- Na 30-go Stycznia była nas wtedy spora grupa dzieciaków. Często więc całą tą zgrają bawiliśmy się w teatr. Byli aktorzy, była scena, widownia, a nawet bilety. Wszystko na niby, ale z pełnym zaangażowaniem... - wspomina Ewelina Jończyk-Kulińska. Dziś, kilkanaście lat później, stara się w najmłodszych rozbudzić miłość do teatru i języka angielskiego
Akt pierwszy
Większość z osób, które to czytają, pamięta zapewne, że niegdyś, aby spotkać się z bracią z podwórka, nikt nie potrzebował telefonu komórkowego albo smartphone"a w celu dogadania miejsca spotkania. Zbędne były też internetowe komunikatory czy portale społecznościowe. Każdy ""z paczki"" wiedział, gdzie jest punkt zborny i niemal każdy meldował się tam w tym samym czasie (w wakacje tuż po śniadaniu), po to, by bawić się do ""wieczorynki"" najlepiej na świecie. Takie wspomnienia wiążą się z tysiącami podwórek w Polsce. Tak było też na jednym z krajeńskich przydomowych placów, niedaleko dworca PKP we wczesnych latach 90-tych. - Na 30-go Stycznia była nas wtedy spora grupa dzieciaków. Często więc całą tą zgrają bawiliśmy się w teatr. Byli aktorzy, była scena, widownia, a nawet bilety, które robiliśmy sami z makulatury, która nam w ręce wpadła. Wszystko na niby, ale z pełnym zaangażowaniem, tak jakby to działo się naprawdę – wspomina Ewelina Jończyk-Kulińska, współtworząca ten ""uliczny teatr"". Wtedy nie przeszkadzał brak blasku reflektorów, bo zastępowało je słońce. Kreatywność rozwijała się poprzez wymyślanie sztuk, wyszukiwanie rekwizytów i odpowiedniej garderoby. To nie była tylko zabawa, to była też pasja, która w przypadku Eweliny przetrwała.
Akt drugi
Nieco poważniejsza i nadal pełna zaangażowania przygoda z teatrem zaczęła się dla Eweliny nieco później, w wieku lat nastu. - Od 2001 roku należałam do ""Teatru Improwizacji"", który działał przy Krajeńskim Ośrodku Kultury. To faktycznie w sporej mierze była praca twórcza techniką improwizacji, bo oprócz gry znanych sztuk starałyśmy się między innymi z moimi przyjaciółkami: Magdą, dwiema Monikami, Asią, Anią i wieloma innymi bliskimi nam osobami tworzyć coś własnego. W taki sposób powstał m.in. film traktujący o problemie rasizmu w Polsce, który kręcony był w budynku KOK i jego obejściu. Tak powstawały też autorskie spektakle. Naszym ""guru"" od teatru był wówczas obecny dyrektor KOK Karol Adler – mówi Ewelina Jończyk-Kulińska. Do tej pasji w czasach liceum dołączyła kolejna - język angielski. - To z kolei zasługa prof. Grzegorza Lubiny z I LO w Złotowie, który swoją osobowością i wiedzą spotęgował we mnie sympatię do języka Szekspira – wspomina Ewelina. Tuż przed maturą wybór życiowej drogi stanął więc pod znakiem zapytania. Serce czy rozum? Teatr czy filologia angielska? - Zwyciężył racjonalizm. Nie mówię, że nie chciałabym mieszkać w Nowym Jorku i pracować na Broadway"u, bo takie marzenia też były, ale należało je oceniać realnie. Wybrałam język, nie sądząc wówczas, że kilka - kilkanaście lat później znów oprócz bycia nauczycielem języka wrócę do teatru i znów powrócą te wszystkie piękne chwile z dzieciństwa, które teraz staram się przekazać innym dzieciaczkom, zarażając je pasją i do angielskiego, i do teatru – stwierdza Ewelina.
Akt trzeci
Ten powrót to pomysł, który w KOK wszedł w życie jeszcze pod koniec ubiegłego roku - zajęcia teatralne, przedstawiające teatr ""od kuchni"", ale prowadzone w 80% w języku angielskim. - Zadzwonił do mnie dyrektor z taką propozycją, bo potrzeba była osoba, która miała do czynienia i z jednym, i z drugim. Nie zastanawiałam się zbyt długo, bo choć zaznaczał, że to projekt pilotażowy, takie wyzwanie mi się spodobało – mówi Ewelina Jończyk-Kulińska. Ilość chętnych przerosła oczekiwania. Skrzynka mailowa KOK pękała w szwach. W ten sposób zamiast jednej grupy powstały dwie, w skład których, po wstępnych przesłuchaniach, weszło 25 dzieci w wieku od sześciu do dwunastu lat. - Grupy są zróżnicowane pod względem wieku, choć w tej pierwszej więcej jest sześcio- i siedmiolatków. Podział na panie i panów kształtuje się mniej więcej po równo. Zajęcia, które trwają zegarową godzinę, zaczynamy od piosenek, ćwiczeń językowych, rzecz jasna po angielsku. Później następują zajęcia właściwe, czyli zgodnie z cyklem naszych spotkań np. tworzenie plakatu, teatr cieni itp. - mówi Ewelina. Ciekawie wyglądały pierwsze warsztaty, na nich bowiem powstawały maski. - Robi się to w ten sposób, że na twarz kładziemy folię, na nią nakłada się namoczone bandaże gipsowe, które następnie posłużą jako forma. Formę wykleja się gazetą za pomocą kleju z mąki i dokleja patyczek, by aktor mógł maskę trzymać - tak jak robiło się to w starożytnym teatrze greckim – wyjaśnia instruktorka, dodając, że dzieciaki miały przy tej pracy spory ubaw. - Nie ma problemu z tym, że w czasie zajęć próbują mówić po polsku. Dla jasności dodam, że nie chodzi tu też o to, by kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Ma to być nauka języka i teatru w taki sposób, by zachęcić ich do jednego i drugiego. Że tak się dzieje mogą potwierdzać słowa dzieciaczków, które na odchodne mówią, że już nie mogą doczekać się kolejnych zajęć, a także rodziców, którzy pytają, czy powstanie więcej takich grup, bo też chcieliby zapisać na nie swoje pociechy – stwierdza Ewelina.
Spektaklem, na którym w tej chwili uczą się najmłodsi i który być może wystawią jest ""Śpiąca Królewna"". – Zabawna sytuacja była z obsadą ról: była niezła walka o rolę księżniczki, nikt za to nie chciał grać złej wiedźmy, a jakoś trzeba było ich podzielić, by mogli ćwiczyć scenki. Praca na tekście popularnej baśni jest jednym z elementów programu akademii i nie prowadzi do wystawienia sztuki. Jednak niczego nie możemy wykluczyć – dodaje ze śmiechem E. Jończyk. Zajęcia potrwają do połowy czerwca. W marcu młodych aktorów czeka wizyta w prawdziwym teatrze. Od nowego roku szkolnego 2015/16 okaże się, czy pomysł się przyjął i czy będzie kontynuowany. Za kilka lat z kolei wyjaśnić się może również, czy ktoś z młodych aktorów dzięki takiej inspiracji zamarzył o byciu aktorem i swoje marzenia zrealizował.
Sz. Chwaliszewski
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze