Reklama

Dom moją twierdzą

07/09/2017 18:30
– Podobno zupełnie inna część mózgu jest odpowiedzialna za muzykę, a inna za słowa i dlatego tak trudno o niej rozmawiać – wyjaśnia Magdalena Buchwald. Z kompozytorką, ale również pisarką rozmawia Piotr Steffen

Pamięta Pani moment, w którym uświadomiła sobie, że komponowanie to może być sposób na życie?

Zawsze coś pisałam, układałam melodyjki. Zaczęło się w dość młodym wieku i wyszło w bardzo naturalny sposób. Muzyka była ze mną właściwie od dziecka. Jako ośmiolatka zaczęłam chodzić do szkoły muzycznej, ucząc się gry na skrzypcach. Później uczyłam się również gry na fortepianie, choć to skrzypce były w moim przypadku wiodącym instrumentem.

Obecnie również sama Pani gra? Koncertuje solowo czy w orkiestrach?

Raczej rzadko. Zdarza mi się występować na wernisażach sztuki współczesnej. Gra na skrzypcach jest obecnie poboczną sprawą w mojej muzycznej pracy.

Jak wyglądała Pani droga do zostania kompozytorem?

Była standardowa. Najpierw uczyłam się w szkole muzycznej pierwszego stopnia w Złotowie, późnej w szkole drugiego stopnia w Pile, a następnie były dzienne studia muzyczne w Poznaniu, po których wyjechałam do Niemiec na studia podyplomowe.

Reklama

Dlaczego Niemcy a nie Polska?

To właściwie przypadek. Mój wyjazd do Niemiec był efektem kontaktów pomiędzy uczelniami. Uczyłam się w Stuttgarcie i we Frankfurcie, ale później wybrałam Kolonię. Decyzja o zamieszkaniu w tym miejscu nie była przypadkowa. To piękne miasto, ze wspaniałymi zabytkami, inspirującą atmosferą. Ma swój klimat i tradycję. Daje też sporo możliwości twórczej pracy. W świecie zachodnim jest więcej ludzi, którzy o muzyce myślą w bardziej otwarty sposób. Lubię, gdy słuchacze – czasami bywa to również młodzież – podchodzą do mnie po koncercie i opowiadają o swoich wrażeniach. Nie dzieje się to na pewno tak, jak na koncertach rockowych, ale ta muzyka również ma swoją publiczność. Mówiąc o tego rodzaju muzyce powinniśmy chyba zrezygnować z określenia „muzyka poważna”. Tak mówi się zwyczajowo, ale to raczej nie jest właściwe określenie. Bardziej adekwatne to „muzyka niekomercyjna”.
Moje utwory są wykonywane przede wszystkim podczas koncertów, ale też emitowane w stacjach radiowych, ukazują się w wydawnictwie muzycznym w Niemczech. Kiedyś napisałam również balet, który także był wykonany na scenie. W moim dorobku jest również muzyka elektroniczna. Chciałabym tutaj zaznaczyć, że ona również zalicza się do muzyki niekomercyjnej, bo nie mówimy tutaj o elektronicznej muzyce popularnej, z nurtu kultury masowej.
Muzyka jest od tego, żeby jej słuchać i jeżeli otrzymuję zamówienia stworzenia czegoś na koncerty czy festiwale, chętnie ją piszę. Żyjemy dzisiaj w takim świecie, w którym właściwie wszystko jest dostępne dla każdego. Podobnie jest z moją muzyką.

Ile kompozycji ma Pani w dorobku?

Około sześćdziesięciu. To utwory różnej długości, od kilkuminutowych do około półgodzinnych.

Reklama

[[pay]]Wszystkie powstają na zamówienie czy są również takie, które pisze Pani z własnej potrzeby, a później szuka źródła i sposobu ich rozpowszechniania?

Różnie bywa. Zdarza się nawet, że komponuję coś przygotowując w ten sposób prezent dla zaprzyjaźnionego wykonawcy.

Wzoruje się Pani na kimś?

W czasie studiów człowiek poznaje różne rzeczy. Student kompozycji poznaje m.in. to, co do tej pory powstało. Jak z każdą inną wiedzą, z tą również coś się później robi. Nie chodzi tutaj jednak o naśladowanie, tylko o twórczą wiedzę, która daje bazę do własnego kreowania.

Są jednak artyści, którymi się Pani inspiruje?

Inspiracja to byłoby za dużo powiedziane. Po prostu mam wiedzę z okresu studiów na temat różnych kierunków muzycznych. Jedne są dla mnie ciekawsze, inne mniej. Znając je, ustaliłam sobie własną postawę, która też może się oczywiście zmieniać, bo style się przecież zmieniają na przestrzeni życia poszczególnych kompozytorów. Mnie inspiruje przede wszystkim to, co widzę dookoła i przeżywam na co dzień. Sytuacje tworzą inspiracje.

Reklama

Zawodowo tylko Pani komponuje czy tworzy również w inny artystyczny sposób?

Zdarzało mi się być asystentką reżysera dźwięku w radiu. Towarzyszyła temu duża satysfakcja, kiedy miałam świadomość, że nadawana audycja z muzyką na żywo odbierana jest jednocześnie w wielu krajach Europy, Ameryki, Australii i Azji.

Jak długo komponuje Pani utwór?

To zależy od obsady i czasu trwania. Zdarzyło mi się np. napisać piętnastominutowy utwór na orkiestrę w ciągu trzech tygodni. Czasami piszę od razu, a niekiedy przerywam pracę nad utworem na pewien czas, wracam do pracy nawet po kilku dniach, a w tym czasie zajmuję się innymi rzeczami.

Reklama

M.in. literaturą. Jest dla Pani równie ważna jak muzyka?

Literatura i muzyka są dla mnie tak samo nośnymi formami wypowiedzi, tylko medium jest odmienne. Przyznaję, że literaturę tworzę mniej regularnie niż muzykę – choć ostatnio częściej do tego wracam – ale nie można powiedzieć, że jedno lub drugie jest dla mnie mniej lub bardziej ważne. Nie potrafiłabym zrezygnować z żadnej z tych dwóch rzeczy. Tworzenie literatury pojawiło się w moim przypadku równie wcześnie. Bajka „Przyjaciele”, którą prawie dwa lata temu prezentowałam w Złotowie, została napisana w latach 1992-1993.

Do tego wydarzenia doszło z Pani inicjatywy, miała Pani pragnienie spotkania ze złotowskimi odbiorcami?

Nie zabiegałam o nie, to była inicjatywa i zasługa pani profesor Jowity Kęcińskiej-Kaczmarek, która napisała również wstęp do tej książeczki.

Reklama

To pierwszy opublikowany utwór Pani autorstwa?

Nie. Wcześniej opublikowano mi w Niemczech fragment opowiadania przetłumaczonego na język niemiecki, chociaż zostało ono napisane w późniejszych latach niż „Przyjaciele”. Było ono  opisem procesu powstawania jednego z moich utworów muzycznych wraz z okolicznościami temu towarzyszącymi. Takie opowiadanie o muzyce.

Można scharakteryzować Pani pisarską twórczość?

Piszę różne rzeczy. Wcześniej zajmowałam się głównie poezją, obecnie tworzę raczej prozę – zarówno mniejsze, jak i większe teksty literackie, od krótkich utworów, przez opowiadania, po większe formy. Być może w przyszłości uda mi się coś wydać, jednak wolałabym o tym nie mówić, gdyż projekty ulegają czasem modyfikacjom w trakcie ich realizacji. Mam nadzieję, że przynajmniej część z moich pomysłów doprowadzę do końca. Mam na warsztacie kilka tekstów, ale trudno mi powiedzieć, kiedy ujrzą światło dzienne.

Reklama

Jaki stawia sobie Pani cel w muzycznej i literackiej twórczości?

Cel to jest coś sztucznego, nie myślę takimi kategoriami. Samo tworzenie sprawia przyjemność – a zawsze mam nadzieję, że efekt tego tworzenia sprawi przyjemność również potencjalnym odbiorcom.

Brakuje Pani na co dzień rodzinnego Złotowa?

Regularnie tutaj przyjeżdżam, więc nie można mówić o wielkiej tęsknocie. Bywam w Złotowie kilka razy w roku, m.in. dlatego, że w tutejszej szkole muzycznej prowadzę warsztaty muzyki współczesnej. Pracuję z kilkunastoosobową grupą dzieci i młodzieży w wieku od około dziesięciu do piętnastu lat. To ciekawa i sympatyczna sprawa - cykl spotkań, w ramach których przygotowujemy etiudę współczesną. W ciągu roku odbywamy kilka takich bloków, a na koniec roku szkolnego taka wspólnie przepracowana etiuda jest publicznie prezentowana przez uczniów szkoły muzycznej. Swego czasu zaproponowałam taką formę współpracy pani dyrektor szkoły muzycznej Izabeli Wamke, nawiązałyśmy ją i teraz kontynuujemy nasz eksperyment już trzeci rok. Pozostaje mieć nadzieję, że dzieci dobrze się przy tym bawią.

Reklama

Wróci Pani kiedyś na stałe do Polski, do Złotowa?

Trudno powiedzieć. Powrót do Polski jest oczywiście możliwy w każdej chwili, ponieważ nie jestem związana z Niemcami jako krajem, ale z możliwościami działania. W Polsce nie ma, niestety, tak dobrze rozwiniętej infrastruktury dotyczącej nowej muzyki, lata komunizmu robią swoje. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, żeby tworzyć w Polsce. Tam, gdzie mnie potrzebują, tam chętnie coś robię.

Gdy umawialiśmy się na tę rozmowę zaznaczyła Pani, że nie będziemy rozmawiać o rodzinie. Chciałem, ponieważ chyba nie było w tym mieście bardziej znanych nauczycieli niż Pani rodzice.

Nie lubię mówić o sprawach prywatnych. My home is my castle (z ang. „mój dom jest moją twierdzą”). Na pewno moi rodzice również by tego sobie nie życzyli, ponieważ mieli w tej kwestii takie samo zdanie jak ja. Moi rodzice nie uprawiali muzyki, żyli czymś zupełnie innym, więc nie widzę spójnych punktów z tym, o czym rozmawialiśmy.

Reklama

Jak bardzo rodzice wspierali Panią w dążeniu do muzycznej pasji, a później zawodowej twórczości?

Zazwyczaj w rodzinach jest tak, że kiedy dziecko idzie kształcić się na wybranym przez siebie kierunku, rodzice je wspierają - i u nas było tak samo.

Magdalena Buchwald – absolwentka muzykologii na UAM w Poznaniu oraz kompozycji w AM w Poznaniu. Odbyła studia uzupełniające w zakresie teorii muzyki i nowych mediów w Hochschule für Musik und Darstellende Kunst w Stuttgarcie, a umiejętności z zakresu kompozycji doskonaliła podczas studiów podyplomowych w Hochschule für Musik und Darstellende Kunst we Frankfurcie nad Menem. Laureatka wielu konkursów kompozytorskich, m.in. w 1996 roku otrzymała II nagrodę w Konkursie im. Tadeusza Bairda w Warszawie za „Warstwy i węzły” na klarnet, perkusję, fortepian, kontrabas i live electronics, a w 1999 wyróżnienie za „Arras” na flet i orkiestrę smyczkową. W 2003 roku zdobyła Jürgen-Mülder-Preis. Ponadto otrzymała stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki (1997-98), Fundacji Peter-Fuld-Stiftung (2001-2004), Frankfurter Verein für Künstlerhilfe (2004), Musik Stipendium Hellerau III (2005/2006) oraz stypendium landu Meklemburgii-Pomorza Przedniego w Künslerhaus Lukas (Ahrenshoop, 2012).
Od 2009 roku jest członkiem jury w kanadyjskim konkursie kompozytorskim muzyki elektroakustycznej Jeu de Temps – Time Play (JTTP), organizowanym przez CEC (Canadian Electroacoustic Community).

Reklama

Źródło – Culture.pl [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości