Od dziecka. Tata chodził czasem na ryby, ale zwykle zabierał mnie śp. Zdzisław Kogut, sąsiad z Kiełpina. Do niego przyjeżdżał siostrzeniec, pan Zdzisław kupił nam bambusy i obu wciągnął w wędkarstwo.
Pokazał, jak miesza się zanęty, czym podkarmiać ryby. No i zawsze krzyczał, że trzeba po sobie posprzątać. Tak się nauczyłem i gdy jadę z synem, to też nasze śmieci zabieramy. Ale niestety śmieci po wędkarzach, puszek po piwie i kukurydzy, woreczków jest masa. Już kolegom zapowiedzieliśmy na tegorocznym zebraniu, że będziemy za to ostro karać.
Reklama
Prosto, bo wędkarz jest zobowiązany posprzątać nawet te śmieci, które już zastał na łowisku. I po zakończeniu wędkowania musi te wszystkie odpady zabrać. Często na kontrole jeździmy z policją, z dzielnicowym z Zakrzewa Krzysztofem Tomaszewskim i to on wlepia wędkarzom te mandaty. Umawiamy się z kierownikiem Posterunku Policji w Lipce i jedziemy radiowozem na objazd akwenów.
Różne sytuacje. W ubiegłym roku trafiliśmy na starszego pana, który łowienia uczył siostrzeńca. Fajnie, tylko okazało się, że nie miał karty wędkarskiej. Powiedzieliśmy mu, że chyba przyjechał pokazać dziecku jak się kłusuje. Dostał dwie stówy mandatu.
Natomiast na hałdy śmieci jeszcze nie trafiliśmy. Kiedyś często nad jeziorami leżały całe worki odpadów, zwierzęta je rozrywały i rozciągały po terenie, ale dziś takich sytuacji jest mniej. Mimo to ciężko ten naród nauczyć, by to co przywiózł zabrał ze sobą.Reklama
Z prezesem naszego koła, Marcinem Stalewskim, staraliśmy się o przyjęcie do tej służby wcześniej, ale się nie udało. Strażnikami zostaliśmy wiosną ubiegłego roku, po zdaniu egzaminów i przedstawieniu zaświadczeń o niekaralności. Jesteśmy nimi, bo raz, że chcemy pilnować porządku nad naszymi wodami (od niedawna dysponujemy pięcioma jeziorami: Łąkie, Kiełpin, Gogolin, Huta i Stołuńsko), a dwa, chcemy, żeby coś w tych akwenach zostało. Musimy pilnować „mięsiarzy”. To ludzie, którzy nie przestrzegają limitów łowionych ryb. Biorą, ile wlezie.
Nad basenem w Lipce postawiliśmy tablicę „No kill”, to akwen głównie dla dzieci. Podczas ostatnich wakacji dzieciaki nie mogły się opędzić od tych ryb. Aż miło było popatrzeć, jak mała dziewczynka wyciąga dużą rybę.
Sam w ubiegłym roku nawet jednej ryby do domu nie przywiozłem. Powiem ci więcej, ja nawet niespecjalnie lubię rybę zjeść. Jak ostatnio przywiozłem dużą płoć, to po oskrobaniu jej już mi ochota na nią przeszła. Zamroziłem ją, a potem zawiozłem ojcu.Reklama
A to tylko opłata za wody nizinne. Marcin dopłaca za wody górskie i rzeki, więc wychodzi mu ponad 400 złotych. I też ani jednej ryby do domu nie przywiózł. Wędkowanie to jest dla nas zabawa, nie źródło zdobywania pożywienia. Tak odpoczywam, czasem większą rybę poholuję, nieraz z Marcinem robimy małe zawody, kto więcej złowi, zrobimy czasem pamiątkowe zdjęcie i tyle.
Tak, srebrne, a na nich napis: Społeczna Straż Rybacka i numery legitymacji. Mamy uprawnienia do zabrania wędkarzowi książeczki uprawnień oraz sprzętu. Nie potrzebujemy do tego policji. Zwykle ruszamy na objazd dwa razy w miesiącu, czasem co tydzień. Sprawdzamy wszystkie akweny, robimy w tym czasie jakieś 60 km.
Reklama
Śmiecenie, „mięsiarze”, ale też nieprzestrzeganie nakazu wpisywania połowu do książeczki. Przed rozpoczęciem wędkowania trzeba wpisać tam datę i miejsce połowu, a czasami wędkarze tego nie robią. To zdarza się coraz rzadziej, bo koledzy wiedzą, że jesteśmy w tej straży. Pilnują się i nie łowią np. na trzy wędki, bo nie wiadomo, kiedy możemy ich zajść od tyłu. Kiedyś straż była w Złotowie, więc szansa, że stamtąd przyjadą, była mała. A Państwową Straż Rybacką widziałem w ubiegłym roku raz.
Niektórzy marudzą, że ktoś tam łamie przepisy, ale do nas nie dzwonią. A przecież my nie upilnujemy wszystkich. Trzeba dzwonić.
Reklama
Może, ale przecież te jeziora i ryby w nich są tak samo nasze jak i ich. Kiedyś ktoś dał znać, że ktoś łowi ryby na tamie w Stołuniu. To jest zabronione, więc pojechaliśmy interweniować. Jeśli ludzie nie będą pilnować sami dla siebie, to skąd wezmą ryby?
Nie, ale co trzy miesiące przekazujemy nasze dzienniczki komendantowi ze Złotowa i pan Ryszard Stanek wypłaca nam kilometrówki. To się nie zwraca, ale my to robimy z własnej woli.
Raz się ukarze, to później nie będzie tak robił. Jeszcze nikt mnie nie wyzywał. Znajomym jeszcze sprzętu nie zabierałem, ale jak byłem z policją, to mandat się koledze trafił. Nie słyszę, żeby ktoś na nas psioczył, choć może i to robią. Może dlatego więcej kolegów nie chciało wejść do straży? Na razie dajemy z Marcinem radę. Zwłaszcza, że mamy poparcie gminy, która dała nam pieniądze na stroje moro.
Reklama
Kiedyś mieliśmy zgłoszenie z Gogolina, zrobiliśmy zdjęcia i tyle. Chcieliśmy też badać wody, ale to wyszło chyba z 5 tys. zł, nie mamy takich pieniędzy. A co do ścieków, to nie wiadomo, gdzie ci niepodłączeni, którzy mieszkają w pobliżu jezior, je spuszczają. W Łąkiem ma być projekt badania wód, wtedy się przekonamy, jak sytuacja naprawdę wygląda.
Tak, bo ludzie wiedzą, że ktoś pilnuje porządku. Z wędkarzami jest jak z pijanymi kierowcami – wiedzą, że źle robią, ale robią. Taki już nasz naród.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Widocznie masz coś na sumieniu
Co do strażników społecznych z Jastrowia to pamiętam parę lat temu była to konkretna ekipa z komendantem na czele. Nikogo się nie bali złapali nawet trzech policjantów z miejscowego komisariatu. Wszystko się posypało jak do zarządu koła weszła obecna Pani prezes.
Tyle lat wędkuję na wodach Pzw i jeszcze ani razu nie widziałem strażnika ...A kusowników nie tylko w nocy a są aż tak bez szczelni że nawet w biały dzień kusują!I gdzie są te psy ze straży społecznej boicie się ich złapać czy sami jak oni sieci zastawiacie!
SPOŁECZNA STRAŻ WĘDKARSKA TO NAJWIĘKSI KUSOWNICY!!!
TO WĘDKARZE POWINNI ICH PILNOWAĆ a nie oni nas TAKA PRAWDA
TO WĘDKARZE POWINNI ICH PILNOWAĆ a nie oni nas TAKA PRAWDA
Pol - ZOBACZ ZAMIAST ODNOSIC SIE DO WEDKARZY Z CHONOREM I UCZUCIEM TO JESZCZE STRASZA CO ZA BESZCZELNOSC MASAKRA dosc ze czlowiek placi im duze pieniadze to jeszcze bez powodu KARY BEDA DAWAC I SIE MSCIC co za podlosc i msciwosc TAKA TO ICH PRACA FALSZYWA heheeee TOTALNA MASAKRA
Pierd... Się. Jak byś wiedział na prywatnym łowisku możesz mi zrobić.....
A wiec tak jak 10 -15 lat temu klusowali to straznika na oczy niewidzialem pozniej dzierzawcy nastepni zlodzieje .Tego roku 1maja wszystkich na lodkach w smiardowie kontrolowali jak ryby sieciami noca ciagneli to nikogo.teraz po fakcie jak nic niema to wielkie haoolo.
To tam cię sprawdzimy misiu ! Razem z PSR pocałujemy cię tam gdzie chcesz....
W dup... Możesz mnie pocałować. Już od dawna nie kupuję pozwolenia z pzw wolę na prywatne ŁOWISKO JECHAĆ
Poczekaj misiu, zajdziemy cię od tyłu.To cieniutko zaśpiewasz !!!
pijaki i narkomany a nie strażniki
SZCZERA PRAWDA NAS WĘDKARZY KARAJĄ a sami kłusują i to na wielką SKALĘ ta ich praca to tylko PRZYKRYWKA do tego wszystkiego POZDRAWIAM SERDECZNIE WĘDKARZY
Zgadzam się z Tobą. Pozdrawiam strażników z koła pzw Jastrowie to dopiero przekręty.
Totalna bzdura. Po kilkunastu latach wędkowania rzuciłem to w piz.u. Powody byłu dwa. Po pierwsze kupując kartę wędkarską stałem się potencjalnym przestępcą którego mogli kontrolować wszyscy oprucz pastucha i bezdomnego. Po drugie płaciłem na zarybianie i przestrzegałem limitów oraz wymiarów. W momencie jak PZW przegrało przetarg na dzierżawę z PGR-m to wtedy był sajgon. PGR odłowł co się dało drgawicami a resztę prądem. Więc mi nie pie.d.ol.cie na wędkarzy bo czarna owca wszędzie się znajdzie. Największym kłusownikiem jakiego znałem był strażnik społeczny.
Fajny artykuł tylko szkoda że władze przeznaczają tak mało kasy na straż wędkarską
Fajny artykuł tylko szkoda że władze przeznaczają tak mało kasy na straż wędkarską
Widocznie masz coś na sumieniu
Co do strażników społecznych z Jastrowia to pamiętam parę lat temu była to konkretna ekipa z komendantem na czele. Nikogo się nie bali złapali nawet trzech policjantów z miejscowego komisariatu. Wszystko się posypało jak do zarządu koła weszła obecna Pani prezes.
Tyle lat wędkuję na wodach Pzw i jeszcze ani razu nie widziałem strażnika ...A kusowników nie tylko w nocy a są aż tak bez szczelni że nawet w biały dzień kusują!I gdzie są te psy ze straży społecznej boicie się ich złapać czy sami jak oni sieci zastawiacie!