Jeden z najbardziej znanych polskich muzyków jazzowych mieszka w gminie Tarnówka. Wprawdzie jeszcze tylko przez chwilę, jednak za sprawą wędkarskiej pasji nie zamierza na dobre rozstawać się z tą okolicą. Z Wojciechem Gogolewskim rozmawia Piotr Steffen
Zaszył się Pan przed światem w Osówce?
Tylko troszkę, bo wciąż jeszcze jestem czynnym muzykiem. Pierwszy raz trafiłem w te tereny w 1960 roku. Z ojcem i mamą. Przyjechaliśmy z pewnym profesorem, który uczył mnie w szkole muzycznej i był zapalonym wędkarzem, podobnie zresztą jak mój ojciec. Przyjechaliśmy do Lędyczka na pstrągi. Znam wszystkie miejsca w Polsce, gdzie można łowić pstrągi, przede wszystkim na muchę, bo ja tak głównie łowię, ale to było zdecydowanie najlepsze. Tutaj przez lata były najlepsze ryby, teraz niestety prawie ich nie ma. Była to część Polski, którą tak sobie upatrzyłem, że stwierdziłem, iż jeśli kiedyś będzie mnie stać, żeby pobudować gdziekolwiek dom, to właśnie w tych stronach – nad Gwdą, gdzie są trzy zalewy, gdzie można łowić na wiele sposobów, gdzie jest pięknie, jest dużo lasów i mało ludzi.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!