Reklama

Dziecko jest doskonałym psychologiem

29/06/2013 00:00
Jakie były dzieci kiedyś, a jakie dziś? Dlaczego coraz więcej maluchów ma wady wymowy? Czy sześciolatki należy posyłać do szkoły? - z Urszulą Wawrzyniak, dyrektor przedszkola w Krajence, która po czterdziestu latach pracy odchodzi na emeryturę rozmawia Ryszard Mikietyński

Jest powiedzenie: „obyś uczył czyjeś dzieci”. Zgadza się Pani z nim?
Bycie nauczycielem, nawet przedszkola, to bardzo trudny zawód. Ale z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że praca z dziećmi jest przyjemna. Ja nie narzekam. Gorzej z tą otoczką, biurokracją. Dokumenty, jakich się od nas oczekuje, ich ilość i ciągle wymaga się nowych - to nam najbardziej przeszkadza w większym poświęceniu się dzieciom.

Została Pani nauczycielką przedszkola z wyboru czy z przypadku?
Pochodzę z wioski, tam nauczono mnie solidnej, rzetelnej pracy. Miałam rodzeństwo, lubiłam się nimi opiekować. Rozpoczęłam naukę w Liceum Pedagogicznym dla wychowawczyń przedszkoli w Trzciance. 1 września 1974 roku podjęłam pierwszą pracę w przedszkolu. Szkoła ta wspaniale przygotowała nas do praktycznej pracy w zawodzie. Potem studiowałam w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Słupsku wychowanie przedszkolne.

Kiedyś, nie tylko na wsi, ksiądz i nauczyciel to były autorytety. Dzisiaj to się zmieniło.
I to jest najbardziej przykre. Wspomniałam o moim liceum pedagogicznym, tam uczyli mnie wspaniali nauczyciele i tak sobie wyobrażałam, że takim nauczycielem należy być i takim jest się odbieranym przez społeczeństwo. Nikomu wtedy do głowy nie przychodziło, że na nauczyciela można psioczyć. Teraz z rodzicami bywa różnie, są bardziej roszczeniowi.

Boli mnie to, jak w towarzystwie, przy dzieciach, krytykuje się nauczycieli. Oczywiście, powinni być sami dobrzy pedagodzy, ale nie można przy dzieciach mówić „nie słuchaj tej pani”. Doskonale widzę po dzieciach, w którym domu mówi się dobrze o nauczycielkach. Da się odczuć, że dziecko ma szacunek, ale to musi wynieść z domu. Jeśli maluch się do nas odnosi niegrzecznie, to zdajemy sobie sprawę, że jest to tylko dziecko. Mój syn jest nauczycielem w szkole i jak opowiada, co się tam dzieje, to włos się jeży na głowie.
Dzieci w przedszkolu jeszcze nie są tak bardzo zmanierowane.

Czy przez te niemal czterdzieści lat pracy widzi Pani różnicę miedzy tamtymi dziećmi a obecnymi?
Jest ogromna różnica. Najbardziej mnie teraz niepokoją u dzieci wady wymowy. Kiedyś w grupie zdarzało się dziecko, które mówiło niewyraźnie, dzisiaj niewiele jest dzieci, które mówią prawidłowo. Stąd takie zapotrzebowanie na logopedów. Nie potrafię sobie tego zjawiska wyjaśnić. Z dzieckiem należy rozmawiać, dziecko musi się wypowiadać, nie może być tylko biernym słuchaczem. To jest zatrważające zjawisko, które często analizujemy z gronem pedagogicznym, szukamy sposobów wspierania dziecka i rodziców w tym zakresie.

Ostatnio głośno na temat posyłania sześciolatków do szkoły. Przeciwnicy zebrali nawet milion podpisów i chcą w tej sprawie referendum. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?
Mam cztery wnuczki, które nie poszły wcześniej do szkoły. Nie sugerowałam nic swoim dzieciom, jak mają postąpić. I nie sądzę, żeby moje wnuczki coś straciły.

Jest mi szkoda, że przedszkolom zabrano możliwość zapoznawania dzieci z literkami, uczenia czytania, liczenia. One na pewno tym nie przeciążały swojego umysłu, umysł dziecka jest bardzo chłonny. Oczywiście są dzisiaj dzieci, które w przedszkolu czytają, ale to dzięki rodzicom, a przedszkole ich w tym aktywnie wspiera.
[[reklama]]
Ale zwolennicy mówią, że na Zachodzie do szkoły posyła się nawet czterolatki.
Zgadza się, ale tam są inne warunki, przede wszystkim lokalowe. Byłam w kilku przedszkolach na Zachodzie i widziałam. To nie jest tak, że dziecko chodzi do szkoły w pełnym tego słowa znaczeniu, ono chodzi do kompleksu przedszkolno–szkolnego. Mają swoje boiska, sale, pracownie. Poza tym pięcio, czy sześciolatki na Zachodzie wcale nie uczą się czego innego, tylko tego, co u nas w przedszkolu. Śmiem twierdzić, że edukacja przedszkolna w Polsce jest na bardzo wysokim poziomie i inni mogliby brać z nas przykład. Obserwowałam jedną grupę i dzieci robiły to samo co nasze, dzieci wszędzie są takie same, mają tylko różne warunki w jakich się rozwijają. Jestem za tym, żeby rodzicom pozostawić kwestię wyboru, czy chcą wcześniej posyłać dzieci do szkoły.

Starała się Pani wpływać na swoje dzieci, jak mają wychowywać Pani wnuki?
W przedszkolu rodzicom podkładam takie „mądre myśli”, leżą wydrukowane i każdy, kto chce, może je sobie zabrać. Są to żelazne reguły życia w domu, czego nie należy robić. Swoim dzieciom też je delikatnie podkładam, żeby sobie przeczytali. Trzeba to robić bardzo delikatnie, bo nikt nie lubi gdy się go uczy jak ma postępować, nie można moralizować.

Dałam rodzicom w przedszkolu pytania, żeby się nad nimi zastanowili. Na przykład: komu dali w tym roku najdroższy prezent, czyje urodziny były najhuczniej wyprawione, kto najwięcej rządzi pilotem w domu i czy nie psujemy dziecko, pozwalając mu na zbyt wiele. Ja nie żądałam od nich odpowiedzi, rodzice mieli się nad tym zastanowić i przemyśleć. W domu muszą być określone reguły i zasady, których należy się trzymać. Dziecko jest doskonałym psychologiem, bada rodzica na ile i na co może sobie pozwolić. Czasami dziecko w domu rządzi rodzicami.

Zdarzało się Pani dać swojemu dziecku klapsa?

We wszystkim musi być umiar. Pewnie i moje dzieci również dostały klapsy, ale jakoś nigdy mi tego nie wypominają.

Widzi Pani swoich byłych przedszkolaków na spacerze z własnymi dziećmi, a często już z wnukami. Co Pani wówczas czuje?

Jestem po prostu dumna, czuję ogromną satysfakcję. Często te wnuki przychodzą do naszego przedszkola. O zgrozo, ile to ja już lat pracuję!? Ale muszę powiedzieć, że nie czuję się zmęczona, nie czuję na sobie tego balastu wieku. Może dlatego, że całe życie robiłam to, co kocham.

Czego Pani żałuje?
Żałuję tylko tego, że zbyt mało czasu poświęciłam własnym dzieciom. Chciałam jak najlepiej wykonywać swoją pracę, a to często odbywa się kosztem rodziny. Teraz inaczej bym do tego podeszła. Chociaż każde z moich dzieci zdobyło wyższe wykształcenie i, co najważniejsze, pracują w kraju.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama