Reklama

Elżbieta Borczyk problemy rozwiązuje... wierszem

06/02/2018 07:00
„Powiedziało życie...” to tytuł najnowszego tomiku wierszy Elżbiety Borczyk, która sama siebie nazywa „szczęśliwą emerytką”. Najskuteczniejszym narzędziem do rozwiązywania problemów jest dla niej poezja

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem. Zaloguj się i subskrybuj treści portalu .


„Powiedziało  życie...” to nie pierwsza okazja do lektury Pani wierszy.

Wiersze pisałam już w liceum, ale do tak zwanej szuflady. Pisałam dużo, ale jakoś nie miałam śmiałości ich upubliczniać. To były rzeczy dla siebie, dla znajomych czy koleżanek. Na dobre wszystko zaczęło się po przyłączeniu do klubu poezji, działającego przy Złotowskim Domu Kultury. Wcześniej brałam udział w różnych konkursach poetyckich, zdobyłam nawet kilka nagród. Paweł Berndt i Jurek Cybulski zachęcali mnie do tego, żeby moje wiersze zebrać i wydać. Udało się to w 2003 roku, wydałam swój pierwszy tomik pt. „Jestem”.

Okazuje się, że w naszych czasach świetną tubą dla poezji są media społecznościowe.

Teraz dużo publikuję na facebooku. Mam tam spore grono znajomych śledzących moją twórczość, a niekiedy dopisujących nawet dalsze ciągi moich wierszy w postaci komentarzy i recenzji. Wydając tomik trzeba być przygotowanym na słowa pochwały, ale i na krytykę. Słowa krytyczne wcale nie muszą boleć, pokazują tylko, jak się od siebie różnimy i co mamy ze sobą wspólnego. Największą pochwałą są dla mnie słowa tych, którzy przyznają, że to co piszę to są ich myśli, tylko że ubrane w moje słowa. Daje mi to motywację do dalszych literackich zmagań. Facebook okazał się doskonałym narzędziem do komunikacji z potencjalnymi odbiorcami. Poza tym jako zodiakalna Panna nie lubię niszczyć papieru, a w komputerze lub w komórce zapisane myśli zawsze można rozwinąć lub usunąć bez szkody dla nikogo.

Reklama

Mówi Pani o sobie „szczęśliwa emerytka”.

Teraz nie muszę się już nigdzie spieszyć, mogę się zatrzymać i spokojnie przemyśleć nurtujące mnie sprawy. Jest okazja trochę popodróżować, poznać świat. We mnie optymizmu i nadziei wciąż jest całe mnóstwo, dlatego jeśli tylko mogę chciałabym się nimi dzielić z innymi. Przepracowałam 35 lat w inspekcji sanitarnej. To było bardzo obciążające zajęcie, a dodatkowo przez jakiś czas uczyłam jeszcze w szkole biologii. Do dzisiaj zresztą bardzo sobie cenię każde spotkanie z młodzieżą. Wiadomo, że młodzi ludzie mają dużą wrażliwość i także lubią pisać, co im leży na sercu. Dużo rozmawiam ze swoimi nastoletnimi wnukami i czasem potrafią mnie mocno zaskoczyć swoimi przemyśleniami, dodają mi odwagi i mobilizują do większej aktywności. Szczęście to dla mnie wewnętrzna pogoda ducha, rodzina, przyjaciele.

Skrzydła anioła wiszą w szafie zawsze gotowe do założenia?

Czasem wystarczy jedno słowo, zasłyszane gdzieś od kogoś. W moim najnowszym tomiku jest kilka wierszy o niewykorzystanych szansach, bo my, ludzie, często tylko czekamy na coś, zamiast wyciągnąć po to ręce. Musimy cieszyć się tym, co jest teraz i nie odkładać marzeń na półkę. Motorem do działania często są nasi najbliżsi, którzy nam kibicują i trzymają kciuki. To nie muszą być nie wiadomo jak wydumane formy, moje wiersze najczęściej dotykają spraw codziennych. Czasem wena przychodzi co chwilę, a niekiedy na natchnienie czeka się nawet i pół roku. Podstawą jest nie zmuszać się do niczego.

Reklama

Tytuł najnowszego tomiku sugeruje, że nie do końca to Pani jest autorką tych wierszy...

Często powtarzam, że wiersze pisze życie, a ja je tylko przepisuję. Nagle otwiera się klapka w głowie i słowa same wylatują pod postacią wiersza, prawie jak woda z kranu. Zawsze zaznaczam datę powstania swoich utworów i czasami, odkrywając stare prace, zastanawiam się, czy to faktycznie ja je napisałam. Są wiersze, które kończy się po kilkunastu latach od ich rozpoczęcia. Z czasem nasze podejście do wielu rzeczy może się przecież diametralnie zmienić. Moje obecne wiersze wydają mi się np. bardziej optymistyczne niż te z czasów szkolnych.

Nie ukrywa Pani, że pisanie jest formą terapii.

Poeta to taki trochę psycholog, zresztą psychologia zachęca nas do zapisywania naszych przemyśleń. Zawsze interesowałam się tym tematem, to był mój drugi konik. Ludzie są tacy zagonieni, zapatrzeni w pieniądze i nagle okazuje się, że są samotni lub nieszczęśliwi. A przecież wszystko, czego potrzebują, to odrobina ciepła i zrozumienia.

Reklama

„Powiedziało życie” to pierwsza część większego planu?

W druku jest już drugi zeszyt „Dwa serca”, czyli wiersze związane z tematyką uczuciową, pisane od czasów liceum aż do teraz. Stroną techniczną zajął się mój mąż, dzięki któremu całe to przedsięwzięcie stało się możliwe. Postanowiłam posegregować swoje wiersze tematycznie. Jeden zeszyt chciałabym poświęcić Krajnie i Złotowowi, bo wierszy o tej tematyce też już sporo powstało, będzie jeszcze coś dla pań, czyli „Być kobietą”. W marcu przewiduję promocję dwóch swoich tomików w Klubie Pasja, do którego należę, będzie więc okazja posłuchać mojej poezji na żywo. Gorąco zapraszam wszystkich wrażliwców!

Rozmawiał Leszek Chełmowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ela - niezalogowany 2018-02-07 17:04:28

    Czytałam dużo wierszy Elżbiety i jestem nimi zachwycona ,dotykają pięknym słowem bardzo ważnych spraw ,umie je uskrzydlić i pięknie przekazać .To cudowna i ciepła osoba ,która "widzi i słyszy " ,a jakie to ważne wie każdy z nas .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości