Emilia Budnik mieszka w Świętej od dziecka. Prowadzi własną działalność, a w wolnych chwilach oddaje się harcerstwu. W 2008 r. założyła w Świętej 6 Drużynę Harcerską „Leśni Tropiciele” im. hm. Józefa Kopcia.
Wszystko zaczęło się od ciągłego powtarzania: nudzi mi się. Wtedy mama powiedziała mi, że tylko człowiek głupi się nudzi. Pomyślałam: nie chcę być głupim człowiekiem i znalazłam sobie zajęcie. Wybrałam drużynę harcerską. Wtedy nie wiedziałam, że to będzie coś, z czym zwiążę się na dłużej
– mówi druhna Emilka.
Na pierwszym obozie bardzo jej się podobało, ale wtedy jeszcze nie poczuła, czym jest harcerstwo. Dopiero spotkanie z druhną Elżbietą Kozicz dało jej tego prawdziwego harcerstwa posmakować. Pani Ela pozwoliła uwierzyć, że nawet jak ktoś jest mały, to potrafi sobie poradzić. Dzięki niej mała Emilia poznała ludzi, z którymi do tej pory ma kontakt. To druhna Kozicz pokazała jej miejsca, które dorosła już kobieta pamięta do dzisiaj.
Potem była mała przerwa: założyła rodzinę, pojawiły się dzieci, trzeba było trochę odczekać. Dziś wyznaje, że było jej naprawdę ciężko, bo czuła silną chęć, żeby na nowo poczuć smak ogniska harcerskiego, zaśpiewać te piosenki, chwycić się w kręgu za ręce. Pewnego dnia postanowiła, że pojedzie na zlot do Lotynia, aby zobaczyć, jak to po latach wygląda. Wraz z koleżanką Alą ubrały się w swoje stare mundurki, pojechały i zatęskniły za tym na nowo. Następnego dnia dh Emilka poszła do Hufca w Złotowie. Atmosfera tam panująca zaskoczyła ją – poczuła, jakby nigdy z harcerstwa nie odeszła. Zaproponowano jej, aby pomyślała o czymś swoim. Niestety wtedy jej dzieci były jeszcze małe i dopiero gdy starszy syn poszedł do czwartej klasy pomyślała, że to chyba ta chwila i warto spróbować. Zaczęła działać: wybrała się do szkoły, by porozwieszać własnoręcznie zrobione plakaty. Liczyła na dwie, trzy osoby, które przyjdą na pierwszą zbiórkę, ale pojawiło się ich o wiele więcej i… zostały do dzisiaj. Niektórzy z nich ukończyli już 18 lat i nadal są w drużynie.
Na początku problemem było znalezienie w Świętej miejsca, gdzie drużyna będzie mogła się spotykać. Pierwsze zbiórki odbywały się w szkole, udostępniono im miejsce także w straży. Potem swoją gościnność okazał ksiądz proboszcz Zbigniew Grzegorzewski – dał miejsce, gdzie stworzyli swoją harcówkę i w końcu poczuli się jak w domu. Następnym problemem było umundurowanie: gdy pierwszy raz pojechali na Grunwald nie mieli ani pałatek, ani pełnego umundurowania. Mieli tylko serca otwarte na harcerską przygodę. Poprosili o pomoc sołtys Małgorzatę Wójcik i w następnym roku na Grunwaldzie ich drużyna prezentowała się wspaniale. Jej pomoc była nieoceniona, a znajomość wkrótce przemieniła się w przyjaźń, która trwa do dziś. W przygodę na harcerskim szlaku bardzo mocno wpisała się też dh Asia Kwiecień, która z uśmiechem na twarzy pokazała, że wszystko jest możliwe, tylko trzeba chcieć.
Społeczeństwo Świętej wie, że harcerstwo jest dla ich młodzieży, więc jeśli jakaś grupa się zbierze i chce zrobić coś fajnego, a nie tylko się nudzić czy kopać w ławkę, to ludzie chętnie pomagają. Osoby, które widzą mundur harcerski na szlaku wychodzą same i dają szklankę wody albo kawałek ciasta.
Harcerze nie są im dłużni. Drużyna ze Świętej czynnie uczestniczy w życiu sołectwa: pomaga przy organizacji Dnia Babci i Dziadka i zabawy karnawałowej dla dzieci, potrafi także poprowadzić całą drogę krzyżową. Każdego roku od chwili pojawienia się Świętojanek w Świętej harcerze plotą wianki, które potem puszczają na wodę oraz prowadzą konkursy i zabawy na tej imprezie. To oni także wprowadzili Światło Betlejemskie do parafii w Świętej, które potem mieszkańcy zanoszą do swoich domów. Z ich inicjatywy powstało harcerskie kolędowanie, które co roku odbywa się u innej drużyny z Hufca Złotów.
– Najbardziej cieszy mnie, jak rodzice są zadowoleni z postępów swojego dziecka – mówi druhna Emilia. – Kiedyś przyszła do mnie mama jednego z harcerzy i pochwaliła się, że jej syn sam zrobił dla niej kanapki, dostała też kwiatek z origami. Inna mama dziękowała za to, że jej dziecko zrobiło się bardziej samodzielne czy otwarte dla innych. To pokazuje, że warto robić to co robimy.
W zeszłym roku, ze względu na natłok pracy, dh Emilka chciała zawiesić działalność harcerską. Od druhny komendantki Marii Rumińskiej usłyszała: „Pomożemy Wam jak tylko możemy, ale nie zawieszajcie swojej drużyny. Zbyt wiele już osiągnęliście”. Wtedy wielką odwagą wykazały się trzy harcerki: Jowita, Kasia i Justyna. Powiedziały, że spróbują pociągnąć drużynę przez rok i… udało im się to. Dla Emilii Budnik to wielka satysfakcja, bo to, co starała się przekazać przez kilka lat swej pracy w ZHP, zaowocowało. Ona doglądała wszystkiego z doskoku, a dziewczyny dowodziły i spisały się idealnie.
Harcerstwo pochłania bardzo dużo czasu: zbiórki co tydzień, częste wyjazdy, praca w społeczeństwie... a do wszystkiego trzeba się przygotować.
Mąż nie był szczęśliwy, w końcu jednak zaakceptował
– wspomina druhna Emilia. Teraz sam widzi, że aby być szczęśliwym trzeba się realizować w swoich pasjach.
Kobieta wciągnęła w ZHP swoje dzieci – dała im możliwość taką jaką sama dostała, żeby posmakowały ducha harcerstwa, bo nie każdy rodzi się harcerzem, tak jak nie każdy z nas jest sportowcem czy naukowcem. Wszystkiego trzeba spróbować.... Choć przygoda harcerska chłopców długo nie potrwała, to przeżyli coś, co będą mogli wspominać do końca życia. Bo harcerstwo to przede wszystkim wielka przygoda. To odkrywanie talentów, które mamy. To rozwijanie kreatywności i asertywności. To poznawanie siebie i innych, swoich możliwości poprzez zabawę i obowiązki, które są nieodłączną częścią życia.
Hanna Wnuk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo się Cieszę ,że Emilka założyła drużynę harcerską do której należy moja wnuczka Kiedyś też byłam aktywną harcerką .Też mieliśmy świetną druhnę .Wyjeżdżaliśmy na obozy harcerskieKujan. Świetne przeżycia i wspomnienia do których lubię powracać. Czuwaj
Bardzo ladnie napisany artykul! Pozdrowienia dla Emilki i jej druzyny!
Bardzo się Cieszę ,że Emilka założyła drużynę harcerską do której należy moja wnuczka Kiedyś też byłam aktywną harcerką .Też mieliśmy świetną druhnę .Wyjeżdżaliśmy na obozy harcerskieKujan. Świetne przeżycia i wspomnienia do których lubię powracać. Czuwaj
Bardzo ladnie napisany artykul! Pozdrowienia dla Emilki i jej druzyny!