Reklama

Jak mogło dojść do postrzelenia w Drożyskach Małych?

21/03/2016 06:05
Specjalista od broni jest przekonany, że ubiegłoroczne postrzelenie kobiety w gminie Zakrzewo będzie drugim takim przypadkiem na świecie opisanym przez balistykę. Pierwszy miał miejsce kilka lat temu w USA. Z Czesławem Marasem, biegłym balistykiem Sądu Okręgowego w Poznaniu, rozmawia Piotr Steffen

Ilu jest w Polsce takich biegłych jak Pan?

Jest jeszcze Lech Wesołowski w Warszawie. To drugi człowiek w tej dziedzinie, który robi to, co ja. Na razie więcej osób nie ma.

Tylko dwóch w całym kraju?

Z takim zakresem uprawnień. Są oczywiście inni eksperci czy biegli komend wojewódzkich policji i wszyscy mają jakieś specjalności. Natomiast nie takie, jak nas dwóch.

Do czego uprawnia ta specjalizacja?

Zajmujemy się oceną broni, jej wyceną oraz balistyką broni myśliwskiej, sportowej, gazowej i palnej krótkiej. Wchodzimy w zależności z prokuraturą i policją oraz innymi służbami, które są władne powołać biegłego. Ja współpracuję przede wszystkim z Sądem Okręgowym w Poznaniu.

Reklama

Sporo jeździcie po Polsce?

Mieszkam w Pile, ale w tych celach podróżuję niemal po całym kraju, od Gdańska po Kraków. Warszawę również czasami zaliczam, zależy jak pokierowana jest sprawa.

Dlaczego jest Was tak mało?

Przede wszystkim dlatego, że balistyków się nie szkoli. Nie ma takiego kierunku kształcenia. Ci, którzy tym się zajmują, po prostu się na tym znają. Są pasjonatami broni, myślistwa albo są to np. rusznikarze, którzy mają warsztaty, w których zajmują się wyrobem, naprawą i konserwacją broni. Ja również param się myślistwem i rusznikarstwem. Do tego zajęcia, mówię teraz o pracy biegłego, trzeba mieć trochę przysłowiowego jobla. Gdy na rynku pojawia się coś nowego, wchodzi jakaś nowa broń, biorę ją na strzelnicę i strzelam do suporeksu, samochodu czy płyty meblowej.[[pay]]

Reklama

W ile spraw w swojej karierze był Pan zaangażowany?

Kilkaset. Od prostych po bardzo skomplikowane.

Tej w Drożyskach Małych Pan nie prowadzi?

Nie, ale wiem nieco na jej temat. Ona jest dość jasna. Polski Związek Łowiecki, szkoląc myśliwych, tłumaczy im, jaki jest zasięg kuli. Tej typowej wynosi około pięć tysięcy metrów, choć wiem, że wielu myśliwych wyśmiałoby informację, że aż tyle. A przecież w tej chwili pociski najnowszej generacji lecą nawet do ośmiu tysięcy metrów. Dlatego regulamin związku mówi jasno, że myśliwy, poruszający się z bronią, lufę musi mieć skierowaną w powietrze albo w ziemię. Czy opcja w powietrze jest dobra, to już kwestia dyskusyjna.

Reklama

Chce Pan powiedzieć, że w przypadku postrzelenia w Drożyskach Małych doszło do wystrzału w powietrze, a mimo to kobieta została zraniona?

Jestem przekonany, że będzie to taki przypadek. Będzie on drugim takim zdarzeniem na świecie opisanym w balistyce. Pierwszy miał miejsce kilka lat temu w Stanach Zjednoczonych, gdy mężczyzna oddał strzał w powietrze, na wiwat, z rewolweru, a spadająca kula trafiła przebywającego na terenie swojej posesji sąsiada. Kula trafiła w ciało przez okolice barku, co doprowadziło do śmierci mężczyzny. Nie znam innego przypadku na świecie, oczywiście opisanego w balistyce, gdzie kula pod względem swojego ciężaru i przyciągania ziemskiego trafia w ludzkie ciało.

Pomimo tego, że nie prowadzi Pan tej sprawy, jest Pan przekonany o takim scenariuszu?

Trochę wiem o tym wypadku i mam 99% pewności, że tak się stało. Proszę nie wierzyć w to, że myśliwy strzelał do zwierzyny. O tej godzinie w lipcu? To jest mało prawdopodobne. To był strzał niekontrolowany oddany w powietrze. Gdyby noga tej kobiety była wystawiona, wtedy płaski tor lotu pocisku faktycznie wchodziłby w rachubę. Ale ten pocisk spadał z góry. Do wystrzału doszło albo z winy myśliwego, albo z tego powodu, że broń nie była sprawna technicznie. Jeżeli w pierwszym przypadku, to po prostu myśliwy wchodził na ambonę albo z niej schodził, być może tylko szedł, ale na pewno broń była naładowana, a nie była zabezpieczona. Niech nikt mi nie wmawia, że facet koło godziny 16.00 strzelał w lipcu do zwierza. To jest paranoja. Kąt lotu pocisku w moim odczuciu wskazuje na to, że broń wypaliła z jakiejś wysokości, więc mogło to być przy wchodzeniu na ambonę lub w trakcie schodzenia z niej.

Reklama

Minęło kilka miesięcy od tego zdarzenia – dlaczego tak długo trzeba czekać na wyniki pracy biegłego w zakresie badania broni?

Samo badanie jest bardzo krótkie, trwa około dwóch godzin. O długości trwania sprawy decyduje czas oczekiwania na testowanie broni. W przypadku laboratorium w Warszawie, gdzie trafiają najtrudniejsze sprawy, ten okres trwa nawet od dwóch do trzech lat. Chyba że mamy do czynienia z paragrafem 148 kodeksu karnego, wtedy jest to wykonywane poza kolejnością. Jeśli natomiast nie ma ofiar śmiertelnych, sprawy idą swoim torem. W przypadku Drożysk Małych powiedziałbym standardowym torem, więc będzie to od półtora do dwóch lat oczekiwania. Takie są dzisiaj realia związane z czasem oczekiwania na badania.

Jak od strony technicznej one wyglądają?

W tym przypadku pobrana do badania broń trafia do Poznania. Tam zostanie oddanych od trzech do pięciu strzałów kontrolnych do zbiornika wodnego. Kule są później wyjmowane, wrzucane pod mikroskop i wszystko wiadomo.

Reklama

Co tam widać?

Charakterystyczne pola i bruzdy na kuli, nie do podrobienia. Nie ma dwóch jednakowych. One muszą być zgodne z odstrzelonymi kulami z zabezpieczonej broni, z której strzelano. Kula po przejściu przez stopę zranionej kobiety utkwiła w podeszwie i została zabezpieczona. Jeżeli policja wskazała właściwą broń, nie ma żadnego problemu, żeby eksperci stwierdzili to ze stuprocentową pewnością. Ta sprawa wydaje się prosta, żeby nie powiedzieć oczywista. Pomimo tego, że jest to specyficzny przypadek, jak powiedziałem, będzie najprawdopodobniej drugim na świecie opisanym w balistyce.

Z tego co nieoficjalnie wiem, zabezpieczona broń należy do myśliwego z dużym doświadczeniem. Jak możliwe, że stało się coś takiego?

Przyczyną jest wyłącznie rutyna i lekceważenie podstawowych zasad regulaminu polowań. Poza tym, gdybyśmy zrobili dzisiaj masowy przegląd broni pod względem technicznym, z marszu, bez zapowiedzi, w wielu przypadkach moglibyśmy zakwestionować stan broni pod względem bezpieczeństwa. Zwłaszcza u tych starszych myśliwych.

Reklama

Czy w przypadku tego myśliwego można mówić o jakimkolwiek usprawiedliwieniu?

Nie ma żadnego. Może się cieszyć, że nie było poważniejszych skutków zdarzenia. W razie trafienia w głowę do przebicia czaszki raczej by nie doszło, bo do tego byłaby potrzebna energia około 17 dżuli, a tyle siły nie ma opadający pocisk. Pocisk najszybszy jest oczywiście na wylocie. Przy standardowej kuli mówimy tu o prędkości około 800 metrów na sekundę, bo wiele zależy oczywiście od tego, jaka jest to kula i jaka broń. Opadanie też jest zależne od rodzaju pocisku oraz broni i od tego, jaki był kąt wystrzału. Taka opadająca kula ma w przybliżeniu prędkość spadającego kamienia.

Ile czasu mogło minąć od wystrzału do zranienia?

Trzy-cztery sekundy. Widziałem mapkę poglądową tej wsi. Oceniając po ranie, jaką odniosła kobieta sądzę, że strzał padł w odległości około 3,5-4 kilometrów. Płaski lot pocisku zdecydowanie odrzuciłbym w tym przypadku. Nie ma takiej możliwości. Ta pani musiałaby mieć nogę wystawioną do góry i mówilibyśmy o zupełnie innej skali obrażeń.

Reklama

W powiecie złotowskim jest wielu myśliwych, sporo poluje u nas również osób z zewnątrz. Jak często myśliwi popełniają takie błędy, a o nich nie wiemy, bo nie ma takich dramatycznych skutków?

Ubiegły rok był w polskim myślistwie spokojny. Zarejestrowano dwa przypadki użycia broni bez przestrzegania podstawowych zasad regulaminu. Myśliwi mają w Polsce około 600 tys. sztuk broni. Jak na tę ilość tych wypadków jest bardzo mało.

Prawdą jest, że każda broń raz musi sama wystrzelić czy to zwykły mit?

To mit, ale on dość często się powtarza. To wynika z nieprzestrzegania podstawowych zasad bezpieczeństwa, a więc ponownie mówimy o ludzkim błędzie. Powiedziałbym tak: 98% wypadków z bronią to błąd ludzki, a wśród nich około połowa związana jest z użyciem alkoholu. Pozostałe 2% to nieokreślone w balistyce fatum. Zdarzenia, które teoretycznie nie powinny mieć miejsca, bo wszystko dzieje się zgodnie z zasadami, a jednak dochodzi do wypadków. Kiedyś miałem przypadek, że pocisk trafił łanię i zgodnie z teoriami balistyki powinien się rozerwać o jej ciało. Niestety, kula przeszła na wylot, poleciała dalej i jeszcze przebiła drzwi przejeżdżającego samochodu, trafiając kierowcę w udo.

Reklama

- Gdybyśmy zrobili dzisiaj masowy przegląd broni, pod względem technicznym w wielu przypadkach moglibyśmy zakwestionować jej stan - zwłaszcza, jeśli chodzi o bezpieczeństwo - przekonuje Cz. Maras

Praca biegłego jest w 100% wiarygodna i rzetelna?

W jednym z tygodników napisano kiedyś, że prokuratorzy, sędziowie i biegli to jedna klika. Ja jestem biegłym 28. rok, pracowałem przy kilkuset sprawach, a miałem tylko dwie opinie, gdzie został powołany zespół biegłych, ponieważ strona nie godziła się z moją oceną. W obu przypadkach moje opinie zostały utrzymane w mocy. Jesteśmy oceniani co pięć lat. Gdybyśmy robili te opinie tak, jak napisali w tym tygodniku... To nie jest prawda. Biegły nie podpisze się pod oceną, jeżeli nie ma 100% pewności. Każda kula, każda łuska zostawia jedyny, niepowtarzalny ślad. Nie ma dwóch jednakowych. Jeżeli mamy zabezpieczoną broń ze zdarzenia, nie ma silnych, żeby nie określić faktów.

Reklama

Zdarza się, że mimo wszystko winny nie doświadcza kary?

Po tych 28. latach bolą mnie dwa przypadki. Jeden zresztą z powiatu złotowskiego, nie chciałbym o nim szerzej mówić. Drugi z terenu działań prokuratury szczecińskiej. Jeden i drugi sprawca zabójstwa chodzą na wolności, a ja wiem, z czego, jak i w którym miejscu to zrobili. W przypadku sprawy w Szczecinie stwierdzono samobójstwo, a ja wiem dokładnie, że jest to morderstwo. W rachubę wchodził jednak lekarz na wysokim stanowisku, oczywiście z resortu, stąd wszystko się rozeszło. Przez dwa lata robiłem eksperymenty procesowe na strzelnicy. Zrobiłem ich około pięćdziesięciu. Jestem przekonany, wiem o winie, ale do skazania nie doszło.

Dlaczego czasami tak się dzieje?

Gdybym był na miejscu zdarzenia, to gwarantuję, że w obu przypadkach odpowiedzieliby za zabójstwo.

Reklama

Co decyduje o tym, że w porę bądź w ogóle nie jesteście w takim miejscu?

Czasami ktoś uzna, że nie jesteśmy potrzebni, niekiedy jesteśmy wzywani za późno, a czasami w ogóle, bo w rachubę wchodzą pieniądze.

Jesteście drodzy?

Tak. Do tego dochodzi przekonanie drugiej strony, że bez problemu sobie poradzi i niestety dochodzi do błędów.

Niekompetencja?

Był okres w policji, kiedy doświadczonych policjantów pozwalniano, co źle wpłynęło wtedy na procedury operacyjne.

Widuje Pan czasami tych sprawców?

Tak.

Jeśli nie ma ludzkiego błędu w trakcie dochodzenia bądź złej woli, to właściwie każdy przypadek jest do udowodnienia?

Oczywiście. Jak powiedziałem, broń, łuska, pocisk – wszystko zostawia ślad. Tylko ludzkie błędy bądź ewentualnie celowe działanie powodują, że nie można ustalić faktów. A dla przebiegu sprawy wszystko jest ważne, nie tylko ułożenie ciała, ale czasami wręcz każda kropla, która jest na ścianie. Jeżeli jest taka potrzeba, badam również kanały przelotowe, czyli rany, uczestniczę wtedy w sekcjach zwłok.

Ma Pan swoje, prywatne miejsce badań broni?

Tak, chociaż nie dysponuję wszystkim, w co są wyposażone laboratoria przy komendach wojewódzkich policji. Nie mam np. wspomnianego zbiornika wodnego do kontrolowanego odstrzelania broni. Ale oczywiście część badań jestem w stanie wykonać u siebie. Mam strzelnicę oraz urządzenia, którymi robię badania porównawcze. Dysponuję każdą bronią, jaka jest w Polsce.

Wyobraża Pan sobie, żeby w naszym kraju był podobnie łatwy dostęp do broni jak w USA?

Nie jesteśmy społeczeństwem, które powinno mieć zbyt łatwy dostęp do broni.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości