Reklama

Gdzie są pieniądze z komunii?

31/05/2017 18:00
Smartfony, laptopy, tablety, konsole do gier video, quady i sowicie wypchane koperty – takie rzeczy dostają dzisiaj pierwszokomunijne dzieci. Wielu negatywnie ocenia modę na kosztowne prezenty. Co kiedyś wręczano podczas Pierwszej Komunii Świętej?

Stanisław Rumiński – wieloletni nauczyciel, organizator Czwartków Lekkoatletycznych w Złotowie

Do Pierwszej Komunii przystąpiłem w 1956 roku. Od chrzestnej dostałem pięć złotych, a od chrzestnego ledwie dobre słowo. I to było wszystko. Nie mieliśmy wtedy alb, wszyscy chłopcy nosili czarne albo granatowe garniturki, a dziewczynki białe sukienki. Byliśmy takimi „małymi dorosłymi”. Nie było wtedy żadnych przyjęć, może małe rodzinne spotkanie, bo ludzi nie było na to stać. Jadę właśnie do Zgorzelca, do najmłodszego wnuka na przyjęcie. Córka, chcąc uhonorować tę okazję, robi przyjęcie dla całej rodziny i nie tylko. Teraz tak to wygląda. Małe dzieci obdarza się bardzo kosztownymi prezentami, co ja osobiście uważam za nie do końca właściwe. Nie zdradzę, jaki prezent wręczę najmłodszemu wnukowi, ale raczej nie będzie on tani. Przez 60 lat wiele się zmieniło w tej kwestii. Ze szkoły pamiętam licytujące się na komunijne prezenty dzieci. Ci, którzy dostawali skromniejsze upominki byli potem wyśmiewani, a czy to jest najważniejsze w tej okazji? Kto ile dostał? Chyba nie.

Reklama

Alicja Andrzejewska - radna Rady Miejskiej w Złotowie

Alicja Andrzejewska – radna Rady Miejskiej w Złotowie

Otrzymałam pamiątki, w których były oczywiście życzenia. Również książki, przede wszystkim szkolne lektury. Nie dostałam żadnych pieniędzy, takich rzeczy wtedy nie było wśród prezentów. Od babci dostałam również łańcuszek z medalikiem i to byłoby chyba wszystko. Była jeszcze czekolada, przysłana od cioci z Berlina. Jestem zdegustowana tym, co teraz się dzieje z prezentami. Jeżeli to jest religijne święto, powinno być skromne, tak jak to głosił Pan Jezus.

Reklama

Karol Pufal  – Starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie

Od chrzestnego dostałem zegarek, ale nie pamiętam jaki. Był solidny, służył mi przez ileś lat. Nie pamiętam, jaki był prezent od chrzestnej. Uroczystość miała skromny przebieg, odbyła się wyłącznie w gronie najbliższych. To, co robi się obecnie z prezentami, to zdecydowana przesada.

Ewa Mreła – radna Rady Gminy Złotów

Dostałam pięć zegarków. Jeden był z kotkiem, a na wskazówce była mysz. Był też taki na czarnym pasku i ten mam do dzisiaj, choć już nie chodzi. Z prezentów komunijnych do dzisiaj zachowałam także złoty pierścionek, który trzymam dla córki, encyklopedię oraz rower. Ten ostatni to zielony składak Rometu. Chyba zachowało się w nim niewiele z oryginalnych części.

Reklama

Julian Brewka - prezes ZSHP

Julian Brewka – prezes Złotowskiej Spółdzielni Handlowo-Produkcyjnej

Roweru nie dostałem, ale na pewno był zegarek. Nie żaden elektronik z kilkoma melodyjkami, a zwykły, na wskazówki. W sumie nigdy nie nosiłem zegarków, do dzisiaj nie noszę, dlatego nie przykładałem do tego wagi. Otrzymałem też znaczki pocztowe, nówki, nie odklejane od kopert. Wtedy była moda na zbieranie znaczków, miałem kilka klaserów. Pieniądze też były wśród prezentów, 3 albo 30 tys. zł, na pewno coś z trójką z przodu. Rodzice gdzieś mi je zainwestowali, do dzisiaj czekam na procenty.

Reklama

Henryk Dobrosielski – wójt gminy Zakrzewo

Komunię miałem w okolicach 1960 roku. Chrzestny kupił dla mnie aparat druh. To było coś wyjątkowego, bo mieć aparat w takich czasach… Tyle że go nie dostałem, bo w międzyczasie moja mama i chrzestny, czyli siostra i brat, posprzeczali się o coś i chrzestny nie przyszedł na przyjęcie. Byłem strasznie zawiedziony. To były czasy, gdy człowiek cieszył się, gdy dostał czekoladę, z reguły były zdobyczne, bo na rynku nie było. Szczęściem było to, że można było zjeść inaczej niż zwykle, czy wręcz najeść się do syta. Do dzisiaj pamiętam gości, stoły, harmider. Byłem przyjęty razem z moimi siostrami, choć nie byliśmy z jednego rocznika.

Chyba trzeba się pogodzić z tym, jak jest dzisiaj. Ludzie są bardziej majętni, mogą sobie na więcej pozwolić, ale uważam, że to jest psucie tych młodych ludzi. Nie wszystkie dzieci takie są, ale większość myśli tylko o tym, żeby dostać prezenty. Wydaje mi się, że za moich czasów bardziej przywiązywano wagę do tego, żeby odpowiednio przygotować się do Pierwszej Komunii. Gdy przystępowali do niej moi synowie, żona bardzo kładła nacisk na to, żeby wiedzieli, co to jest, po co, dlaczego, nigdy nie przywiązywaliśmy żadnej wagi do tego, jakie będą prezenty i ile będzie pieniędzy.

Reklama

To dopiero 30% artykułu. W dalszej części przeczytasz wyznania następujących osób:

Piotr Wojtiuk – burmistrz Gminy i Miasta Jastrowie Patrycja Michalska – dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej i Ośrodka Kultury w Tarnówce Ewelina Blandzińska-Łosoś, radna Rady Miejskiej w Krajence Jacek Mościcki – wójt gminy Tarnówka Jacek Fertikowski – prezes Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Złotowie Czesława Wilk – skarbnik gminy Zakrzewo Kamila Krzanik-Dworanowska – dyrektor Muzeum Ziemi Złotowskiej Ryszard Biniak – radny Rady Miejskiej w Łobżenicy Bronisława Mazurek – radna Rady Miejskiej w Łobżenicy, przewodnicząca Samorządu Mieszkańców Łobżenicy Jacek Januszewski – radny Rady Gminy Złotów Karol Adler, dyrektor Krajeńskiego Ośrodka Kultury Agnieszka Głyżewska-Klofik – dyrektor Ośrodka Kultury w Jastrowiu Przemysław Kurdzieko, wójt gminy Lipka Ewa Polańska-Ciechanowska, dyrektor Zespołu Szkół w Lipce Ks. Jan Rataj, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Od Wykupu Niewolników w Okonku Marta Lasota, dyrektor Okoneckiego Centrum Kultury Siostra Piotra (Honorata Lisakowska) – dyrektor złotowskiego hospicjum Piotr Kurzyna – przewodniczący Rady Miejskiej Jastrowia

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Ewelina Blandzińska - Łosoś w komunijnej sukience

Ewelina Blandzińska-Łosoś, radna Rady Miejskiej w Krajence

Moja Pierwsza Komunia Święta odbyła się w 1986 roku. Przyjęcie było w domu, w gronie najbliższych. Wśród prezentów był srebrny łańcuszek, dwa pierścionki i zegarek, które to jako już dorosła osoba oddałam mojej siostrzenicy. Dostałam też pieniądze. Kwoty nie pamiętam, ale kupiłam za niego składaka. Jeszcze do niedawna go miałam, nawet mój starszy syn nim jeździł. Ktoś z gości podarował mi też bardzo modny komplet w pudełku: zegarek elektroniczny, długopis i kalkulator – koloru różowego. Wszystkie te podarunki wywołały we mnie mnóstwo radości.

Reklama

Piotr Wojtiuk – burmistrz Gminy i Miasta Jastrowie

Komunię miałem chyba w 1976 roku w Sypniewie. Rodzice wyprawili mi ją wcześniej, bo miałem wtedy tylko 7 lat. Z prezentów największym hitem był rower wigry, chyba nr 1. Pamiętam, że miał czerwoną ramę z błyszczącymi naklejkami. Na tamte czasy to był hicior i dość długo mi służył. Oprócz tego dostałem jeszcze od chrzestnego masywny zegarek radzieckiej produkcji, marki poljot.

Patrycja Michalska – dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej i Ośrodka Kultury w Tarnówce

Od chrzestnego dostałam rower, składak, chyba wigry, na pewno czerwony. Zaraz po tym, jak go dostałam, pojechałam się przejechać i wjechałam w żywopłot. Wykrzywiłam felgę i stłukłam lampkę. Od chrzestnej miałam zegarek, piękny, biały, z takimi cyrkoniami, ułożonymi od najmniejszej do największej. One dość szybko odpadły. Pieniądze również dostałam, ale nie zarobiłam na tym biznesie, bo poszły na opłacenie uroczystości. Prawdę mówiąc nawet ich nie widziałam, ale dostałam informację, że kucharki są zapłacone.

Reklama

Z lewej - wójt Jacek Mościcki - tutaj akurat bez pierwszokomunijnego stroju

Jacek Mościcki – wójt gminy Tarnówka

U mnie było tradycyjnie, czyli zegarek, elektronik, z czterema guzikami. Nie pamiętam nazwy. Ale były na topie. Dostałem też aparat fotograficzny vilia, produkcji naszego wschodniego sąsiada. To był mój wymarzony prezent i duża niespodzianka. Jak już go dostałem, kasa, którą też zebrałem, nie była istotna i trafiła do rodziców.

Obecne prezenty są na wyrost. Cała idea święta zostaje gdzieś z boku. Komunia powinna być przede wszystkim duchowym wydarzeniem, a wszystko poszło w komercję. Jako rodzic nie chciałbym, żeby moje dzieci otrzymywały takie drogie prezenty. Gdy ja i małżonka robimy je jako chrzestni, staramy się zachowywać umiar.

Reklama

Jacek Fertikowski - prezes MZUK w Złotowie

Jacek Fertikowski – prezes Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Złotowie

Zegarek i pieniądze. Zegarek był zwykły, bardzo prosty, radziecki, chyba firmy zaria, ale i tak byłem podekscytowany. Nie pamiętam, jak długo mi służył. Pieniędzy nie było dużo, raczej drobne, nie pamiętam, co za nie kupiłem.

Czesława Wilk – skarbnik gminy Zakrzewo

- U nas nie było kosztownych prezentów. Moi chrzestni byli ubodzy. Chrzestna dała mi zegarek, a chrzestny słodycze. Ten zegarek chyba nie był wcale nowy, bo był bez opakowania. Pamiętam, że chrzestna podeszła i od razu zapięła mi go na rękę. Długo go chyba nie miałam, a słodycze, wiadomo, właściwe od razu były zjedzone. Przyjęcie było małe, skromne, w domu, jedynie z udziałem najbliższych osób. Pamiętam, że znacznie ważniejsza i bardzo uroczysta była oprawa w samym kościele. Nie oceniam tego, jak jest teraz. Każdy postępuje wedle własnego uznania. Wszystkie prezenty, i te duże i małe, powinny być przyjęte w pokorze.

Reklama

Kamila Krzanik-Dworanowska - dyrektor złotowskiego muzeum

Kamila Krzanik-Dworanowska – dyrektor Muzeum Ziemi Złotowskiej

Pamiętam, że od babci dostałam złoty łańcuszek, ze złotym krzyżykiem. Był też złoty pierścionek, radiomagnetofon, a za gotówkę kupiłam sobie „górala”. Rodzice musieli mi do niego dołożyć.

Teraz jest zupełnie inne pokolenie dzieci, które uważa, że wszystko mu się należy. Nam wydaje się to przesytem, ale wiele osób i tak wręcza takie kosztowne prezenty. Być może wynika to z tego, że moje pokolenie, czy tym bardziej starsze osoby, nie mieliśmy takich rzeczy i może po prostu chcemy to dzisiejszym dzieciom wynagrodzić. Inna sprawa, że przeradza się to w istny kiermasz.

Reklama

Ryszard Biniak – radny Rady Miejskiej w Łobżenicy

Do Pierwszej Komunii Świętej przystępowałem pod koniec lat 50-tych. Pogoda dopisała – było bardzo słonecznie i ciepło. To było dość istotne, bo chłopcy szli wtedy do komunii w krótkich spodniach. Po uroczystości w kościele, był u nas taki zwyczaj, że szło się jeszcze na starą plebanię, gdzie był poczęstunek. Wtedy po raz pierwszy w życiu piłem czarną, zalewaną kawę. Do dziś pamiętam też smak serwowanej do niej drożdżówki. Wtedy otrzymywaliśmy pamiątki komunii, było też wspólne zdjęcie. Uroczystość w domu była bardzo skromna, nawet bez rodziców chrzestnych, którzy musieliby przyjechać aż z Kłodzka. Dostałem trochę cukierków i może ze 30 złotych. Pieniądze zabrali rodzice, czyli było trochę tak jak teraz.

Bronisława Mazurek - swoją komunię św. wspomina jako uroczyste, lecz skromnie przygotowane wydarzenie

Bronisława Mazurek – radna Rady Miejskiej w Łobżenicy, przewodnicząca Samorządu Mieszkańców Łobżenicy

Pamiętam, że tego dnia była przepiękna pogoda, a my, dziewczynki idące do komunii, miałyśmy śliczne sukienki. Całość nie miała tak komercyjnej oprawy jak dzisiaj. Było uroczyście, z klasą, lecz skromnie. Po kościele rodzina spotkała się w naszym domu, który też był z tej okazji przystrojony, przede wszystkim kwiatami. Dla mnie przy stole było przygotowane specjalne, udekorowane krzesło. Od chrzestnej dostałam biały zegarek, z białym paskiem. Niestety nie przetrwał do dzisiaj. Mam za to album, który z czasem zapełnił się zdjęciami, a który też wówczas dostałam. Było również trochę słodyczy. Co ważne, już po komunii, na Boże Ciało do sypania kwiatów przychodziło nas całe mnóstwo dzieci. Dziś to wszystko trochę się rozmywa. Dobrze, żeby dzieci i ich rodzice pamiętali, że najważniejszy jest sakrament, a nie prezenty i ta cała oprawa.

Jacek Januszewski – radny Rady Gminy Złotów

Jednym z większych prezentów był elektroniczny zegarek czteroprzyciskowy. Co to był za szpan! Podwijałem rękaw i nosiłem go w sposób niczym na „zimny łokieć”. Dostałem też pieniądze, coś koło 40 tys. zł. Całkiem sporo jak na tamte czasy, ale oczywiście trafiły one do rodziców. Mam nadzieję, że dobrze je zainwestowali.

Karol Adler, a obok, jak się okazuje, jego przyszła - obecna żona

Karol Adler, dyrektor Krajeńskiego Ośrodka Kultury

Wśród prezentów dostałem zegarek „kwarcowy” i radiomagnetofon „jamnik”. Jeśli chodzi o zegarek, to sam go tak nazwałem, ponieważ na tarczy zamiast tradycyjnego oznaczenia godzin miał kolorowe kryształki. Poza tym z kwarcem nie miał wiele wspólnego. Jeśli chodzi o „jamnika”, który został zakupiony na „zachodzie”, działał póty, póki nie wypróbowałem znajdującego się z tyłu przełącznika 220/110V. Później przez jakiś czas pełnił wyłącznie funkcje dekoracyjne.

Agnieszka Głyżewska-Klofik – dyrektor Ośrodka Kultury w Jastrowiu

Na pewno dostałam jakieś pieniądze i standardowo zegarek. Była też złota biżuteria i bardzo dużo czekolad. Jeśli chodzi o pieniądze to pamiętam, że pierwszy raz w życiu trzymałam takie duże bilony i przestraszona, że mogłabym je zgubić, oddałam je z ulgą rodzicom. Nie skonfiskowali ich jednak na dobre, bo później kupiłam za nie rower. Taki zwykły, nie żadną kolarzówkę czy górala.

Przemysław Kurdzieko - wójt gminy Lipka

Przemysław Kurdzieko, wójt gminy Lipka

Dostałem rower. Jak na tamte czasy, a były to lata 90., to był hit, bo miał przerzutki. Jeździłem nim bodajże do osiemnastki. Nadal go mam. Jest garażowany, ale nie nadaje się już do użytku.

Ewa Polańska-Ciechanowska, dyrektor Zespołu Szkół w Lipce

To był zegarek. Piękny, na białej bransoletce. Dostałam jeszcze sukienkę. Taką elegancką, żółtą w czarne groszki. Gdzieś jeszcze powinnam ją nawet mieć.

Ks. Jan Rataj, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Od Wykupu Niewolników w Okonku

Na pewno dostałem czekoladę. Bardziej zapamiętałem, co dostała moja młodsza siostra. To był aparat. Pamiętam, bo płakała, że nie dostała zegarka. Bardziej utkwiło mi w pamięci to, jak mamusia odpytywała mnie z katechizmu i dzień Pierwszej Komunii Świętej. A najbardziej pamiętam księdza, który jej udzielał. Byłem ubrany w krótkie spodenki. Jako jedyny miałem też komunię w pierwszej klasie. Mieszkaliśmy naprzeciwko plebani i ksiądz uznał, że już się nadaję. To było takie wyróżnienie.

Marta Lasota, dyrektor Okoneckiego Centrum Kultury

Dostałam dużo prezentów. Najbardziej cieszyłam się z roweru – fioletowego składaka. To był szał, bo miał przerzutki, i to aż trzy. Był trochę na mnie za duży, bo kupiono go na przyszłość, jak będę już większa. Jeździłam nim jakieś osiem lat. Oddałam go komuś z rodziny, na pewno w dobre ręce. Nie wiem jednak, co teraz się z nim dzieje.

Siostra Piotra (Honorata Lisakowska)

Siostra Piotra (Honorata Lisakowska) – dyrektor złotowskiego hospicjum

Od rodziców dostałam złoty medalik z Batką Bożą Bolesną. Od chrzestnych niebieski rower wigry 3. Od babci dostałam 10 marek i to było całkiem sporo. Wydałam je w peweksie, kupiłam sobie – może to kogoś zdziwić – resoraka. Zawsze je lubiłam, zwłaszcza modele starych egzemplarzy, jak garbusy. Wśród prezentów były również książki i kilka innych drobniejszych upominków.
Jak jest teraz? To duża przesada, żeby kupować tak drogie prezenty jak quady. Poza tym dzieci są na to jeszcze nieodpowiedzialne. Smartfony, laptopy, tablety... Przeznaczenie na taki prezent kilkuset złotych chyba jest w normie, ale prezenty za 3 tysiące złotych czy za większe pieniądze już raczej nie. Z doświadczenia wiem, że dzieci niestety licytują się na to, jakie otrzymały prezenty. Zwracają uwagę na nie, a nie na to, że najważniejszym darem tego wydarzenia jest Jezus. Na prezenty licytują się dzieci, ale prawda jest taka, że problem mają dorośli. Oni się nakręcają.

Piotr Kurzyna – przewodniczący Rady Miejskiej Jastrowia

Od chrzestnej dostałem zegarek elektroniczny, a wtedy to było coś. Był podświetlany, ale nie miał melodyjek, bo taki dostałem chyba dopiero cztery lata później. Moje zamiłowanie do zegarków zaczęło się chyba właśnie od tego komunijnego. Był też rower. Wszyscy dostawali kolarzówki, a my z bratem, bo do komunii przystępowałem z rok starszym bratem, dostaliśmy składaki firmy universal. Te rowery udało się załatwić tylko dlatego, że ojciec pracował w Romecie.

Piotr Steffen, Tomasz Guhs, Klaudia Siekańska, Szymon Chwaliszewski[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bob marley - niezalogowany 2018-01-31 18:33:45

    Karol Pufal napisał że dostał zegarek i że to co robi się obecnie dzisiaj z prezentami to zdecydowana przesada. Chciałbym wiedzieć dlaczego tak myśli i ile płaci swoim pracownikom?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    edee - niezalogowany 2017-08-30 21:38:13

    I. Komunia (1954 r.) była dla mnie duchowym przeżyciem. Jednym ze słupów milowych w moim życiu. Nie dostałem żadnego prezentu. Nie o tym myślałem, ani też moi bliscy. Był odświętny obiad, a na nim chrzestni. Nie z biedy, a obyczaju.To co się teraz wyczynia wokół I. Komunii to cyrk nie mający nic wspólnego z wiarą. Brawo katolicy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    leon - niezalogowany 2017-06-01 09:18:31

    ...W imię zasady- zastaw się a postaw się- rodzice często się zapożyczali, żeby komunię wyprawić, a potem trzeba było z czegoś zwrócić...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama