...pytali radni podczas czwartkowej sesji. - Mamy prawo domagania się bezpośredniej opieki policji na terenie gminy. Ludzie chcą widzieć policję na miejscu - postulowali
W obliczu faktu, że radnym bardzo szybko poszło podjęcie uchwał przygotowanych na czwartkową sesję, niespodziewanie większą jej część stanowiły tzw. wolne wnioski. Wśród nich zdecydowanie najbardziej dyskusyjna kwestia dotyczyła (nie)obecności w Zakrzewie policji. Przypomnijmy, że od kilku miesięcy rolę posterunku przejął tutaj zespół prewencji. Radni już jakiś czas temu zgłaszali wójtowi swoje niezadowolenie z tego powodu, bo mówiąc wprost, w ich ocenie takie zmiany organizacyjne przyczyniły się do zdecydowanie rzadszej obecności policji na terenie gminy. Dyskusję na czwartkowej sesji rozpoczął radny Andrzej Ławniczak. – Przyznaję, że mocno się tym tematem interesuję, a mimo to wciąż nie wiem, kto jest dzielnicowym na terenie gminy – radny próbował uzmysłowić skalę problemu. Tak się składa, że Andrzej Ławniczak mieszka bardzo blisko siedziby zakrzewskiego zespołu prewencji, ale, jak przyznał, funkcjonariuszy praktycznie w Zakrzewie nie widuje. Nawiązał też do faktu, który podnosił w ubiegłym roku - gmina dołożyła policji pieniądze na zakup radiowozu, a tego na terenie gminy też niespecjalnie widać, bo obecność auta sprowadza się głównie do tego, że w Zakrzewie jest garażowane. – Skoro nasz samorząd dał pieniądze na ten samochód, mamy prawo domagania się bezpośredniej opieki policji na terenie gminy – mówił radny, który odniósł się też do policyjnych statystyk. – To, że w papierach policji figuruje, że sześć razy przejechali, dwa razy się zatrzymali, to jest mało. Ludzie chcą widzieć policję na miejscu. Bo mieszkańcy nie widzą policjanta na ulicach swojej gminy – przekonywał.
Kiedyś to była prewencja
W ocenie radnego z zespołu prewencji powstał tak naprawdę punkt kontaktowy, który w rzeczywistości nic nie daje, bo... – Jak będę chciał z policją pogadać, równie dobrze mogę zadzwonić. Efekt będzie ten sam – przekonywał. Andrzej Ławniczak zaproponował, aby na kolejnej sesji rada skierowała wniosek do komendy powiatowej o przywrócenie obecnemu zespołowi prewencji poprzedniego statusu - posterunku.
Gdy radny zgłaszał ten problem przed rokiem, w swoim apelu był w zasadzie osamotniony. W tym roku inni go poparli. – Rzeczywiście policjantów nie ma na naszym terenie. Owszem, przedwczoraj widziałem ich w Starej Wiśniewce, ale chyba aż po dwóch miesiącach. A ludzie pozwalają sobie na coraz więcej, choćby motocykliści, którzy jeżdżą bez kasków, bo wiedzą, że policji nie ma – podkreślał Janusz Zawadzki. – Ostatnim dzielnicowym, który rzeczywiście był dzielnicowym, był Igor Kurczych. On był w szkole w ciągu roku szkolnego nawet kilkanaście razy. Rozmawiał z dziećmi, to była prawdziwa prewencja ze strony policji. W tym roku też dwóch policjantów do mnie przyjechało. Przyszli do gabinetu i powiedzieli, że przysłali ich, żeby zapytać, czy szkoła robi pogadanki o bezpieczeństwie. Odpowiedziałem, że tak, że robimy i... odjechali. Na tym polega obecnie prewencja policji – mówił dyrektor Szkoły Podstawowej w Starej Wiśniewce, Aleksander Kaszuba.
Proszę o należną uwagę
Podczas dyskusji nawiązano też do pomysłu zamiany pomieszczeń, do jakiej miałoby dojść na linii policja – Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Niektórzy radni dali wójtowi jasno do zrozumienia, co sądzą o takiej inicjatywie. W ich ocenie przeniesienie zespołu prewencji do mniejszych pomieszczeń obecnego GOPS-u na wiele lat pozbawi Zakrzewo możliwości starań o przywrócenie statusu posterunku. – Proszę, żeby wziął pan pod rozwagę apel radnego Ławniczaka – włączył się Andrzej Ruta, przypominając, że apel był podniesiony już w ubiegłym roku, ale, w jego ocenie, nie został potraktowany z należną uwagą.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze