W jednych przemożne pragnienie służby Bogu i ludziom tkwi od dziecka, w innych budzi się nieoczekiwanie. W gminie Jastrowie, w różnych momentach życia, powołanie odkryło w sobie 35 osób
Mama ks. Marcina Balawandra, pani Wanda, nigdy nie miała wątpliwości co do kierunku, jaki w życiu obierze jej syn, wszak, jak mówi, kapłańska posługa interesowała go praktycznie od zawsze.
- Kiedy miał sześć, może siedem lat odprawiał msze dla koleżanek i kolegów. W bloku było wtedy z pięćdziesięcioro dzieci, więc może sobie pani wyobrazić, co się działo na podwórku – nasza rozmówczyni uśmiecha się na myśl o tym wspomnieniu.
Wystarczyła chwila nieuwagi, by z domu zniknęły lichtarze i cukiernica, która w zabawie miała pełnić funkcję kielicha. Komunikanty zostały wycięte własnoręcznie. Z liści. - Marcin „odprawił mszę” i „dał” dzieciakom komunię – uśmiecha się pani Wanda.
[[reklama]]
- Zawsze interesowało mnie to, co ksiądz czyni przy ołtarzu. Jak niesie kielich, jak nalewa wodę i wino do kielicha, jak ministranci dzwonią dzwonkami, jak siostry Opatrzności Bożej siedzą w pierwszym rzędzie w jastrowskiej świątyni – potwierdza ks. Marcin. - To wszystko powoli gdzieś rosło, choć chyba świadomości do kapłaństwa wtedy jeszcze nie było.
Zresztą równolegle w naszym rozmówcy kiełkowała...
To tylko fragment artykułu Patrycji Koplin z AL 08/2014, s. 18
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze