może stało się to w myśl powiedzenia: oni udają, że nam płacą, a my udajemy, że pracujemy?
Na to pytanie odpowiedzieć sobie muszą zainteresowane strony. Nam jednak Cz. Greczyło obiecał, że w październiku jego pracownicy ponownie odwiedzą działkowców na „Kaczym Dołku”.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze