Reklama

I znowu nic - za drogo

20/11/2013 00:00
Przetarg na dokończenie budowy hali w Lotyniu został unieważniony. Jedyny oferent podał zbyt wygórowane wymagania finansowe. Czy ktoś zrobi to taniej?

Miał być epilog, ale, jak się okazuje, serialu pod tytułem „Hala w Lotyniu” będzie ciąg dalszy. Niedawno pisaliśmy, że na trzeci przetarg na dokończenie budowy tej hali wpłynęła jedna oferta, dwa wcześniejsze zostały unieważnione z powodu braku ofert.

Władze gminy zacierały ręce, że jeden problem mają z głowy. Niestety, okazało się, że firma, która złożyła ofertę, podała kwotę nie do przyjęcia - niemal dwa miliony złotych.

– Po konsultacjach, rozmowach z producentami niektórych elementów potrzebnych do dokończenia budowy doszliśmy do wniosku, że stawka jest znacznie zawyżona. Unieważniliśmy więc po raz kolejny przetarg – tłumaczy burmistrz Okonka Mieczysław Rapta.

Co dalej? Projekt gmina sama wykona, został już ogłoszony przetarg w tej sprawie. Natomiast firma, która podejmie się dokończenia budowy, zostanie wybrana z oferty ogłoszenia. Prawo na to pozwala w sytuacji, kiedy trzy przetargi zostają unieważnione.

Zdaniem burmistrza jest to najlepsze rozwiązanie, bowiem z oferentami można negocjować ceny i terminy. W przypadku przetargów pola manewru gmina nie ma, oferent podaje cenę i albo trzeba na nią przystać, albo odrzucić. Mieczysław Rapta chce, by wykonawca został wyłoniony jeszcze w tym roku.

[[reklama]]

Niestety, na rozpoczęcie prac na hali trzeba będzie poczekać do roku przyszłego. Pieniądze na ten cel zostaną zabezpieczone w projekcie przyszłorocznego budżetu.

- To, co były burmistrz Duszara powiedział w jednym z wywiadów, że nie możemy nawet dokończyć budowy hali, jest obrzydliwe. To ja mam w takim razie pytanie: skoro było wszystko tak ładne i piękne, to dlaczego wybrano firmę, która sknociła dwie inwestycje w Okonku? Chodzi mi o remizę i halę sportową – pyta Mieczysław Rapta.

Na poprawę usterek tylko na hali sportowej gmina ma kosztorys na około milion złotych. Ponadto okazało się, że firma, która robiła te inwestycje, ma kłopoty finansowe, gmina co jakiś czas dostaje informacje o zajęciach komorniczych na tej firmie.

- Postanowiłem na omawianie dalszych procedur związanych z dokończeniem budowy hali zapraszać przedstawicieli Lotynia. Aby mieli wiedzę, w jaki sposób się to odbywa, jakie problemy trzeba pokonać, ile to kosztuje. Niech wiedzą, że kłopoty, jakie mamy z halą, to nie jest nasza zła wola – mówi burmistrz.

Mieczysław Rapta ma świadomość, że tego typu pracami jest małe zainteresowanie. Każdy woli budować od nowa aniżeli poprawiać po kimś, bowiem często w trakcie okazuje się, że jest znacznie więcej do zrobienia niż zakładał projekt. A to kosztuje.

Ryszard Mikietyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama