Konflikt w Stawnicy, który doprowadził nawet do pojawienia się wniosku o podział wsi na dwa sołectwa trwa, a nawet narasta. Nabiera nie tylko na sile, ale też wciąga w wir walki coraz więcej osób i instytucji.
Nie tak dawno doszło do spotkania radnych z mieszkańcami Stawnicy, tak z Mieczysławem Jonczykiem, który złożył wniosek o wydzielenie nowego sołectwa, jak i sołtysem oraz przedstawicielami rady sołeckiej przeciwnymi takiej decyzji oraz skonfliktowanymi z radnym Janem Gajewskim. Przebieg spotkania był stosunkowo spokojny, biorąc pod uwagę wcześniejsze kłótnie na zebraniach wiejskich i zdawało się, że dyskusja doprowadzi przynajmniej do wyciszenia konfliktu. Radni jednogłośnie opowiedzieli się wtedy przeciwko podziałowi sołectwa, a wszystkie strony wyraziły gotowość do skorzystania z mediacji. Niestety od tamtego czasu sprawa zamiast do mediacji trafiła do policji. Za sprawą Jana Gajewskiego toczą się postępowania w sprawie radnego Tomaszewskiego, który miał obrazić radnego ze Stawnicy podczas wspomnianego wcześniej spotkania, wskazując m.in., że to on jest źródłem konfliktu we wsi oraz Jolanty Klóski, która w protokole z zebrania wiejskiego napisała o „samowolce” Jana Gajewskiego, co także w ocenie radnego miało stanowić pomówienie. Takiego obrotu sprawy chyba mało kto się spodziewał. Zdziwienia nie kryje Małgorzata Podgórna–Klocek, radna z Górznej, która otrzymała telefon z policji z prośbą o złożenie wyjaśnień w sprawie Adama Tomaszewskiego. W jej ocenie radny z Międzybłocia nie użył wówczas obraźliwych słów w stosunku do Jana Gajewskiego i jest w szoku, że sprawa trafiła na policję. Zaskoczona tym, że w tej sprawie została odwiedzona przez funkcjonariusza, jest także Jolanta Klóska. Choć temat ten budzi wiele emocji, to jednak na sesji rady, która odbyła się w ubiegły czwartek, radni zachowali daleko idącą powściągliwość i o postępowaniu prowadzonym przez policję nie mówili, choć pośrednio do sprawy nawiązał sam Jan Gajewski.
Mam taką prośbę do pana przewodniczącego, żeby na przyszłość skorzystał ze swojego prawa i jeżeli słyszy, że ktoś kogoś obraża albo znieważa, to żeby przerwał dyskusję
– zwrócił się do Sławomira Czyżyka. Ten zaś przyznał, że w jego ocenie nie doszło do zniewagi ze strony Adama Tomaszewskiego. Przypomniał natomiast pytającemu radnemu, że z jego ust padły wtedy bardzo mocne słowa w stosunku do kolegi. J. Gajewski wyjaśnił, że właśnie po to prosi o interwencję, aby takie słowa nie padały.
Na sesji pojawiła się także córka radnego ze Stawnicy, Alicja Grzebińska. Jak wyjaśniła, przyszła dlatego, że podczas poprzedniego spotkania z radnymi nie była obecna, a rozmawiano o niej, więc chciała się do tego odnieść. Na początku stanęła jednak w obronie Mieczysława Jonczyka oraz ojca. Przyznała, że razem z pierwszym z wymienionych byli autorami inicjatywy zbierania podpisów za wydzieleniem nowego sołectwa. Twierdziła, że wbrew temu, jak niektórzy próbowali to przedstawić, nie robili tego z inspiracji ani na rzecz J. Gajewskiego. Podkreślała wręcz, że jej ojciec od początku był przeciwny temu pomysłowi.
Wiadomo, że większą część mieszkańców Stawnicy stanowią bloki, tam są jego wyborcy, tam z ludźmi się współpracuje, tam ludzie działają, a po takim podziale pan radny, czyli mój tata, pozostałby z tymi osobami, z którymi ma konflikt, sam za rzeką
– argumentowała. Dodawała do tego, że jest osobą dorosłą i korzysta z przysługujących jej praw, więc prosi, aby jej nie ubezwłasnowolniać, przypisując jej działania osobie radnego.
Do tego dosłownie było napisane, że pan radny Gajewski rządzi wsią i nie daje ludziom prawa głosu. Chciałabym się zapytać, skąd takie wnioski? Nie wiem, czy był pan u nas chociaż na jednym zebraniu wiejskim, a może jakaś osoba postronna coś takiego panu powiedziała. Nie wiem, może tajni współpracownicy jeszcze donoszą
Reklama
– z takim pytaniem z kolei zwróciła się do Adama Tomaszewskiego. Wtręt o tajnych współpracownikach odnosił się zapewne do sołtysa Eugeniusza Klóski. W inwentarzu Instytutu Pamięci Narodowej można bowiem znaleźć informację o tym, że w archiwach znajdują się teczki tajnego współpracownika o pseudonimie „Brunon”, Eugeniusza Klóski. J. Gajewski zadbał wcześniej o nagłośnienie tej informacji w Stawnicy za pośrednictwem mediów społecznościowych. Na pytanie ze strony A. Grzebińskiej radny z Międzybłocia nie odpowiedział. Ograniczył się jedynie do stwierdzenia, że to co miał do powiedzenia w tej sprawie powiedział na poprzednim spotkaniu. Wszyscy radni odnieśli się natomiast jeszcze raz do wniosku o podział wsi. Poprosił ich o to wójt, wskazując, że jeśli ma formalnie odpowiedzieć na pismo Mieczysława Jonczyka, to chce znać ich oficjalne stanowisko, a wcześniejsze spotkanie, na którym wyrazili swoją opinię, nie miało takiego charakteru. Radni więc ponownie jednogłośnie zagłosowali przeciwko powstaniu nowego sołectwa.
W związku z takimi tarciami i roztrząsaniem tego, co kto powiedział i czy kogoś tym obraził wypłynęła także kwestia nagrywania nie tylko przebiegu posiedzeń rady, ale także jej komisji. Stoją za tym także racje praktyczne, o których mówił wójt. Zwrócił uwagę, że obsługująca biuro rady Magdalena Borsich dużą część czasu pracy poświęca na sporządzanie protokołów z obrad rady i komisji, a jest obarczona także innymi obowiązkami, więc prosił o rozważenie, czy protokoły nie mogłyby mieć bardziej ogólnej, uproszczonej formy.
Myślę, że podstawowym materiałem źródłowym powinno być nagranie
– sugerował, że takie rozwiązanie pozwoliłoby rozstrzygać ewentualne kwestie sporne, podczas gdy protokół oddawałby ogólny przebieg spotkania. Radni jednak niechętnie odnieśli się do rejestracji dźwięku na posiedzeniach komisji.
Komisje nie są nagrywane i wydaje mi się, że nie muszą w tym momencie, bo o zgodności członków komisji świadczą ich podpisy pod protokołami. Myślę, że jeśli chodzi o komisje to powinno być w gestii danej komisji. W naszej jest to hasłowo i bardzo dobrze nam się współpracuje
Reklama
– mówiła Małgorzata Podgórna–Klocek, przewodnicząca komisji rewizyjnej, zaznaczając przy tym, że posiedzenia są otwarte i nikogo się z nich nie wyprasza.
Nie ma w statucie napisane, że przebieg komisji ma być nagrywany
– sceptyczny był także przewodniczący rady. Wójt zwrócił jednak uwagę, że należy mieć na uwadze, iż jeśli któryś z radnych albo redaktor chce nagrywać, to nie można mu tego zgodnie z prawem zabronić.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Slownik dla analfabetów !!!
Slownik dla analfabetów !!!
Slownik dla analfabetów !!!
Ech, jeszcze jedno kolego. Po znakach interpunkcyjnych nie wstawiamy spacji :)
Chyba ortograficzny #pdk :)
Pegeerusy do Was ! jeżeli chcecie coś napisać proszę uzyjcie slownik alfabetyczny,tego nie da się czytać.Co Wy macie w tych pustych glowach?
Pan radny Gajewski wszedzie gdzie sie pojawil wstrzynal awantury i pomawial innych , przedtem mnieszkal na Slasku i tak dzialal ze musial sie stamtad wyprowadzic...taki to juz typ ..charakteru ...hihi
Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Na pewno nie osiągnie się tego nasyłaniem policji na znajomych i szukaniem problemów tam gdzie ich nie ma. Tak zachowują się ludzie bardzo maluczcy. Ot co.
Nasz radny upodobal sobie rządzić w wiosce i jak w gminie . Maja go dość .. szkoda słów
Niech wracają tam skąd przyszli
klan rodzinny peegeorusów zawsze szukali problemów !
Córka radnego zbierała podpisy? Chyba po domach ludzi którzy są za radnym bo jakoś u mnie i wielu mieszkańców nikt z lista nie dotarł. Za jakiś czas wykreśla nas w gminie na idiotów bo radny robi k...a cyrk na kółkach szukając wszędzie problemu
,,Sami Swoi"", Kargul i Pawlak
Slownik dla analfabetów !!!
Slownik dla analfabetów !!!
Slownik dla analfabetów !!!