Kto w końcu odpowiada za pomoc dzikim zwierzętom?
W czwartek rano, kierowca podróżujący służbowo z Jastrowia w kierunku Borucina napotkał rannego łabędzia w Pniewie. Zwierzę nie mogło się podnieść, stanowiąc realne zagrożenie dla ruchu drogowego.
Mężczyzna rozpoczął serię telefonów do różnych instytucji w poszukiwaniu pomocy. Najpierw zadzwonił do Straży Miejskiej w Jastrowiu, ale usłyszał, że to nie ich teren. Następnie skontaktował się z urzędem gminy w Okonku, który przekierował go do Wydziału Ochrony Środowiska. Tam poinformowano go, że powinien zadzwonić do zarządcy drogi powiatowej w Złotowie. W Złotowie usłyszał, że interweniują tylko w przypadku martwych zwierząt – i to wyłącznie po zgłoszeniu przez policję.
Po zgłoszeniu na numer 112, mężczyzna uznał, że sprawa została załatwiona. Jednak dwie godziny później ptak nadal znajdował się na drodze. Policja twierdziła, że przejechała przez miejscowość, ale łabędzia nie zauważyła. Kierowca postanowił samodzielnie asekurować ranne zwierzę i odprowadził je w bezpieczne miejsce.
Dalsze próby kontaktu z urzędnikami zakończyły się niepowodzeniem. Gmina nie chciała interweniować, twierdząc, że to sprawa powiatu. Pojawiła się nawet odpowiedź: „Nie będziemy się bawić w przeganianie z powiatu na gminę”.
Dopiero po kilkunastu telefonach i sugestii, że sprawa zostanie nagłośniona w mediach, na miejsce około godziny 11:45 przyjechał patrol policji, strażak OSP w cywilu, a pracownice gminy dotarły chwilę później z klatką transportową. Wspólnymi siłami próbowali zabezpieczyć zwierzę. Świadek, który pomógł na początku, musiał opuścić miejsce zdarzenia z powodu obowiązków służbowych i nie był w stanie potwierdzić, jak sprawa się zakończyła.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czyli był tzw."wrzodem urzędniczym"???Oj nie ładnie...a to takie piękne stworzenie.POwszechny symbol miłości.Bardzo mądre :)
Największym szkodnikiem obywateli oraz zwierząt jest urzędnik.(Urzędas.
Zostawić problem przyrodzie, sama sobie poradzi. Liski, kruki i gawrony też chcą coś zjeść. Okrutne, ale prawdziwe.
Takie sprawy są w gestii samorządu lokalnego który powinien mieć podpisaną umowę z weterynarzem. Czy Gmona Okonek ma ?
Czyli był tzw."wrzodem urzędniczym"???Oj nie ładnie...a to takie piękne stworzenie.POwszechny symbol miłości.Bardzo mądre :)
Największym szkodnikiem obywateli oraz zwierząt jest urzędnik.(Urzędas.
Zostawić problem przyrodzie, sama sobie poradzi. Liski, kruki i gawrony też chcą coś zjeść. Okrutne, ale prawdziwe.