Joachim Mielke to zdecydowanie najbardziej płodny twórca spośród lokalnych poetów. Sam nie wie, ile utworów napisał. Są ich tysiące
Samotnik, indywidualista, zafascynowany filozofią poeta. To właśnie filozofia była pierwszą wielką pasją Joachima Mielke, zanim na długie lata stała się nią poezja. Poezja, którą po raz pierwszy tworzył już w ósmej klasie szkoły podstawowej.
– To nie były jeszcze typowe wiersze. Raczej rymowanki, które zapisywałem wszędzie gdzie popadło. Wystarczył zwykły gazetowy skrawek. Ale rzeczywiście w tym właśnie okresie należy upatrywać początków – mówi pan Joachim, który w powszechnej, zgodnej opinii jest rekordzistą nie tylko Zakrzewa w ilości pisanych utworów.
Spod jego pióra wyszły ich tysiące, sam nie jest w stanie zliczyć wszystkich. Jednak ilość zeszytów i notatników zawierających jego twórczość robi spore wrażenie. Joachim Mielke mieszka sam. W rodzinnym domu, w którym, jak przyznaje, samotny tryb życia sprzyja poetyckiej twórczości.
[[reklama]]
Filozoficzne początki
Wróćmy jednak na chwilę do filozofii, bo, jak przekonuje nasz rozmówca, bez niej nie byłoby raczej poezji. Zamiłowanie do filozofii zdradzał w dość młodym wieku, a okres największej fascynacji przypadł na czas nauki w szkole średniej – w pilskim technikum naftowym.
– Mój ulubiony nurt to filozofia w wydaniu Tadeusza Kotarbińskiego. W ostatniej klasie szkoły średniej, w odniesieniu do jego filozofii zrobiłem nawet analizę postawy wojennej Niemców jako narodu na podstawie dramatu autorstwa Leona Kruczkowskiego pod tym samym tytułem – przytacza przykład z młodości.
Przypomnijmy, że ta literacka pozycja ukazała się w 1949 roku, a jej pierwotny tytuł brzmiał „Niemcy są ludźmi”. Zakrzewski poeta chciał studiować, ale kwalifikacja się nie powiodła.
– Klapa wyszła z tymi egzaminami, sporo zabrakło – wspomina po latach próbę dostania się na poznański UAM. Drugi raz zakrzewianin nie podjął próby, czego do dzisiaj żałuje. Przez wiele kolejnych lat był rolnikiem, pracował też jako referent w SKR. Na początku lat 90-tych przyznano mu rentę, choruje bowiem na schizofrenię. Od tego też czasu poezja zdominowała jego życie.
Niedoskonałość
Bardzo szybko zorientował się, że zwykłe rymowanki mogą być czymś znacznie wartościowszym. Na konkursy swoje utwory wysyłał już jako nastolatek, ale pierwsze znaczące wyróżnienie, na konkursie organizowanym w Pile, otrzymał dopiero w wieku ponad 30 lat. Od jakiegoś czasu pisze zdecydowanie mniej niż kiedyś. Bywało, że...
To tylko fragment artykułu Piotra Steffena z AL 21/2014, s. 43
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze