Pan Władysław jest właścicielem gospodarstwa rolnego. A nawet dwóch. Jedno z nich utrzymuje z przeznaczeniem na uprawę 35 h ziemi, a także hodowlę bydła, trzody chlewnej i drobiu. Z kolei drugie, w Starej Wiśniewce, prowadzi bardziej hobbistycznie – hoduje w nim owce.
Niejedni zachodzą w głowę, pytając: Na co on to trzyma?! W Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest już nawet kojarzony z owcami.
Śmieją się, że został taki sobie ostatni „baranek”
– opowiada gospodarz.
Urodziłem się wśród tych zwierząt, były częścią naszego gospodarstwa od zawsze. Zaczynał dziadek, później ojciec, teraz tradycję podtrzymuję ja. Kto wie, może i syn poprowadzi to dalej?
Reklama
– zastanawia się właściciel stada liczącego 40 sztuk.
Za czasów jego ojca stado liczyło ok. 180 osobników, tyle że opłacalność była większa, a wełna bardziej pożądana.
Pamiętam, jak mama ostrzygła trzy owieczki, zawinęła wełnę w worek papierowy, a wyszło tego chyba z 5 kg. I jak tę wełnę sprzedała, to cała pięcioosobowa rodzina została odziana w nowe swetry i jeszcze były pieniążki. Teraz wełna traktowana jest jak odpad, a jej cena kształtuje się w okolicach 3 złotych za kilogram
– dodaje.
Wełna i kożuch to już przeszłość. Teraz główny zysk, jaki czerpie z hodowli gospodarz z Czernic, to eksport jagniąt na skup do Włoch.
Za jedno jagniątko, dorastające 3–4 miesięcy, otrzymujemy ok. 200–300 zł. Przy czym nakład pracy jest niewielki
– oznajmia.
A owieczka, porównując do świnki, która zje wszystko, co włoży się jej do korytka, jest bardziej wybredna. Owce jedzą tylko to, co zdrowe, świeże i czyste. Jeśli tylko poczują jakiś brzydki zapach, od razu kręcą nosem. Źle pachnącego czy źle wyglądającego nie ruszą!
Gospodarz twierdzi, że jest to recepta na zdrowe, wartościowe mięso. W dodatku i państwo nie jest obojętne na byt zwierząt. Dopłaca hodowcom do każdej samicy 120 zł rocznie, o co trzeba ubiegać się odpowiednim wnioskiem.
Mimo że owce nie są strzyżone z myślą o zysku, zdarza się, że jest na nią jeszcze zapotrzebowanie. Państwo Jonatz samodzielnie strzygą owce, garbują skóry bądź sprzedają wełnę na specjalne zamówienia. Podkreślają nie tylko jej użyteczność w tworzeniu ciepłych ubrań czy innych przedmiotów gospodarstwa domowego, ale również jej wartość leczniczą. Podobno zwyczajny bandaż z wełny owczej zdolny jest leczyć zapalenie, pomoże usunąć bóle reumatyczne, ustabilizować system nerwowy, poprawić sen czy normalizować ciśnienie krwi.
Owce nie potrzebują ani śrutownika, ani mieszalnika. Podgryzą trochę trawy, trochę słomy, zjedzą też owies. Obornik usuwany mają raz czy dwa razy do roku. Jak w maju się je wypuści na pastwisko, to hasają do pierwszego śniegu.
Są wolne i mają dobre warunki
– zaznacza gospodarz. 8 hektarów ogrodzonego pastwiska, las, rzeka nieopodal gospodarstwa.
Lepiej nie mogą mieć. Codziennie tam doglądamy. Dbamy o nie, podścielamy, poimy, kiedy trzeba odstawiamy młode. Dominującą rasą w stadzie jest typowo mięsny beriszon, a od niedawna świetnie klimatyzująca się na naszych terenach owca pomorska
– opowiada z zafascynowaniem.
Na razie właściciele nie planują jednak powiększenia stada, bardziej zależy im na przedłużeniu ich bytu. Mają jednak nadzieję, że w przyszłości to ich obecnie 17–letni syn weźmie owce w swoje ręce i podejmie się dalszego rozwoju gospodarstwa. Widzą w tym bowiem przyszłościowe przedsięwzięcie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Prawda jest jeszcze inna drogi panie Bernard Jonac rzeczywiście pracował w PBRolu ale mimo to mięli w Głomsku gospodarstwo 4 - hektarowe a jego dom rodzinny był właśnie tam w St Wiśniewce a owce Jonacowie mięli i w Głomsku i w Czernicach i w Wiśniewce.
W tym co jest napisane jest tylko trochę prawdy o resztę naciągnięte dla publiki.Jonatz Brnad ojciec pracował w PBRol w Złotowie a ziemi wówczas ok 2 ha a to było gospodarstwo hobby .A więc proszę nie mylić że gospodarstwo jest z dziada pradziada to w Czernicach zostało kupione przez Jonaca Władysława natomiast to w Starej Wisniewce dostał w spadku po wujku. Kutry nie miał następcy żeby przekazać gospodarki
Fakt...Pan Władysław moze właściciel gospodarstwa na którym znajdują się owce. Tylko szkoda ze nie dopisali o jego bracie Zdzisław Jonatz który tez się zajmuje tymi owcami...
super, szkoda tylko, że mamy mało takich,
Prawda jest jeszcze inna drogi panie Bernard Jonac rzeczywiście pracował w PBRolu ale mimo to mięli w Głomsku gospodarstwo 4 - hektarowe a jego dom rodzinny był właśnie tam w St Wiśniewce a owce Jonacowie mięli i w Głomsku i w Czernicach i w Wiśniewce.
W tym co jest napisane jest tylko trochę prawdy o resztę naciągnięte dla publiki.Jonatz Brnad ojciec pracował w PBRol w Złotowie a ziemi wówczas ok 2 ha a to było gospodarstwo hobby .A więc proszę nie mylić że gospodarstwo jest z dziada pradziada to w Czernicach zostało kupione przez Jonaca Władysława natomiast to w Starej Wisniewce dostał w spadku po wujku. Kutry nie miał następcy żeby przekazać gospodarki
Fakt...Pan Władysław moze właściciel gospodarstwa na którym znajdują się owce. Tylko szkoda ze nie dopisali o jego bracie Zdzisław Jonatz który tez się zajmuje tymi owcami...