Reklama

Czy uda się jej zaszczepić teatr w sercach dzieciaków?

20/02/2015 00:00
- Na 30-go Stycznia była nas wtedy spora grupa dzieciaków. Często więc całą tą zgrają bawiliśmy się w teatr. Byli aktorzy, była scena, widownia, a nawet bilety. Wszystko na niby, ale z pełnym zaangażowaniem... - wspomina Ewelina Jończyk-Kulińska. Dziś, kilkanaście lat później, stara się w najmłodszych rozbudzić miłość do teatru i języka angielskiego

Akt pierwszy

Większość z osób, które to czytają, pamięta zapewne, że niegdyś, aby spotkać się z bracią z podwórka, nikt nie potrzebował telefonu komórkowego albo smartphone"a w celu dogadania miejsca spotkania. Zbędne były też internetowe komunikatory czy portale społecznościowe. Każdy ""z paczki"" wiedział, gdzie jest punkt zborny i niemal każdy meldował się tam w tym samym czasie (w wakacje tuż po śniadaniu), po to, by bawić się do ""wieczorynki"" najlepiej na świecie. Takie wspomnienia wiążą się z tysiącami podwórek w Polsce. Tak było też na jednym z krajeńskich przydomowych placów, niedaleko dworca PKP we wczesnych latach 90-tych. - Na 30-go Stycznia była nas wtedy spora grupa dzieciaków. Często więc całą tą zgrają bawiliśmy się w teatr. Byli aktorzy, była scena, widownia, a nawet bilety, które robiliśmy sami z makulatury, która nam w ręce wpadła. Wszystko na niby, ale z pełnym zaangażowaniem, tak jakby to działo się naprawdę – wspomina Ewelina Jończyk-Kulińska, współtworząca ten ""uliczny teatr"". Wtedy nie przeszkadzał brak blasku reflektorów, bo zastępowało je słońce. Kreatywność rozwijała się poprzez wymyślanie sztuk, wyszukiwanie rekwizytów i odpowiedniej garderoby. To nie była tylko zabawa, to była też pasja, która w przypadku Eweliny przetrwała.

Akt drugi

Nieco poważniejsza i nadal pełna zaangażowania przygoda z teatrem zaczęła się dla Eweliny nieco później, w wieku lat nastu. - Od 2001 roku należałam do ""Teatru Improwizacji"", który działał przy Krajeńskim Ośrodku Kultury. To faktycznie w sporej mierze była praca twórcza techniką improwizacji, bo oprócz gry znanych sztuk starałyśmy się między innymi z moimi przyjaciółkami: Magdą, dwiema Monikami, Asią, Anią i wieloma innymi bliskimi nam osobami tworzyć coś własnego. W taki sposób powstał m.in. film traktujący o problemie rasizmu w Polsce, który kręcony był w budynku KOK i jego obejściu. Tak powstawały też autorskie spektakle. Naszym ""guru"" od teatru był wówczas obecny dyrektor KOK Karol Adler – mówi Ewelina Jończyk-Kulińska. Do tej pasji w czasach liceum dołączyła kolejna - język angielski. - To z kolei zasługa prof. Grzegorza Lubiny z I LO w Złotowie, który swoją osobowością i wiedzą spotęgował we mnie sympatię do języka Szekspira – wspomina Ewelina. Tuż przed maturą wybór życiowej drogi stanął więc pod znakiem zapytania. Serce czy rozum? Teatr czy filologia angielska? - Zwyciężył racjonalizm. Nie mówię, że nie chciałabym mieszkać w Nowym Jorku i pracować na Broadway"u, bo takie marzenia też były, ale należało je oceniać realnie. Wybrałam język, nie sądząc wówczas, że kilka - kilkanaście lat później znów oprócz bycia nauczycielem języka wrócę do teatru i znów powrócą te wszystkie piękne chwile z dzieciństwa, które teraz staram się przekazać innym dzieciaczkom, zarażając je pasją i do angielskiego, i do teatru – stwierdza Ewelina.

Akt trzeci

Ten powrót to pomysł, który w KOK wszedł w życie jeszcze pod koniec ubiegłego roku - zajęcia teatralne, przedstawiające teatr ""od kuchni"", ale prowadzone w 80% w języku angielskim. - Zadzwonił do mnie dyrektor z taką propozycją, bo potrzeba była osoba, która miała do czynienia i z jednym, i z drugim. Nie zastanawiałam się zbyt długo, bo choć zaznaczał, że to projekt pilotażowy, takie wyzwanie mi się spodobało – mówi Ewelina Jończyk-Kulińska. Ilość chętnych przerosła oczekiwania. Skrzynka mailowa KOK pękała w szwach. W ten sposób zamiast jednej grupy powstały dwie, w skład których, po wstępnych przesłuchaniach, weszło 25 dzieci w wieku od sześciu do dwunastu lat. - Grupy są zróżnicowane pod względem wieku, choć w tej pierwszej więcej jest sześcio- i siedmiolatków. Podział na panie i panów kształtuje się mniej więcej po równo. Zajęcia, które trwają zegarową godzinę, zaczynamy od piosenek, ćwiczeń językowych, rzecz jasna po angielsku. Później następują zajęcia właściwe, czyli zgodnie z cyklem naszych spotkań np. tworzenie plakatu, teatr cieni itp. - mówi Ewelina. Ciekawie wyglądały pierwsze warsztaty, na nich bowiem powstawały maski. - Robi się to w ten sposób, że na twarz kładziemy folię, na nią nakłada się namoczone bandaże gipsowe, które następnie posłużą jako forma. Formę wykleja się gazetą za pomocą kleju z mąki i dokleja patyczek, by aktor mógł maskę trzymać - tak jak robiło się to w starożytnym teatrze greckim – wyjaśnia instruktorka, dodając, że dzieciaki miały przy tej pracy spory ubaw. - Nie ma problemu z tym, że w czasie zajęć próbują mówić po polsku. Dla jasności dodam, że nie chodzi tu też o to, by kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Ma to być nauka języka i teatru w taki sposób, by zachęcić ich do jednego i drugiego. Że tak się dzieje mogą potwierdzać słowa dzieciaczków, które na odchodne mówią, że już nie mogą doczekać się kolejnych zajęć, a także rodziców, którzy pytają, czy powstanie więcej takich grup, bo też chcieliby zapisać na nie swoje pociechy – stwierdza Ewelina.



Spektaklem, na którym w tej chwili uczą się najmłodsi i który być może wystawią jest ""Śpiąca Królewna"". – Zabawna sytuacja była z obsadą ról: była niezła walka o rolę księżniczki, nikt za to nie chciał grać złej wiedźmy, a jakoś trzeba było ich podzielić, by mogli ćwiczyć scenki. Praca na tekście popularnej baśni jest jednym z elementów programu akademii i nie prowadzi do wystawienia sztuki. Jednak niczego nie możemy wykluczyć – dodaje ze śmiechem E. Jończyk.
Zajęcia potrwają do połowy czerwca. W marcu młodych aktorów czeka wizyta w prawdziwym teatrze. Od nowego roku szkolnego 2015/16 okaże się, czy pomysł się przyjął i czy będzie kontynuowany. Za kilka lat z kolei wyjaśnić się może również, czy ktoś z młodych aktorów dzięki takiej inspiracji zamarzył o byciu aktorem i swoje marzenia zrealizował.

Sz. Chwaliszewski

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości