Ośmioletnia kia ceed, którą jeździli policjanci z jastrowskiego komisariatu nie pierwszy już raz została unieruchomiona. Tym razem - prawdopodobnie na zawsze. Zawiódł silnik. Na horyzoncie pojawiła się jednak nadzieja na nowy radiowóz
Potrzebę kupna nowego auta komendant jastrowskiego Komisariatu Policji Błażej Redzimski zgłaszał niejednokrotnie. Niejednokrotnie też przedstawiał miejskim radnym – jak oceniano – sensowną argumentację w tym zakresie. Trafiała ona i do rajców poprzedniej kadencji, którzy – przypomnijmy, zdecydowali o przekazaniu 20 tysięcy złotych na zakup radiowozu, i do tych, którzy dziś zasiadają w radzie miejskiej. Podczas ubiegłotygodniowej sesji jednogłośnie opowiedzieli się oni za zabezpieczeniem w budżecie na ten cel 40 tysięcy złotych. Nie ma tu jednak mowy o dublowaniu zadania. W ubiegłym roku pieniądze z samorządowej kasy ostatecznie nie wyszły, ponieważ, jak podczas wspólnego posiedzenia gminnych komisji stałych tłumaczył burmistrz Piotr Wojtiuk, na stan trafiłby opel corsa, a taki zakup w przypadku Jastrowia mijał się z celem. - Samochód tego typu nie byłby naszym policjantom przydatny – ocenił burmistrz. Faktycznie, Błażej Redzimski nie raz zwracał uwagę, że policjantom z Jastrowia przydałoby się auto w typie tego, które posiada straż miejska (fiat doblo), a więc z „kratką” dzielącą przestrzeń auta (dobrym wyborem byłby dla niech vw caddy, wszystko zależy jednak od tego, diler jakiej marki zwycięży w przetargu). Po pierwsze dlatego, że notorycznie przewożą oni osoby będące pod wpływem alkoholu do pilskiej „izby wytrzeźwień” (odseparowanie ich od policjantów byłoby korzystne dla bezpieczeństwa), a po drugie – ponieważ często poruszają się po terenie wiejskim (również po drogach gruntowych). Kia ceed nie do końca sprawdzała się w takim terenie.
Więcej napraw nie będzie
Policjanci z jastrowskiego komisariatu nie raz narzekali na ""kijankę"". W aucie szwankowało zawieszenie, kilkakrotnie wymieniano też m.in. sprzęgło. Teraz zawiódł silnik (2.0 w dieslu). Jak podczas sesji poinformował radnych Błażej Redzimski, jego wymiana byłaby kosztowna, auto najprawdopodobniej więc nie będzie już naprawiane. Jastrowscy stróże prawa zostali zatem bez oznakowanego radiowozu. Od trzech miesięcy pożyczają go z Okonka, komendant nie ukrywał jednak, że liczy się z tym, że kiedyś będzie musiał auto oddać. - Wtedy zostaniemy bez radiowozu – podsumował (nieoznakowany co prawda jest, ale służy on do zupełnie innych celów). W podsumowaniu Błażej Redzimski poprosił radnych, by na wniosek o dotację na zakup samochodu spojrzeli przychylnie. Pozytywnie, już podczas wspomnianego posiedzenia komisji, odniósł się do niego Piotr Wojtiuk, który przyznał co prawda, że dokonywanie takich zakupów powinno leżeć w gestii państwa, ale... - Czy mogę mieć pretensję do naszego komendanta albo do komendanta powiatowego o to, że nie mają pieniędzy na samochód? - spytał burmistrz. - Pretensję to mogę mieć co najwyżej do komendanta głównego czy MSWiA – podsumował, przekonując, że na bezpieczeństwie mieszkańców miasta i gminy nie ma co oszczędzać. Radni najwyraźniej wyszli z tego samego założenia, bo podczas głosowania nad uchwałą dotyczącą zmian w budżecie (jedną z nich było zabezpieczenie wspominanych 40 tysięcy złotych) wszyscy ponieśli rękę. Nie znaczy to jednak, że nowe auto zaparkuje przed jastrowskim komisariatem już wkrótce. Trzeba pamiętać, że wszelkich zakupów aut w formie przetargu dokonuje komenda główna – to z jej budżetu wyasygnowane zostaną brakujące na zakup auta środki (radiowóz ma zostać zakupiony w systemie 50 na 50). Komendant KP w Jastrowiu prognozuje, że jeśli na drodze do zakupu nie pojawią się żadne problemy, radiowóz powinien do nich trafić w końcówce roku.
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze