Reklama

Jeden mały chłopiec, a tyle nieszczęść

11/06/2022 16:00

Bardzo chory jedenastolatek potrzebuje pieniędzy na operację nóg. Jego rodzina prosi o finansową pomoc

Pierwszą stwierdzoną u chłopca chorobą była cytomegalia wrodzona.

– Kiedy Filip się urodził, cały był w plamach. Wyglądały jak samoczynne sińce – opisuje jego mama, Natalia Falkowska.

– Szybko pojawiły się też bezdechy. Kiedy się urodził, w ogóle nie płakał, co już było niepokojące – opisuje pierwsze minuty po narodzinach. Chłopiec otrzymał pięć punktów w skali Apgar.

– Po porodzie widziałam go zaledwie przez kilka minut, natychmiast trafił do inkubatora i zorganizowano przewiezienie do szpitala w Gdańsku – w pierwszych miesiącach życia chłopiec przebywał w sumie aż w trzech gdańskich szpitalach.
Los nie oszczędza Filipa. W ciągu kolejnych kilkunastu miesięcy stopniowo zaczęły się objawiać kolejne defekty i choroby: mózgowe porażenie dziecięce, padaczka, bezwład lewostronny, a także obustronny głęboki niedosłuch zmysłowo–nerwowy.

Reklama

– Mamy przypuszczenie, że Filip podchodzi też pod autyzm, ale z jego licznymi schorzeniami trudno jednoznacznie go zdiagnozować – mówi pani Natalia.

Nie możemy dłużej czekać

Chłopiec nie uczęszczał do przedszkola, nie chodzi też do szkoły. Ma indywidualny tryb zajęć w domu. Przyjeżdża do niego nauczyciel ze szkoły specjalnej, logopeda, a także rehabilitanci. Postępy? – Nie za bardzo je widać – przyznaje mama, która opiekuje się Filipem 24 godziny na dobę.

– Bardzo jest za mną. Gdy tylko znikam na dłuższą chwilę, szybko się niepokoi, płacze. Nie mogę na dłużej go zostawiać. Co najwyżej na szybkie wyjście po zakupy czy żeby odprowadzić dziewczynki do przedszkola i szkoły – mówi o trzech młodszych siostrach Filipa. Każde, nawet krótkie wyjście z domu wymaga zaangażowania kuzynki do opieki nad Filipem.

Reklama

– Bywa nadpobudliwy, nerwowy. Czasami w takich sytuacjach rzuca czymkolwiek, co ma pod ręką – przyznaje. Niedawno chłopiec sam chwilę bawił się na podwórku. Skończyło się dotkliwym potłuczeniem.

– Mam strach samego go zostawiać – nie kryje kobieta.
Filip potyka się bowiem o własne nogi. Porażenie skutkuje coraz mocniejszym ich nienaturalnym wykręceniem. Dlatego rodzina zbiera pieniądze na operację, która ma skorygować kończyny i poprawić komfort poruszania się Filipa.

– Przychodzi mu to coraz trudniej, dlatego musimy poddać się operacji. Termin jest wyznaczony na połowę października, do tego czasu musimy zebrać pieniądze – operacja ma być opłacona z prywatnych pieniędzy, sfinansowanie jej z Narodowego Funduszu Zdrowia wiązałoby się ze znacznie dłuższym czasem oczekiwania. Przynajmniej półtora roku dłuższym okresem.

Reklama

– Czekanie tak długo byłoby zbyt ryzykowne. Nie wiadomo, czym by skutkowało. Ponieważ i tak musimy czekać do października, na ten czas Filip będzie miał założone ortezy, żeby stan nóg bardziej się nie pogarszał. Właśnie dzisiaj jedziemy na związaną z tym wizytę, mamy przymiarkę – mówiła nam pani Natalia, gdy byliśmy u nich w czwartek rano.
Operacja ma kosztować 25 tys. zł.

Ograniczony kontakt

Przez lata rodzina radziła sobie z dużymi, bieżącymi kosztami związanymi z wizytami lekarskimi, zakupem lekarstw, wózków inwalidzkich, aparatu słuchowego czy środków higienicznych. Operacji nie są jednak w stanie sfinansować.

Reklama

– Tego nie jesteśmy w stanie sami udźwignąć. Tym bardziej, że mamy sporo bieżących wydatków, związanych również z potrzebami trzech córek – pani Natalia przyznaje, że dlatego zostali niedawno podopiecznymi Fundacji Złotowianka.
Na co dzień z Filipem jest bardzo ograniczony kontakt.

– W niewielkim zakresie komunikuje się właściwie tylko ze mną. Gdy do niego mówię, czyta mi z ust. Ma znaczne umysłowe upośledzenie. Nie mówi, nie słyszy. Aparat słuchowy kosztował nas 12 tys. zł, ale niczego nim nie wskóraliśmy. Synek nie tylko nie reaguje, ale też denerwuje się, gdy jest założony i właściwie zaraz go wyrzuca. W szpitalu w Bydgoszczy powiedziano nam, że nie kwalifikuje się do tego, aby miał założone implanty słuchowe – opisuje kobieta.

Reklama

Pani Natalia przyznaje, że przez jedenaście lat nauczyła się „czytać” zachowania i potrzeby syna. Nie zawsze jest to jednak proste.

– Gdy coś mu dolega, muszę sprawdzać, szukać, dochodzić, co może być problemem. Ostatnio bardzo płakał, okazało się, że bolały go uszy, ale on mi tego nie powie, muszę sama zgadywać po jego zachowaniu i gestach – wyjaśnia.

– Mamy już jedną internetową zbiórkę, ale słabo to idzie – dlatego też rodzina zwróciła się o pomoc do Fundacji Złotowianka. Jedenastolatka i jego bliskich można finansowo wspierać, wpłacając pieniądze na jego fundacyjne subkonto Złotowianki: 25 8944 0003 0002743020000010 Filip Niemier N/143.

Reklama

Można też wpłacić pieniądze poprzez zbiórkę na platformie zlotowiankahelp.pl (https://zlotowiankahelp.pl/cel/filip–niemier/).

W pierwszej kolejności pieniądze będą przeznaczone na operację nóg.

– Jest jedyną szansą na to, aby Filip na dobre nie usiadł na wózku inwalidzkim – mówi pani Natalia, prosząc o pomoc dla jej synka.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wiktoria - niezalogowany 2023-01-31 13:54:48

    Mam nadzieję, że pieniążki trafią na jego leczenie nie na bzdury.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama