Zaginęło wojskowe, bezzałogowe urządzenie latające, warte 100 tys. złotych z udziałem którego odbywały się ćwiczenia na poligonie w Nadarzycach. Znalazca może liczyć na nagrodę
Nieuzbrojony bezzałogowy aparat latający zaginął na początku zeszłego tygodnia. Jednak komunikat prasowy o tym fakcie ujawniono dopiero w miniony piątek. Do zdarzenia doszło w kilkanaście minut po starcie maszyny z lotniska w Nadarzycach.
Wstępne informacje wskazują, że dron odleciał w kierunku północno-wschodnim, czyli w stronę Bornego Sulinowa, Szczecinka i Czarnego. Ponieważ dotychczas nikt nie zgłosił odnalezienia sprzętu, ani nie sygnalizował, by ten wyrządził jakieś straty, wojskowi zakładają, że bezzałogowiec wylądował najpewniej w leśno- jeziornym terenie, oddalonym od ludzkich siedzib. Wstępnie podawana jest również przyczyna oddalenia się urządzenia. Mogła nią być awaria systemu napędowego.
[[reklama]]
„Jeśli ktoś go znajdzie, niech da znać policji. Znalazcę uhonorujemy” – powiedział radiu RMF FM rzecznik Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Artur Goławski. Poszukiwany sprzęt nosi nazwę FlyEye, kształtem przypomina duży model samolotu. Jego skrzydła mają około 3,5 metra rozpiętości. Długość kadłuba to dwa metry. Jest wykonany z kompozytów, waży około 10 kilogramów. Jego zasięg to 50 kilometrów.
Potencjalnym znalazcom drona wojskowi odradzają dotykanie zainstalowanego w nim aparatu, ponieważ incydent będzie badała komisja wypadków lotniczych. Wskazują by przy przekazywaniu informacji o odnalezieniu określić położenie geograficzne obiektu (np. współrzędne z nawigacji GPS) i zadzwonić na numer alarmowy 112 lub wezwać patrol policji. Funkcjonariusze policji skontaktują się z przedstawicielami grupy poszukiwawczej z Bazy Lotniczej w Nadarzycach.
Ja się znam na dronach :) Jeden utknął mi na drzewie :)