Reklama

Fruwająca kość niezgody

22/05/2012 16:03
- To państwowa droga, państwowe drzewo i państwowe bociany - sołtys wsi Zenon Karbowiak apeluje, by dać ptakom spokój. Właściciele posesji, przy których bociany wiją gniazdo, nie mają jednak zamiaru znosić towarzystwa kłopotliwego - ich zdaniem - sąsiada

Stare Dzierzążno od początku maja żyje historią pary bocianów, które, po latach tułaczki, próbie osiedlenia się na miejscowym transformatorze, za idealne miejsce do założenia gniazda i wyprowadzenia lęgu wybrały sobie drzewo rosnące tuż przy głównej, biegnącej przez wieś drodze. Dlaczego ptaki wybrały akurat tę topolę? Jako że drzewo nazbyt zacieniało znajdujące się w sąsiedztwie domostwa, na życzenie mieszkańców zostało przycięte, w wyniku czego na czubku powstał swego rodzaju naturalny „kosz”, którym zainteresowały się bociany. Jednak nie wszystkim ich wybór wydał się trafny. Mieszkańcy domów, które sąsiadują z bocianim gniazdem, takiego towarzystwa sobie nie życzą i jasno dają temu wyraz.

Sprawa podzieliła wieś. Niesnaski pojawiły się głównie z tego powodu, że zamiast silnych argumentów miał zostać użyty argument siły.

Interwencje jedna po drugiej


Zaalarmowani przez sołtysa, 3. maja udaliśmy się do Starego Dzierzążna, by przyjrzeć się sytuacji bocianiej rodziny i wysłuchać racji obu stron. Na miejscu okazało się, że nie byliśmy jedynymi osobami chcącymi zorientować się sytuacji. 1. maja, pomimo dnia wolnego od pracy, we wsi zjawił się Ryszard Wiński, którego powiadomiono o tym, że wspomniani już sąsiedzi siłą starają się zmusić ptaki do zmiany miejsca gniazdowania – w ruch miały pójść kamienie i tyczka, za pomocą której niszczono będące w fazie budowy gniazdo. Zastępca wójta bezwzględnie płoszenia bocianów zakazał, jego słowa nie odniosły jednak pożądanego skutku – następnego dnia, skoro świt, znów miano uprzykrzać ptakom życie. Na miejsce, by załagodzić sytuację i znaleźć dla niej sensowne rozwiązanie, przyjechał więc wójt Piotr Lach. Nasza interwencja była zatem trzecią z kolei i – niestety – chyba najbardziej burzliwą. Okazało się, że zdenerwowany działaniami mieszkańców wsi sołtys, sąsiad, który murem stanął za bocianami i „winowajcy” zamieszania w jednym czasie i miejscu to mieszanka wybuchowa. Powodowana dużymi emocjami słowna potyczka, w dużej części konstruktywną nie była, nie mniej jednak świetnie oddała skalę problemu. - Już trzy noce nie spałem, tyle miałem telefonów – Z. Karbowiak obrazował, jak duży jest sprzeciw pozostałych mieszkańców wsi względem tego rodzaju praktyk. - Już dwa tygodnie bociany gniazdo budują i dwa tygodnie je rozwalają – relacjonował wzburzony. – Nie mogą się dziać takie rzeczy. Druga strona podkreślała, że pomiędzy niedopuszczaniem do budowy a rozwalaniem jest duża różnica i trzeba ją zauważyć. Zwolennicy przeniesienia bocianiego gniazda zarzucali sołtysowi, że powiadamiając prasę – zamiast szukać rozwiązania wewnątrz wsi – tylko zaognił konflikt. - Pan szuka sensacji – dało się słyszeć. Z. Karbowiakowi wytykano także, że nie zorganizował zebrania w tej sprawie oraz że nie interweniował, kiedy kilka lat temu zostało zniszczone ówczesne, mieszczące się na terenie posesji jednego z mieszkańców Starego Dzierzążna gniazdo (insynuując tym samym, że ktoś do tego rękę przyłożył), ani wtedy, kiedy ptaki próbowały zamieszkać na transformatorze. - 4 lata bociany latały i się sołtys nie interesował, a teraz interweniuje – mówiono. Z. Karbowiak tłumaczył, że gniazdo znikło, ponieważ mieściło się na drzewie, które przewrócił silny wiatr. Ten bieg wydarzeń potwierdził właściciel gospodarstwa, o którym mowa.



Bocian nie człowiek

Dlaczego osoby mieszkające w sąsiedztwie gniazda nie życzą sobie, by mieściło się ono przy ich posesjach? Chodzi o bałagan, który ptaki wytwarzają, o wypadające z konstrukcji gałązki i odchody, które zapewne zabrudzą stojące obok płoty i kontenery na śmieci. Z. Karbowiak oponował jednak również w tej kwestii. - Te gałęzie same nie spadły, wyście je zrzucili – mówił, wskazując na stosik pod drzewem. Jeśli chodzi o śmietniki wyjaśniał, że wystarczy je przestawić na przeciwną stronę drogi. Na sugestie, żeby bociany po prostu przenieść w inne miejsce tłumaczył, że ptak to nie człowiek, któremu wskaże się miejsce bytowania. Obecny przy rozmowie inny mieszkaniec wsi przekonywał, że gdyby tylko bociany zagnieździły się na drzewie, przy którym stoi jego domu, chętnie by je przyjął. Niestety – nic na siłę zrobić się nie da. Wespół z sołtysem potępiał przeganianie ptaków. Ich oponenci twierdzili jednak, że bocianom nie dokuczali. Jedna z pań w rozmowie telefonicznej przyznała, że w grę wchodziło jedynie klaskanie, na co ptaki miały nie reagować. O rzucaniu kamieniami, hałasowaniu przy użyciu garnków i psuciu gniazda tyczką podobno nie było mowy. - W życiu nikt kamieniami w nie nie rzucał – powiedziała. Sołtys i nasz drugi rozmówca podają wszystkie te informacje w wątpliwość. Z. Karbowiak przekonuje, że istnieje nagranie, na którym widać osoby chcące się pozbyć bocianów „w akcji”.

Dobra wola jest

Jak dalej potoczy się sprawa bocianiej rodziny? Piotr Lach zapewnia, że w Starym Dzierzążnie pojawi się platforma, na której ptaki będą mogły założyć gniazdo, nie ukrywa jednak, że jego zdaniem mała jest szansa na to, by ptaki zdecydowały się zmienić lokalizację w tym roku, zwłaszcza że właśnie trwa okres lęgowy. Nie mniej jednak, nawet jeśli nie stanie się to w tym roku, jest nadzieja, że przyszły rok przyniesie zmiany.

Gdzie stanie platforma? Początkowo zastanawiano się, czy nie umiejscowić jej na jednym ze słupów znajdujących się przy transformatorze. Jednak, jako że jest to teren prywatny, nie ma takiej możliwości. - Jeżeli się znajdzie właściciel, który udostępni nam swoją posesję, to problem zostanie rozwiązany – naświetla sprawę wójt. Jak udało nam się ustalić, jeden z mieszkańców wsi taką gotowość zadeklarował.

Patrycja Koplin

Według danych z 2004 liczebność bociana białego w Polsce szacuje się na około 52 tys. par, co oznacza, że w naszym kraju gniazduje około 1/5 światowej ogólnej populacji ptaków tego gatunku. W województwie wielkopolskim gniazduje około 3 tysiące par

W Polsce płoszenie ptaków (a więc i bocianów), które objęte są ochroną gatunkową, stoi w opozycji do obowiązującego prawa. Zgodnie z tym, co czytamy w Ustawie o Ochronie Przyrody, zabrania się niszczenia „gniazd, mrowisk, nor, legowisk, żeremi, tam, tarlisk, zimowisk i innych schronień” dziko żyjących, objętych ochroną gatunkową zwierząt. Artykuł 127 mówi, że kto narusza zakazy obowiązujące w stosunku m.in. do „roślin, zwierząt lub grzybów objętych ochroną gatunkową podlega karze aresztu albo grzywny”. W artykule 129 tej ustawy czytamy natomiast, że w razie ukarania za to wykroczenie sąd może orzec „przepadek przedmiotów służących do popełnienia wykroczenia lub przestępstwa oraz przedmiotów, roślin, zwierząt lub grzybów pochodzących z wykroczenia lub przestępstwa, chociażby nie stanowiły własności sprawcy” bądź też „obowiązek przywrócenia stanu poprzedniego, a jeśli obowiązek taki nie byłby wykonalny — nawiązkę do wysokości 10 000 złotych na rzecz organizacji społecznej działającej w zakresie ochrony przyrody lub właściwego, ze względu na miejsce popełnienia wykroczenia lub przestępstwa, wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej”

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama