28 lutego obejrzeć drogę w Poborczu pojechały radne Barbara Pikulik, Bernadeta Galla i Katarzyna Kabattek. Zobaczyły, że pas drogowy jest podorany pod sam asfalt. W wielu miejscach.
„W świetle planowanych inwestycji nasuwają się wątpliwości dotyczące wydatkowania środków na remonty i naprawy dróg, skoro osoby, którym drogi mają służyć, w ewidentny sposób niszczą je, nie doceniając wykonanej pracy oraz dotychczas poniesionych nakładów finansowych”
– radne napisały do wójta Henryka Dobrosielskiego i przewodniczącego Rady Gminy Zakrzewo Antoniego Łososia. Reakcji ze strony wójta żądali także Andrzej Ruta („Należy znaleźć środki, by wymusić na rolnikach zaprzestanie tego procederu. Korzystajmy ze swych narzędzi.”) i Henryk Dorsz („Gmina powinna mieć możliwości konsekwentnych wymuszeń.” i „Jeśli na Poborczu ktoś urwie koło, to my będziemy płacić odszkodowania.”). Spór z rolnikami jest niczym walka z wiatrakami. Gmina sobie, oni sobie. Stąd apel radnego Łososia, by uwagę gospodarzom zwracał sołtys, a jeśli to nie pomoże, to należy wzywać policję.
Nie trzeba sprawcy łapać na gorącym uczynku, ponieważ pole jest jakieś określonego pana X i nikt inny tego nie podoruje, tylko on
– mówił podczas sesji rady zwołanej 2 marca. Do rolników apelowała także Bernadeta Galla:
Ta droga służy całemu społeczeństwu, a tym bardziej temu rolnikowi, który uprawia tam ziemię. A musi on dojechać ze zbożem czy ziemniakami.

Podczas zebrania w Głomsku mieszkańcy byli zgodni – niszczycieli dróg trzeba bezwzględnie i wysoko karać
Na reakcję wójta nie trzeba było długo czekać. Na stronie internetowej urzędu zamieścił on apel do rolników. Rozdał go też mieszkańcom Głomska i Poborcza podczas zebrania zorganizowanego 9 marca.
„Działania skutkujące zwężaniem pasa drogowego niosą ze sobą liczne utrudnienia komunikacyjne i doprowadzają do konfliktów społecznych. Ponadto narażają gminę na konsekwencje finansowe, gdyż trzeba naprawiać drogi ponownie, przez co fundusze nie mogą być przeznaczone na inny cel. Dodatkowo może dojść do sytuacji, w której to gmina utraci dotacje na realizację inwestycji drogowych. Apeluję do wszystkich właścicieli gruntów przyległych do dróg, aby prowadzić prace polowe w sposób racjonalny, nieniszczący nawierzchni oraz pasów drogowych. Doprowadzanie do degradacji dróg jest naganne, gdyż są to przecież drogi dojazdowe do Państwa domostw i mają służyć przede wszystkim Państwu. Nadmienię, iż zgodnie z przepisami prawa niszczenie kamieni granicznych oraz ich ukrywanie jest karalne, a każdy właściciel gruntów jest zobowiązany do ochrony kamieni granicznych. Informuję, że w przypadku stwierdzenia naruszenia struktury drogi, jej nawierzchni oraz pasa drogowego gmina wystąpi o dobrowolne przywrócenie stanu pierwotnego. W sytuacji niepodjęcia działań naprawczych gmina będzie zmuszona do nałożenia przewidzianych prawem sankcji karnych wobec osób niszczących drogę. Mam nadzieję, że apel spotka się z Państwa zrozumieniem.”
– napisał H. Dobrosielski.
Czy to poskutkuje? Wątpliwe, w końcu z problemem podorywania dróg gmina walczy od lat. Radny Dorsz przypominał sytuację drogi gruntowej na Poborczu (od krzyża), którą rolnicy podorali, przez co gmina nie mogła skorzystać z naprawy gwarancyjnej. Uczestnicy zebrania w Głomsku mówili wprost, że wandali trzeba piętnować. Żądali podania ich nazwisk i twierdzili, że władze gminy powinny zgłaszać takie sprawy policji. Bez przebaczenia.

Rolnicy pracują tak, jakby droga na Poborcze była złem koniecznym – regularnie ją podorują
Mieszkańcy są bezwzględni tym bardziej, że samorząd ma zbudować nową drogę na Poborcze. Chodzi o odcinek długości ponad 1600 m, od drogi wojewódzkiej nr 188.
Jest ona w bardzo złym stanie. Niewiele odcinków mieści się w zarysie drogi
– mówił wójt Dobrosielski. To jeden z efektów podorywania. Droga na mapie z tą biegnącą rzeczywiście w terenie w wielu punktach się rozmija. I to pomimo tego, że na niektórych odcinkach pas drogowy powinien mieć szerokość dwunastu metrów. Budowa będzie szansą na wyprostowanie tych nieprawidłowości. Pod warunkiem, że rolnicy zgodzą się na oddanie pasów gruntów biegnących wzdłuż jezdni. Podczas zebrania w Głomsku H. Dorsz wymienił kilkanaście osób, których to dotyczy.
Ci, co byli oporni zgadzają się na budowę tej drogi
– mówił radny z Poborcza.
Wstępnie zadeklarowali, że oddadzą ziemię pod drogę za przysłowiową złotówkę. Jeśli nie ma sprzeciwu, można wprowadzić geodetę i projektować drogę
– dodał. Mowa o gruncie po prawej stronie drogi (lewa strona zajęta jest pod wodociąg).
Jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to będziemy dążyć do wywłaszczenia
– zapowiedział wójt. Urzędnicy planują, by nowa asfaltowa droga miała szerokość czterech metrów, z około metrowymi utwardzonymi poboczami oraz rowami odprowadzającymi wodę. Całość kosztować ma 1–1,5 mln złotych.
W latach 2017–2018 mamy szansę na pozyskanie pieniędzy z zewnątrz na ten cel
– mówił mieszkańcom wójt. Terminu wykonania inwestycji nie podał. Najpierw gmina musi stać się właścicielem gruntów pod jezdnię. No i może jeszcze nauczyć rolników, by jej nie podorywali. Bez tego wydanie pieniędzy na drogę na Poborcze nie będzie miało sensu. Byłoby to jak wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No i znaleźli się winni złego stanu dróg w Polsce-rolnicy. Normalnie kabaret. W latach 70-tych jak pamiętam, był nakaz utrzymania porządku w rowach koło własnych gospodarstw, pól itd. Należało wygrabić i posprzątać rowy, wypalić liście, chwasty. Teraz jest syf, kiła i mogiła, bo nie wolno, bo śmieszna ekologia. W związku z tym, aby się dziadostwo z poboczy na pola nie rozsiewało, to rolnicy podorują do asfaltu, ale nie z chęci zysku.
kto drogi orze ten długo sobie nie pogospodorze :) znacie to? a wiecie ,że to jest prawdziwe?
Na Międzybłociu tez mieszka kilku chorych umysłowo którym mało własnego pola to drogę podorywają. Gmina twierdzi,że co najwyżej może prosić lub oddać sprawę do sądu o zniszczenie mienia gminy.
Skoro żadne prośby ani groźby nie pomagają to trzeba takim rolnikom wlepić grzywny. Tylko nie w wysokości 200-300zł, a co najmniej 5000 zł. Może wtedy udało by się zebrać fundusze na remont drogi i być może skończył by się problem podorywania dróg.
No i znaleźli się winni złego stanu dróg w Polsce-rolnicy. Normalnie kabaret. W latach 70-tych jak pamiętam, był nakaz utrzymania porządku w rowach koło własnych gospodarstw, pól itd. Należało wygrabić i posprzątać rowy, wypalić liście, chwasty. Teraz jest syf, kiła i mogiła, bo nie wolno, bo śmieszna ekologia. W związku z tym, aby się dziadostwo z poboczy na pola nie rozsiewało, to rolnicy podorują do asfaltu, ale nie z chęci zysku.
kto drogi orze ten długo sobie nie pogospodorze :) znacie to? a wiecie ,że to jest prawdziwe?
Na Międzybłociu tez mieszka kilku chorych umysłowo którym mało własnego pola to drogę podorywają. Gmina twierdzi,że co najwyżej może prosić lub oddać sprawę do sądu o zniszczenie mienia gminy.