Reklama

Dzisiaj Praga, jutro Rzym

09/07/2017 18:30
Dla tych panów nie ma rzeczy niemożliwych. Jeden cel już osiągnęli

Jakie to uczucie, gdy spełni się marzenie?

Niesamowite

– mówi Piotr Baczyński z Okonka – ale słowami nie da się tego dokładnie opisać. Uśmiech i błysk w oku pana Piotra mimo wszystko pozwalają wierzyć, że jest to naprawdę „coś”. Aż można pozazdrościć....

A wszystko zaczęło się dość niewinnie, od kliku kilometrów rowerem dziennie, tak dla relaksu i przyjemności. Dla odskoczni od dnia codziennego. Nasz rozmówca nigdy nie myślał o tym, że ta pasja w pewnym momencie zaowocuje przejechaniem prawie 700 km. Może i nawet by to się nie wydarzyło, gdyby nie wsparcie oraz motywacja takich samych pasjonatów jak on: Henryka Kota i Pawła Brodzicza. Tak więc od spotkania do spotkania, od jednej wycieczki do kolejnej, w końcu te słowa musiały wybrzmieć: „Dzisiaj Praga, jutro Rzym”.

Reklama

Heniu Kot i ja mamy już swoje lata. Nie jesteśmy młodzieniaszkami. Kto wie, może za parę lat zdrowie nam już nie pozwoli na takie wyprawy. Stąd decyzja o tym, żeby zrobić to właśnie teraz, kiedy jesteśmy jeszcze na topie

– uśmiecha się pan Piotr. Plany pojawiły się już w ubiegłym roku, po tym jak P. Baczyński znowu wsiadł na dwa kółka. W 2015 miał bowiem wypadek.

Myślałem, że już nigdy nie wejdę na rower, ale po miesiącach rehabilitacji udało się i mogę jeździć. Chociaż nie ukrywam, że skutki tej kontuzji odczuwam

Reklama

– wyjaśnia.

Czas na odpoczynek. Na trasie można znaleźć wiele ciekawych rzeczy, w tym nawet kanapę

Poważnie i z uporem

Konkretne przygotowania do wyprawy trójka przyjaciół rozpoczęła zimą 2016 roku. Ostatecznie dołączył do nich również kolega z Piły Krzysztof Zarbock, który przede wszystkim był kierowcą busa technicznego. Na trasie zawsze jednak wyprzedzał kolegów autem, a nastąpienie wyjeżdżał im naprzeciw rowerem.

Naszym wielkim sukcesem jest to, że udało nam się pokonać całą trasę bezpiecznie. 80 procent tego sukcesu to właśnie ten bus, w którym mieliśmy ubrania na przebranie, narzędzia, a nawet zapasowy rower. Bez tego byłoby o wiele trudniej

Reklama

– wyjaśnia pan Piotr. A nie chodziło im też o to, aby się napedałować, mieć wszystko za sobą i tylko osiągnąć cel – Pragę. Ci rowerzyści od początku byli nastawieni na to, aby coś po drodze zobaczyć, poznać nowe miejsca, doświadczyć przyjemności płynącej z jazdy na dwóch kółkach. I to im się udało. A stolica Czech w tym wszystkim była ukoronowaniem wysiłku, którego się podjęli. W końcu pokonywanie dziennie ponad 100 km jest wyczynem, mimo iż nasi bohaterowie na co dzień trenują.

Trzeba dużo jeździć. Mięśnie muszą się przyzwyczajać do codziennego wysiłku, tak więc jak ktoś chce ruszać w taką wyprawę na pewno musi się do tego przygotować, nie tylko logistycznie, sprzętowo, ale przede wszystkim fizycznie

Reklama

– zaznacza nasz rozmówca.

Kolarze wzbudzili spore zainteresowanie. Wielu Japończyków robiło sobie z nimi zdjęcie. Z lewej P. Baczyński


To dopiero połowa artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

A dnia szóstego... – Z Okonka rowerzyści wyruszyli 7 maja o godzinne 7:00. 700–kilometrową trasę podzielili na sześć odcinków. Pierwszy dzień to Okonek – Drezdenko, drugi...

To dopiero początek – Upór, dobra organizacja, motywująca się wzajemnie ekipa i gotowe! Praga zaliczona. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Rowerzyści ledwo...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


A dnia szóstego...

Z Okonka rowerzyści wyruszyli 7 maja o godzinne 7:00. 700–kilometrową trasę podzielili na sześć odcinków. Pierwszy dzień to Okonek – Drezdenko, drugi: Drezdenko–Czerwieńsk, trzeci: Czerwieńsk – Łęknica. Czwarty to już przejazd przez Niemcy, piękną ścieżką rowerową wzdłuż Odry, a także nocleg w Nowym Borze w Czechach. Kolejny odcinek to Nowy Bór – Libeznice, skąd do Pragi zostało im już zaledwie 20 km. Nasi bohaterowie, chcąc jednak godnie uhonorować swoją podróż, postanowili jeszcze trochę poczekać. I tak bramę Pragi przekroczyli następnego dnia rano. Na zwiedzanie mieli zatem cały dzień.

Reklama

Prawdę mówiąc to moglibyśmy jechać jeszcze kolejne 100 km. Na Pragę warto czekać. To taka perełka wśród europejskich miast

– mówi pan Piotr. Głównym punktem zwiedzania czeskiej stolicy był oczywiście słynny Most Karola, na którym nasi bohaterowie postanowili zaznaczyć swoją obecność szczególnie. W ich albumie ze zdjęciami królują zatem fotki z polską flagą, a także barwami i herbem Okonka.

Tego dnia wzbudziliśmy wśród turystów i mieszkańców dość spore zainteresowanie. Nazwę Okonek próbowali wypowiedzieć niemal wszyscy, w tym m.in. Japończycy, którzy bardzo chcieli zrobić sobie z nami zdjęcie. To miłe uczucie, gdy się ma świadomość, że ta nasza nazwa „Okonek” gdzieś tam już krąży po świecie

Reklama

– mówi P. Baczyński. W ten oto sposób rowerzyści przyczynili się nieco do wypromowania własnej gminy. Na majowej sesji Rady Miejskiej Okonka od władz i radnych otrzymali zresztą za to podziękowania.

Dzisiaj Praga jutro Rzym – bo marzenia są po to aby je spełniać

To dopiero początek

Upór, dobra organizacja, motywująca się wzajemnie ekipa i gotowe! Praga zaliczona. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Rowerzyści ledwo wyjechali z czeskiej stolicy, a już planowali kolejną wyprawę, tym razem tam, gdzie prowadzą wszystkie drogi.

Reklama

Rzym to nasze kolejne marzenie. Mamy nadzieję, że uda się nam je zrealizować już w przyszłym roku. Na pewno jednak ta podróż będzie trudniejsza i, co ważne, bardziej kosztowna

– zauważa pan Piotr. Tym razem muszą przejechać prawie 2 tys. km, w tym wymagający odcinek w Alpach. Podobnie jak w przypadku Pragi chcą zorganizować busa technicznego, który zresztą stanowi główne źródło wydatków.

Ta wyprawa kosztowała nas około 1600 złotych. To niewiele, aczkolwiek jak ktoś zarabia tyle miesięcznie to spory wydatek. Rzym będzie dwa razy droższy. Każdy z nas już coś tam odkłada. Liczymy jednak na sponsorów, którzy w ten sposób chcieliby wypromować swoją firmę

Reklama

– mówi P. Baczyński. Rowerzyści zapewniają, że nie zależy im na rozgłosie. Prawdę mówiąc nawet nie chcieli tego artykułu. Są jednak zdeterminowani i zamierzają zrealizować swoje marzenie. Dlatego też nie wstydzą się prosić o pomoc, a każdy na tym skorzysta: oni dotrą do Rzymu, a o sponsorze zrobi się nieco głośniej. – My kokosów też nie zarabiamy. Rodzina raczej nie patrzy na to przychylnie, gdy jeden z jej członków chce wydać takie ogromne pieniądze na wakacje tylko dla siebie – zauważa pan Piotr. Poza tym rowerzyści zapraszają do swojej ekipy chętnych, ale nie więcej jak dwie osoby. To bowiem optymalna grupa, w której można podróżować bezpiecznie i swobodnie.

Kolejny start zatem na początku maja 2018 roku – taki jest plan na dziś. Jeśli się nie uda, to poczekają. Rzym tak czy inaczej zdobędą. „Dzisiaj Praga, jutro Rzym” to zdanie, które dla naszych bohaterów znaczy naprawdę wiele. Nie da się opisać słowami uczucia, gdy przejdzie się 700 km rowerem i pokona własne słabości. Trzeba to poczuć na własnej skórze. O tym, że warto przekonują Piotr, Henryk, Paweł i Krzysztof.

Reklama

fot. arch. P. Baczyński[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec - niezalogowany 2017-07-12 09:57:09

    Super! Marzenia się spełniają.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama