Dariusz Trawiński poczuł, że spełnił swój obowiązek. Groby dwojga zamordowanych osadników odzyskały należny im szacunek
Był 3 kwietnia 1946 roku. Józef Fałek, mieszkaniec wsi Ciosaniec, konnym wozem przejeżdżał drogą pomiędzy Ciosańcem a nieistniejącą wsią Barkniewko. Mężczyzna podróżował wraz z żoną i córką. W pewnym momencie wóz zaczął wymijać samochód z trzema sowieckimi żołnierzami. Po wyminięciu wozu sowiecki żołnierz z tylnego siedzenia zaczął ostrzeliwać wóz osadników. Józef Fałek zginął na miejscu, jego córka Anna została ranna, a żonie udało się zeskoczyć z wozu i ukryć w przydrożnych krzakach. Ostatecznie obie kobiety przeżyły i zdały relację z wydarzeń. Napastnicy w sowieckich mundurach nigdy nie ponieśli żadnych konsekwencji, śledztwo zostało umorzone, sprawców nie zatrzymano mimo wszczętych poszukiwań przez funkcjonariuszy PUBP Szczecinek i kontrrozwiedkę NKWD. Jedyny ślad po tragedii to zapiski w urzędowych archiwach.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 80% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A o tym odważysz się napisać? "Jak wynika z relacji mieszkańców, a także mediów społecznościowych, po zakończeniu wojny (w latach 1945 – 1947) w poniemieckim obozie jenieckim, NKWD więziło i mordowało żołnierzy AK. Utarło się wtedy takie powiedzenie, że akowcy mają dwie drogi - jedna to kula w potylicę, a druga wywózka na wschód. W mediach społecznościowych padają też nazwiska. Wymieniany jest tam niejaki Izaak Stoltzman, pułkownik NKWD, który osobiście rozstrzeliwał akowców w Doderlage - Dudylanach oraz Barkenbrüge – Barkniewo. Właśnie o ten wątek ponurej historii zapytaliśmy dyrektora poznańskiego IPN. - Skupiamy się na historii upamiętniania tego miejsca i istniejącego tutaj obozu niemieckiego. Poszliśmy tylko w tym kierunku – twierdzi dyrektor. - Nie natknęliśmy się na żadne dokumenty, dotyczące losu tego obozu po II wojnie światowej. To jest czarna dziura. Istnienia w tym miejscu po wojnie obozu NKWD – nie możemy potwierdzić, ani zaprzeczyć. My też o tym wiemy z relacji mieszkańców." https://szczecinek.com/artykul/barkenbrgeczarna/653648 Wśród nas żyją ci, których rodzice mieli nieprzyjemność otrzymać wyrok śmierci z rozkazu enkawudzisty Stoltzmana - ojca jednego z polskich prezydentów.
Podejrzewam że kwachu osobiście zadbał o to by ten fragment historii stał się czarną dziurą.
A co w tych czasach porabiał Rajmund?
Walczył w Powstaniu Warszawskim głąbie
Gościu. Powstanie Warszawskie w 1946 roku ? Ty pewnie uczyłeś się z tych samych źródeł co Witek, która o Katyniu dowiedziała się z przedwojennych publikacji?
Szacunek dla Pana Dariusza. Mieszkaniec Okonka. Bóg Honor Ojczyzna . Nie po pajace idrajcy narodu
Groby dwojga zamordowanych osadników odzyskały należny im szacunek Józef Fałek zginął na miejscu, jego córka Anna została ranna, a żonie udało się zeskoczyć z wozu i ukryć w przydrożnych krzakach. Ostatecznie obie kobiety przeżyły i zdały relację z wydarzeń. Groby 2 osób A pisze że 1 osoba zginęła .. A 2 grób czyj był ?????
A ja zawsze myślałam, że wojsko ma obowiązek chronienia poligonu przed wtargnięciem nieuprawnionych i nawet do strzelania, oczywiście po uprzednim ostrzeżeniu ?
W 1946 roku poligon? A niby czyj? W tym czasie Barkniewko nazywało się Borów i było zamieszkane przez polskich osadników.
no i już się odważył :)
Harcerzyki to, nie wojsko jeśli pozwalają wchodzić nieuprawnionym cywilom na poligon pomimo wyraźnego rozkazu.
A o tym odważysz się napisać? "Jak wynika z relacji mieszkańców, a także mediów społecznościowych, po zakończeniu wojny (w latach 1945 – 1947) w poniemieckim obozie jenieckim, NKWD więziło i mordowało żołnierzy AK. Utarło się wtedy takie powiedzenie, że akowcy mają dwie drogi - jedna to kula w potylicę, a druga wywózka na wschód. W mediach społecznościowych padają też nazwiska. Wymieniany jest tam niejaki Izaak Stoltzman, pułkownik NKWD, który osobiście rozstrzeliwał akowców w Doderlage - Dudylanach oraz Barkenbrüge – Barkniewo. Właśnie o ten wątek ponurej historii zapytaliśmy dyrektora poznańskiego IPN. - Skupiamy się na historii upamiętniania tego miejsca i istniejącego tutaj obozu niemieckiego. Poszliśmy tylko w tym kierunku – twierdzi dyrektor. - Nie natknęliśmy się na żadne dokumenty, dotyczące losu tego obozu po II wojnie światowej. To jest czarna dziura. Istnienia w tym miejscu po wojnie obozu NKWD – nie możemy potwierdzić, ani zaprzeczyć. My też o tym wiemy z relacji mieszkańców." https://szczecinek.com/artykul/barkenbrgeczarna/653648 Wśród nas żyją ci, których rodzice mieli nieprzyjemność otrzymać wyrok śmierci z rozkazu enkawudzisty Stoltzmana - ojca jednego z polskich prezydentów.
Podejrzewam że kwachu osobiście zadbał o to by ten fragment historii stał się czarną dziurą.
A co w tych czasach porabiał Rajmund?