Osoba kierująca samochodem, która potrąciła kozła, nie zatrzymała się. Pojechała dalej, zostawiając ranne zwierzę na środku jezdni. Było wtedy jeszcze widno, więc musiała je widzieć. Zatrzymała się kobieta, którą wstrząsnął ten widok. Zawiadomiła policję i czekała. Wtedy dojechałam ja...
– taką wiadomość dostaliśmy niedawno od jednej z czytelniczek Jolanty Głazik. Od początku października złotowska policja otrzymała informacje o kilku innych, podobnych zdarzeniach drogowych z udziałem zwierząt.
Jak zachować się w takiej sytuacji? Zgodnie z Ustawą z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt kierowca, który potrącił zwierzę, jest zobowiązany udzielić mu pomocy lub zawiadomić odpowiednie służby.
Ludzie najczęściej dzwonią na policję. Dyżurny kontaktuje się wówczas ze mną, a ja mówię, co w konkretnej sytuacji zrobić
– opowiada Marek Winiarski, powiatowy lekarz weterynarii.
W uchwale dotyczącej programu zwalczania bezdomności zwierząt, który co roku każda gmina uchwala i daje Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii do zaopiniowania, musi być ujęta umowa z lekarzem weterynarii, który udziela pomocy w przypadku kolizji drogowej ze zwierzętami
– tłumaczy M. Winiarski. Powiatowy Lekarz Weterynarii musi pojawić się na miejscu wówczas, gdy dochodzi do zdarzeń drogowych z udziałem dzików.
Ze względu na zagrożenie ASF mamy obowiązek pobierania prób z każdej takiej kolizji drogowej. Jeżeli dzik zginął, to musimy pobrać materiał do badań, aby wykluczyć afrykański pomór świń. Natomiast w przypadku kolizji z innymi zwierzętami leśnymi, jeżeli zwierzę żyje, każda gmina i zarządcy dróg mają podpisane umowy z firmami utylizacyjnymi i lekarzami weterynarii, którzy udzielają pomocy takim zwierzętom. Gdy zwierzę zginęło, to obowiązkiem zarządcy drogi jest posprzątanie jej i oddanie ciała zwierzęcia do utylizacji.
Na drogach krajowych odpowiedzialny za uprzątnięcie miejsca kolizji jest Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad, na drogach wojewódzkich – zarząd województwa, na drogach powiatowych – zarząd powiatu, a w przypadku dróg gminnych są to wójt, burmistrz i prezydent miasta.
Kiedyś był problem z usuwaniem martwej zwierzyny z dróg. Na mój wniosek
– mówi powiatowy lekarz weterynarii – starosta zrobił spotkanie z nadleśniczymi i z zarządcami wszystkich dróg, począwszy od krajowych i autostrad, skończywszy na powiatowych i gminnych. Wówczas ustaliliśmy tryb postępowania i od około roku nie ma takiego problemu. Zwłoki są usuwane najczęściej w ciągu 24 godzin. Potwierdza to zresztą Roman Nowastowski, kierownik obwodu drogowego w Powiatowym Zarządzie Dróg w Złotowie.
Odbiorem padliny z dróg powiatu zajmuje się firma Vet–Zoo Serwis Sp. z o.o. Mimo że jest z Trzcianki, najczęściej przyjeżdża jeszcze tego samego dnia. Najdłużej trwa to maksymalnie 3 dni
Reklama
– dodaje kierownik.
Zgodnie z obowiązującą procedurą, opracowaną przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii, w sytuacji gdy w wyniku zdarzenia drogowego zwierzę zginie, najpierw należy powiadomić dyżurnego właściwej służby, zazwyczaj policji. Dokument dotyczący postępowania ze zwierzętami powypadkowymi został opracowany 30 czerwca 2014 roku przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii. 22 stycznia 2015 roku został zaktualizowany. Jak zapewnia Adrianna Sobotka z Biura Zarządzania Kryzysowego w Starostwie Powiatowym, system działa sprawnie.
Widać to chociażby po tym, że po aktualizacji skończyły się telefony o zalegającej na drogach powiatu zwierzynie powypadkowej
– mówi.
Procedury procedurami, ale w momencie, gdy znajdziemy się w takiej sytuacji, nie zawsze działamy zgodnie z nimi. Potrącona zwierzyna zresztą również nie zachowuje się typowo.
Często po takim zdarzeniu jest w szoku
– mówi M. Winiarski.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że się nie rusza, być może ma uraz kręgosłupa lub złamanie, ale obrażenia są nieduże, po jakimś czasie wstaje i się oddala. Takie sytuacje nie raz już miały miejsce
Reklama
– dodaje. Sytuacja opisana przez naszą czytelniczkę nie skończyła się jednak w ten sposób. Na miejsce przyjechała policja, zawiadomiony został również weterynarz.
Wydawało się nam, że zwierzak ma tylko złamaną nogę. Biedny chciał wstać, lecz nie dawał rady. Cierpiał. Bardzo cierpiał, a my byliśmy bezradni. I stało się najgorsze... skonał. Dojechała służba weterynaryjna i koziołek został zabrany...
– opowiada J. Głazik.
O tym, czy zwierzynę należy ratować, decyduje lekarz weterynarii, który jest obecny na miejscu zdarzenia. Jeśli pomoc jest niemożliwa, wówczas – zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt – lekarz weterynarii może podać zwierzęciu środek usypiający lub osoba uprawniona (np. policjant) może użyć broni palnej.
M. Forecki z Komendy Powiatowej Policji odkąd pracuje w KPP nie przypomina sobie jednak, by kiedykolwiek któryś z jego kolegów musiał użyć broni służbowej w takiej sytuacji.
[[snd=46]]
Część kolizji jest niezgłaszana. Czasem takie zwierzęta powypadkowe znajdujemy sami, czasem zabierają je ludzie – na problem zwraca uwagę Jarosław Fruziński, łowczy z Koła Łowieckiego Bory Kujańskie.
Takie mięso nie nadaje się jednak do spożycia, to jest padlina. Nie wiadomo, czy zwierzyna była zdrowa. Poza tym mamy kłopot z ASF – afrykańskim pomorem świń. Jeśli dzik jest zarażony, nie powinien leżeć przy drodze, powinien być jak najszybciej zutylizowany
Reklama
– mówi łowczy.
Takiej tuszy nie można również zawieźć do punktu skupu zwierzyny. Punkty mają zabronione przyjmowanie zwierząt powypadkowych
– tłumaczy.
Drogi powiatu złotowskiego prowadzą przez lasy i szlaki wędrowne zwierząt. Ze zgłoszeń, które wpływają do Powiatowego Zarządu Dróg wynika, że do kolizji z udziałem zwierzyny w powiecie dochodzi właściwie wszędzie. Najczęściej jednak duże wypadki mają miejsce w okolicach Lipki (trasa Lipka – Łobżenica) czy na trasie Radawnica – Lędyczek.
Kolizja samochodu z dzikiem, sarną czy jeleniem może okazać się katastrofalna nie tylko dla kierowcy, ale i dla samochodu
Reklama
– zauważa
M. Forecki, rzecznik KPP. Odszkodowania za powstałą szkodę od dzierżawców albo zarządców obwodów łowieckich można domagać się jednak wyłącznie, gdy zostały wyrządzone przy okazji wykonywania polowania. Skąd wiadomo, kiedy się ono odbywa?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami o polowaniach zbiorowych musimy powiadomić urzędy gminy lub burmistrzów miast i policję. Oprócz tego na drogach głównych, asfaltowych, publicznych, wystawiamy znaki „Uwaga, polowanie!”
– tłumaczy łowczy J. Fruziński.
12 października po godz. 21:00 na trasie K11, pomiędzy Jastrowiem a Podgajami kierowca mazdy potrącił przebiegającego przez drogę dzika. 14 października około godz. 19:30 na DW188 Zakrzewo – Lipka kierujący oplem potrącił jelenia. 16 października, po godz. 21:00 pomiędzy Łąkie a Lipką kierowcy wbiegła na jezdnię sarna. 17 października, po godz.17.00 na DW188 w kierunku Piły, na granicy miasta kierowca potrącił młodego koziołka i uciekł... Do każdego z tych zdarzeń była wzywana policja. Jak tłumaczy Maciej Forecki, rzecznik KPP w Złotowie, duża część kierowców posiada ubezpieczenie autocasco.
Obecność policji ułatwia im drogę odszkodowawczą. Jeżeli jesteśmy na miejscu i potwierdzamy, że rzeczywiście doszło do potrącenia zwierzyny i uszkodzeń pojazdu, to ubezpieczyciel zwraca się potem do naszej jednostki
– wyjaśnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tttt debil jesteś , ale co od cioty wymagać
I pojawił sie i.d.i.o.t.a
tak jak kolega po nizej napisal łyzka miedzy uszy i do bagażnika na kiełbase
Jak ciebie deb*** potracę na drodze to tez łyżka w łeb w bagażnik i do lasu zakopać ? A może zostawić lepiej byś zdychał w męczarniach na drodze
W normalnej sytuacji odcinki najbardziej niebezpieczne powinny być odgrodzone od jezdni widziałem to w innym cywilizowanym kraju,jak również drzewa przydrożne owszem rosną ale za barierą energochłonną i to na landówkach w byłym NRD niestety.
zwierzynie pomoc a co z autem naprawić na koszt własny wiedz najlepiej do bagażnika i bardzo kielbache
To jest dopiero PATOLOGIA systemu i obraz jak działa zoorganizowana grupa przestępcza ( czytaj Panstwo) Zwierzyna jest własnością Państwa nad która opieke sprawują Nadleśnictwa oraz Koła Łowieckie. Kiedy zwierzyna wyrządza ci szkoe wtedy właśicciela nie ma. To się nazywa Mafia.
a gówno tam pomagać , to mięso łyżką w łeb i do kufra
Tttt debil jesteś , ale co od cioty wymagać
I pojawił sie i.d.i.o.t.a
tak jak kolega po nizej napisal łyzka miedzy uszy i do bagażnika na kiełbase