Jestem człowiekiem wielozadaniowym. Pracowałem na SOR, byłem gminnym radnym, jestem ochotniczym strażakiem, założycielem amatorskiego klubu sportowego, ratownikiem WOPR, członkiem organizacji paramilitarnej (Krajeńskiego Oddziału Szturmowego), okazjonalnym wędkarzem oraz miłośnikiem piłki nożnej i siatkowej. Cóż, czas nie jest z gumy. W sumie jestem zwykłą osobą, która spotyka na swej drodze mnóstwo niezwykłych osób. Z niejednego pieca jadłem chleb.
Ojciec. Człowiek niezwykle inteligentny, oczytany i elokwentny. Cenił sobie wysoką kulturę i piękno poezji. To on wprowadzał mnie w świat literatury i sztuki. On pokazał muzykę najwyższej klasy. Wiele mu zawdzięczam i sądzę, że nie stałbym tu gdzie stoję dzisiaj, gdyby nie jego pomoc, bezcenne rady, troska. Ojciec zmarł w dniu moich urodzin w 2012 roku. Był patriotą i tego samego uczył mnie i brata. Rola ojca w życiu mojej rodziny była bezsprzeczna. Był skromnym bohaterem, choć tak naprawdę poznałem wielkość jego poświęceń i wysiłków dość późno.
Reklama
Już jako dwu- lub trzylatek śpiewałem pieśni patriotyczne dla swej najbliższej rodziny. Grałem, na czym się dało. Potem szkoła podstawowa, konkursy recytatorskie, muzyczne, np. beatlesowski i poszło. Do dziś się uczę i szlifuję umiejętności. Czuję, że z roku na rok jestem coraz mocniejszy i prezentuję lepszy wokal. Rozwijam się, czuję progres.
Żadnego. Jestem samoukiem. Gram po swojemu, wykorzystując swoją wrażliwość muzyczną i własne interpretacje tekstów. Profesjonalni muzycy dziwią się czasami, gdy gram bez nut.
Reklama
Idée Fixe to muzyka stworzona przez Czesława Niemena do tekstów Cypriana Norwida. Nasze aranżacje powstawały niemal rok (od listopada 2012 do października 2013) i zostały objęte honorowym patronatem Marszałka Województwa Wielkopolskiego Marka Woźniaka. Recenzję napisał dr hab. Piotr Chlebowski z Ośrodka Badań nad Twórczością C. Norwida z KUL. Poszczególne utwory nagrywaliśmy w moim domowym studio, a muzykę organową w jednym ze złotowskich kościołów. Płytę zadedykowałem zmarłemu ojcu Kazimierzowi Krzykowi. Album Norwid-Niemen ma dla mnie znaczenie sentymentalne, bo to Ojciec pokazał mi Niemena po raz pierwszy. Oglądaliśmy wtedy w domu retransmisję jego koncertu w Opolu. Nie rozumiałem wtedy przekazu tej muzyki, ale ojciec słuchał jej z takim namaszczeniem, że zapamiętałem tę chwilę. Tata nie doczekał powstania płyty, ale byłby z niej bardzo dumny.
Bez echa. Mało kto w Złotowie wie, że jestem laureatem ogólnopolskiego festiwalu niemenowskiego. Prosiliśmy o wsparcie miasto, by nagłośnić sprawę. Nie otrzymaliśmy nawet patronatu, którego nie odmówił nam Marszałek. Recenzje pisali badacze z KUL, Uniwersytetu Warszawskiego, Wyższej Akademii Muzycznej w Katowicach i wybitny dziennikarz muzyczny R. Radoszewski, znawca muzyki Niemena. Po finalizacji, gdy pewnym było, że płyty stały się faktem miasto ponownie rozpatrzyło sprawę. Burmistrz wycofał się w sposób dość nieelegancki, ale pomógł pan Leszek Trojanowski, starostwo i pan Jacek Fertikowski, który zachował się jak rasowy mecenas. Od miasta dostaliśmy zerowe wsparcie. Płyty rozeszły się bez większego problemu, ale niesmak pozostał.
Reklama
Na początek słowo wyjaśnienia: w Złotowie Lizard czyta chyba tylko Piotr Kulesza, nagłośnieniowiec z ZCAS. Nikt poza nim nie wyłowił tej informacji. W artykule mowa o tym, że na fanów elektrycznego Niemena czeka miła niespodzianka. Obok znajduje się recenzja zespołu Pink Floyd. Nieskromnie powiem, że muzyka Floydów uzyskała pięć gwiazdek, nasza płyta cztery (oceniał bardzo krytyczny redaktor naczelny). Ponieważ płytę wydano w profesjonalnym wydawnictwie trafiła do rejestru ZAiKS, a stamtąd wyłowiły ją czasopisma branżowe.
Póki co projekt ma dwie odsłony. Premiera odbyła się w Magazynie Bistro, druga część w restauracji Poziomka w Kujankach. Wrzosowiska to twór czwórki muzyków: Stanisław Ogorzałek - piano, Janusz Jędrzejczyk - skrzypce, Grzegorz Tyluś - gitara i mój wokal. Gości koncertów zaprosiliśmy w podróż po niezapomnianych tekstach Edwarda Stachury z muzyką Starego Dobrego Małżeństwa. To muzyczne wspomnienie tkwi we mnie od najmłodszych lat. A piosenki Stachury nadal budzą wiele emocji i wzruszeń.
Reklama
Różnie. Na Wrzosowiskach mieliśmy pełną salę. Starsi, młodsi. Trudno generalizować, jeśli chodzi o wiek odbiorców, ale jeśli mowa o płci w przewadze są to kobiety. Poezja śpiewana trafia do wrażliwych odbiorców, a panie niewątpliwie takimi są. Ogólnie publiczność jest przemieszana, ale wszystkich łączy miłość do romantycznych ballad. Wrażliwcy to zrozumieją.
Bezpośrednio nie. Innej krytyki staram się nie śledzić. Każdy odbiorca kultury ma wybór. Jeśli nie podoba Ci się moja muzyka, nie przychodź na koncert. Zasada jest prosta i niezmienna. Nie krytykuję i nie komentuję tego, co mnie nie dotyczy.
Reklama
Odpowiedź na pierwsze i drugie pytanie brzmi: tak, ale cena za profesjonalne muzykowanie jest wysoka. Koncertowanie pochłania mnóstwo czasu i energii. Właściwie zawsze łączenie pasji z zawodem jest niebezpieczne. Człowiek nie ma wtedy odskoczni od codzienności. Zatraca się w jednym zajęciu i może się szybko wypalić. To że pracuję zawodowo, a śpiewam i gram dla przyjemności uważam za cenny dar.
Tak. W kilku. W Szansie na sukces, gdy gościł tam Michał Bajor, w opolskich debiutach i Must be the music. Za każdym razem podawano mi pod nos niewolniczy kontrakt pełen obostrzeń i kar za niezastosowanie się do ich zasad. Każdy występ był w pełni wyreżyserowany, ktoś wybierał strój, piosenkę, którą trzeba zaśpiewać, scenariusz obejmował nawet reakcje na scenie. Wszystkie te programy to fabryka jednorazowych postaci. Oni tworzą gwiazdy, które zapalają i gaszą, kiedy uznają za stosowne. Nie podpisałem takiej umowy.
Reklama
Nie, ponieważ nie jestem przywiązany do miejsca. Koncertuję po całym kraju. Nie chcą mnie tu, jadę dalej, tam, gdzie przyjmują mnie z otwartymi ramionami. Prowincja nie stanowi więzienia.
Brak posiadającej środki i możliwości instytucji kultury. Nie ma mecenasów wspierających artystów. Wielu młodych i niemłodych uzdolnionych ludzi rezygnuje ze swych marzeń, ponieważ nikt ich nie wspiera. Mają talent i aspiracje, ale pozostawieni sami sobie poddają się. Jeden czy dwóch sobie poradzi, ale dziesiątki odpadną na przedbiegach. Kultura żyje ludźmi i trzeba ją napędzać ich talentem. Nie wolno o tym zapominać.
Reklama
Po zrealizowanych projektach Szept, Agrest, Niemenie, singlu z Padre i Wrzosowiskach przyszedł czas na nowe. Na jesień planujemy nowy, ciekawy projekt muzyczny oparty na współpracy ze znanymi artystami. Będzie to koncertowe show po Polsce. Wykorzystamy teksty kultowego twórcy Grzegorza Ciechowskiego. Więcej szczegółów nieco później.
Rozmawiała Małgorzata Modrak[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze