- Byliśmy już w łóżkach, gdy nagle usłyszeliśmy przeraźliwy huk. Pierwszy a potem drugi. Było tak głośno, że aż sąsiedzi powychodzili sprawdzić, co się stało – opowiada Magdalena Szczerba. Poszkodowanej rodzinie można pomóc
Pani Magdalena mieszka w Górznej od urodzenia. Jak mówi, nigdy w życiu nie miała łatwo z różnych względów. Nigdy też nie prosiła o żadną pomoc. Samotnie wychowuje dzieci, pracuje, radzi sobie, jak może. Jednak to, co wydarzyło się w ubiegły poniedziałek 29 listopada, to dla jej rodziny niemal przysłowiowy „gwóźdź do trumny”.
– Dostałam ten dom po babci. Powoli wraz z najstarszym synem go remontowaliśmy. Cieszyliśmy się, że po 15 latach nie musimy niczego wynajmować, możemy płacić na swoje. Prace szły wolno, na bieżąco. Założone było centralne, wymienione okna, montowane regipsy. Nie mamy takich zarobków, żeby coś odłożyć. Wszystko, co było „na górce”, pakowaliśmy w dom – mówi Magdalena Szczerba.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!