To już poszło „z automatu”. Nie było u nas na kontach wypłat. Musieliśmy zgłosić to do inspekcji
– tłumaczy zatrudniona w firmie od 11 lat kobieta.
Pierwszą informację o nieprawidłowościach związanych z niewypłacaniem w terminie wynagrodzeń za pracę pracownikom firmy Dunlopillo Sp. z o. o. w Krajence otrzymaliśmy od pracowników w dniu 21 lipca 2016 r.
– poinformował Jerzy Ościk, nadinspektor pracy z Oddziału PIP w Pile. Kolejny sygnał dostaliśmy 12 sierpnia z Urzędu Miasta i Gminy w Krajence. To pismo również dotyczyło zgłaszanych do urzędu doniesień o zaległościach w wypłacie wynagrodzeń, a jego inicjatorem był burmistrz Stefan Kitela. Wcześniej rozmawiał z pokrzywdzonymi pracownikami. Jak powiedział, zaproponował im również wsparcie radcy prawnego.
W czasie kontroli przeprowadzonej 26 lipca ustalono, że nie zostały wypłacone pracownikom należności za czerwiec 2016 r. z tytułu m.in. wynagrodzenia za pracę, wynagrodzenia za czas urlopu, wynagrodzenia za czas choroby i inne. Należności winny być wypłacone w nieprzekraczalnym terminie do 10 lipca. Zgodnie z ustawowymi kompetencjami PIP wydano nakaz płacowy, z natychmiastowym terminem wykonalności, obligujący pracodawcę do wypłacenia należnych wynagrodzeń i innych świadczeń w łącznej kwocie przeszło 165.000 zł – tłumaczy J. Ościk z PIP.
Tak się jednak nie stało i do chwili powstania artykułu pracownicy nie otrzymali wypłat nie tylko za czerwiec, ale również za lipiec. Wynika to jednak nie tyle z trudności samej spółki, a z problemów, które dotknęły centralę. Potwierdza to kierownik Dunlopillo w Krajence Przemysław Weimann:
My nie mieliśmy żadnych problemów. Można sprawdzić w KRS–ie, że w stosunku do naszej spółki nie toczy się żadne postępowanie, natomiast w związku z problemami poza granicami naszego kraju nasza płynność finansowa została zachwiana. W tej chwili nie otrzymujemy pieniędzy, zapłaty za wcześniej wykonane rzeczy.
Przypomina również, że krajeński zakład nie jest zakładem produkcyjnym, który produkuje bezpośrednio na rynek.
Jesteśmy szwalnią dla naszej firmy–matki; jeśli ona ma problemy, to w jakiś sposób to się na nas odbija, w tej chwili niekorzystnie. W międzyczasie była jednak mowa, że być może wpłynie do nas więcej zleceń i zamówień, że nastąpi dalszy transfer produkcji do Krajenki. W tle jest mowa o inwestorach, ale to jest poza naszym zakresem. Jesteśmy typową firmą–córką, zarząd zlokalizowany jest całkiem gdzie indziej, oni planują, co z tym dalej zrobić
Reklama
– dodaje.
Sytuacja wydaje się patowa, ale wiele osób ma jeszcze nadzieję, że to tylko chwilowe problemy. S. Kitela, bazując na opinii pracowników, podkreśla, że firma nie jest w stanie upadłości, że samochody z towarem wyjeżdżają z zakładu. Z kolei P. Weimann zapewnia, że firma nie ogranicza się wyłącznie do działań polsko–niemieckich, ale próbuje pozyskać również zlecenia w kraju. Dobrej myśli są również niektórzy pracownicy.
Jeśli mamy produkty, wykonujemy zlecenia
– zapewniają, choć przyznają, że zdarzają się i takie zamówienia, na które tkaniny już się skończyły i firmy nie stać na ich zakup.
Nie jest to normalne, że przychodzi się do pracy za darmo, ale z drugiej strony trzeba przychodzić, bo takie jest prawo. Nie mamy żadnych wypowiedzeń, każdy ma prawo się zwolnić, nikt nikogo nie trzyma tutaj na siłę, ale ludzie nie mają alternatywy, dlatego czekają
– mówi nam wspomniana już pracownica. Do niedawna pracowało tutaj 71 osób, w tej chwili kilka z nich złożyło już wypowiedzenie, pozostali czekają na zaległe wypłaty i poprawę sytuacji.
P. Weimann w rozmowie z nami kilkukrotnie podkreślał, że jak tylko wpłynie wystarczająca ilość pieniędzy, wypłaty zostaną zrealizowane. Niestety, w tej chwili wpływy nie są stałe, a terminy faktur mijają i pomimo ponagleń wciąż są nieopłacone. Nie było również transferu środków ze spółki–matki Dunlopillo Gmbh.
Jak długo jeszcze potrwa taka sytuacja – nie wiadomo, a rachunki trzeba płacić, bank nie poczeka. Czasem mąż czy żona zarabiają więcej i sobie poradzą, ale osoby samotne mają na pewno ciężko
– komentuje jedna z pracownic. Potwierdza to jej koleżanka. Co prawda, dom utrzymuje wspólnie z mężem, ale on zarabia najniższą krajową, a ona już drugi miesiąc z rzędu nie otrzymała wynagrodzenia. Po pomoc zgłosiła się do MOPS–u.
Nigdy z takiej pomocy nie korzystałam, nie wiem, jak to się będzie odbywało, nie wiem, jakie wsparcie mogę uzyskać
Reklama
– mówi i zaraz dodaje, że na pewno by tu nie przyszła, gdyby otrzymała pensję. Przynajmniej tę lipcową.
Adrianna Grabowska, specjalista pracy socjalnej, zastępca kierownika Ośrodka Pomocy Społecznej zapewnia, że po pomoc lub poradę może zgłosić się każdy. Zaznacza jednak, że dopiero po wywiadzie środowiskowym i zebraniu wszystkich dokumentów jest podejmowana decyzja w sprawie przyznania pomocy. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, a kwota wsparcia zależy od potrzeb ustalonych po wywiadzie środowiskowym.
Z tego co mi wiadomo, na dzień dzisiejszy nikt nie dostał takiego wsparcia
– komentuje pracownik.
Wsparcie z MOPS–u, nawet jeśli zostanie przyznane, nie rozwiązuje problemu na długo. Pracownikom zależy na odzyskaniu zarobionych pieniędzy. Jak zapowiadają, wszyscy zamierzają wstąpić na drogę sądową.
Stwierdziliśmy, że nie ma na co czekać. Idziemy do prawnika i kierujemy sprawę do sądu. To dla nas koszt około 100 zł na osobę
– mówi jedna z pań. Takie spotkanie odbyło się w sobotę, 20 sierpnia w Krajeńskim Ośrodku Kultury. Wzięło w nim udział około 60 pracowników.
Nadinspektor pracy Jerzy Ościk liczy na zakończenie sprawy we wrześniu. Aktualnie PIP prowadzi kolejną kontrolę Spółki, której zakończenie planowane jest na 1–2 września.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
gównopillo
A czy ktoś może mi powiedzieć, czy po tam pracuje, pracowała Pani Ewa z Jagiełły 15, która bierze , czy brała zapomogi z mopsu i z gminy jakieś tam dodatki?????
Kacha pamiętaj, że na forum się nie drze japy, a po przecinku zawsze jest spacja.
Pracownik podpisując umowę zgadza sie na warunki stawiane przez pracodawcę i ujęte w Kodeksie Pracy; pracodawca przyjmując pracownika do pracy zgadza się na przestrzeganie Kodeksu Pracy i zapewnienie pracownikowi odpowiednich warunków pracy i należne wynagrodzenie płacone w obowiązujących terminach. Pracownik nie ma wpływu na przebieg finansów zakładu bo to obowiązek pracodawcy za co ma płacone i co jest w jego zakresie obowiązków (nie pracownika). Jeśli jest chwilowy kłopot z budżetem zakładu pracodawca powinien umówić sie z pracownikami w jaki sposób wyrówna im należności (mogą się przecież zgodzić na kredytowanie zakładu ze swych poborów ale z odsetkami tak jak w banku). Pracownik nie żąda dla siebie za darmo jak to ktoś napisał w formie 500+ swych należności, ale które wypracował i które jemu się należą jak psu buda.
wijtas pamiętaj,że Polaków ZAWSZE PISZE SIE Z DUŻEJ LITERY. NIE OBRAŻAJ NAS POLAKÓW.
W śród polaków nigdy nie było, nie ma i nigdy nie będzie jedności. Jeden przez drugiego tylko patrzy. Każdy dużo gada. A jak co do czego przyjdzie to zawsze się kilku znajdzie co się wyłamią. I zostaje garstka ludzi chcąca coś zrobić ale nie ma poparcia w działaniu.
Niemcy kasy na pewno nie wypłaca. Już raz tak zrobili. Ilu Polakom pracującym dla III Rzeszy wypłacili wynagrodzenie? Dostała garstka i to marne grosze za prace w czasie II wojny światowej na rzecz niemieckiej gospodarki.
Nie rozumiem dlaczego wogóle chodzili do pracy bez otrzymanego wynagrodzenia, podam swój własny przykład: mieszkam i pracuje w UK w firmie zatrudnionych jest ok 200 osób przez 7 lat od kąt pracuje tylko 1 raz nie przyszły pieniądze na konto (wypłata co tydzień) nie wiedziałem o tym ale poszedłem do pracy normalnie przed bramą stali ludzie i nie weszliśmy na zakład (wszyscy) pieniądze znalazły się na kontach w ciągu 2 godzin, dopiero wtedy weśliśmy na zakład. firma- wielkie straty ok 20tys funtów przez te 2 godziny dodatkowo przelewy expresowe także sporo kosztowały. Więcej to się nie powtórzyło. Jeżeli cała grupa stanie po jednej stronie zawsze wygra! Tu nie ma co zasłaniać się że cicho bądz pracuj pieniądze napewno przyjdą, lub ja mam rodzine. Ja także mam dziecko i żone na utrzymaniu i nikt się nie pyta mnie czy mam na rachunki ale traktować się jak niewolnika nie dam!
Firma nie dostaje za darmo 500+ tylko zysk sama musi sobie wypracować.W Firmie jak w sklepie powinna być sprzedaż za gotówkę to i na wypłaty dla pracowników by było....
gównopillo
A czy ktoś może mi powiedzieć, czy po tam pracuje, pracowała Pani Ewa z Jagiełły 15, która bierze , czy brała zapomogi z mopsu i z gminy jakieś tam dodatki?????
Kacha pamiętaj, że na forum się nie drze japy, a po przecinku zawsze jest spacja.