Sposób na zapchanie dziury budżetowej czy próba poprawy bezpieczeństwa na drodze? "Koszenie" czy nakłanianie do jazdy zgodnej z przepisami? Fotoradary dzielą społeczeństwo
- Fotoradary zagrażają bezpieczeństwu a nie je polepszają – bez wątpliwości mówi Łukasz, złotowianin, który prawo jazdy ma od ponad 12 lat. - Kierowcy gwałtownie hamują, narażając na wypadek siebie i innych, poza tym błysk lampy oślepia również tych, którzy jadą z przepisową prędkością – wyjaśnia mężczyzna. - To jest dobry pomysł, ale na wyłudzenie pieniędzy od kierowców – Karol, również złotowianin, zdanie na ten temat ma dość ostre. - Gdyby było inaczej ustawiano by fotoradary przy szkołach, przedszkolach, a nie w krzakach, na prostych odcinkach dróg i przy wyjeździe z miejscowości – zauważa nasz rozmówca, który kierowcą jest od 14 lat.
W innych kategoriach kwestię fotoradarów rozpatrują niektórzy samorządowcy i strażnicy miejscy. - Nie chciałbym rozważać tego tematu w sensie ekonomicznym, ponieważ chodzi o bezpieczeństwo – zastrzega Mieczysław Rapta, burmistrz miasta i gminy Okonek, na stanie której taki właśnie sprzęt jest. Szef magistratu zaznacza również, że wpływy z wystawianych przez strażników mandatów pożytkowane są na cele drogowe – sfinansowano z nich m.in. remont oświetlenia ulicznego. - Trzeba się liczyć z tym, że wpływy z fotoradarów będą maleć – M. Rapta zwraca uwagę, że w efekcie mandatów karnych bądź w obawie przed ich otrzymaniem kierowcy naprawdę zdejmują nogę z gazu. Zwalniają, a to przekłada się na wynik finansowy – w roku 2012 do kasy okoneckiego samorządu wpłynęło z mandatów ok. 250 tys. zł mniej niż zakładano.
Podobnie jak w innych urządzeniach pomiarowych tak i w fotoradarach ustawia się tzw. prędkość progową, obliczoną choćby na błąd prędkościomierzy. W tej chwili kształtuje się ona na poziomie 10 km/h. Oznacza to tyle, że mandat karny wystawia się po przekroczeniu dozwolonej na danym odcinku prędkości o 11 km/h [[reklama]]
Niewiele naszych gminnych budżetów zasila jednak gotówka ściągana z kierowców – niektórzy burmistrzowie i wójtowie świadomie rezygnują z takich pieniędzy. Przykład? Przemysław Kurdzieko, który pomimo iż na terenie gminy Lipka prowadzono pomiary prędkości, które miały przekonać samorząd, że fotoradar to rzecz potrzebna, nie zdecydował się na jego zakup. - Wyniki badań nie były tak szokujące, by w oparciu o nie stawiać zaraz fotoradar – wspomina wójt Kurdzieko, wyjaśniając, że w zamian, dla poprawy bezpieczeństwa, zainwestowano w dwa reagujące na nadmierną prędkość sygnalizatory świetlne. - Jeśli użytkowanie fotoradarów ma związek z bezpieczeństwem to ok, ale jeśli ma to polegać na „kasowaniu” kierowców to ja się z tym nie zgadzam – jasno zaznacza szef lipkowskiego magistratu.
W podobnym tonie na omawiany temat wypowiada się zastępca burmistrza gminy miasta Złotów. - Nigdy nie było u nas pomysłu na fotoradar – mówi Jerzy Kołodziejczyk, dodając, że urząd represjonować kierowców nigdy nie zamierzał i nie zamierza. Poza tym wiceburmistrz zwraca uwagę na fakt, że ze względu na obecność rond ruch drogowy jest w Złotowie w miarę płynny, bezpieczny, więc jego zdaniem nie trzeba w niego ingerować.
Odcinkowy pomiar prędkości – system będzie mierzył średnią prędkość na dłuższych odcinkach. W terenie zabudowanym będzie to maksymalnie 10 kilometrów, poza nim – 20. Na obu krańcach odcinka drogi objętego pomiarem zostaną zamontowane kamery (możliwe będzie też ustawienie bramek z kamerami między nimi). Urządzenia będą rejestrowały czas, w jakim dany pojazd pokonał fragment trasy, co będzie podstawą do wyliczenia średniej prędkości. Jeśli będzie ona wyższa od dopuszczalnej, kierowca zostanie ukarany mandatem [[nowa_strona]] Na łeb, na szyję
131 km/h autem na „pięćdziesiątce”, 159 km/h motocyklem – jak wyjaśnia komendant jastrowskiej straży miejskiej Karolina Wiśniewska, podobnych przekroczeń jest więcej. O 10 punktów karnych i mandat w wysokości 500 zł na krajowej 11 (fotoradar najczęściej wystawiany jest w rejonie ulic Roosevelta i Żymierskiego) nie jest trudno. Jedni wczasowicze spieszą nad morze, drudzy właśnie stamtąd wracają, strażnicy „łowisko” mają więc dobre. Jak zastrzega pani komendant, „łapią się” głównie przejezdni – w październiku ubiegłego roku sfotografowano tylko 4 mieszkańców powiatu złotowskiego. Czy jeździmy bardziej bezpiecznie niż inni kierowcy? Skądże, po prostu wiemy, czego się spodziewać. Ba! Wiemy więcej, wszak na stronie internetowej jastrowskiego magistratu można znaleźć informację o tym, kiedy i w jakich godzinach fotoradar pojawi się na ulicach. [[reklama]]
W ubiegłym roku w Jastrowiu (od kwietnia, bo w tym miesiącu do straży trafił fotoradar) wystawiono mandaty na kwotę ponad 520 tys. zł, z czego do gminnej kasy wpłynęło dokładnie 439 tys. 420 zł. Jak mówi zastępca burmistrza Jerzy Klimczak, w pierwszym roku pieniędzy starczyło na pokrycie kosztów związanych z pojawieniem się urządzenia, został też lekki plus.
W Okonku, gdzie fotoradar zakupiony został w 2007 roku, w ciągu minionego roku wystawiono mandaty na dokładnie 532 tys. 910 zł. Nie wszystkie należności zostały jeszcze uiszczone – do budżetu wpłynęło 496 tys. zł. Wiesław Polewski, komendant Straży Miejskiej w Okonku, podobnie jak M. Rapta zakupu fotoradaru w kategoriach inwestycji traktować nie chce – chyba że mowa o inwestycji w bezpieczeństwo. - To, co chcieliśmy osiągnąć kupując fotoradar, już osiągnęliśmy – mówi, dodając, że średnia prędkość przekroczeń prędkości zmalała. W latach 2008-2009 kształtowała się na poziomie 87 km/h, teraz spadła do 67 km/h. W Okonku wartość ta aktualnie osiągnęła poziom 69 km/h.
Bat na kierowców
Ponad 400 fotoradarów, 24-odcinkowe pomiary prędkości i 35 nieoznakowanych samochodów Inspekcji Transportu Drogowego – resort finansów spodziewa się, że państwową kasę w bieżącym roku zasili 1,5 mld zł wpływów z mandatów (to 100 razy więcej niż udało się uzyskać w ubiegłym roku). Odważny plan ministerstwa w wielu kierowcach budzi zwątpienie co do czystości intencji – planowanie wpływów samo w sobie wydaje się przeczyć idei walki o bezpieczeństwo na drogach.
***
Czy waszym zdaniem obecność fotoradarów wpływa na zwiększenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym? A może to tylko sposób na „skubanie” kierowców i zapychanie dziury budżetowej? Zapraszamy do dyskusji na zlotowskie.pl
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze