Przejście na emeryturę często jest szokiem. Emerytom wydaje się, że wszystko co najlepsze już za nimi, koniec z życiem towarzyskim, koniec z poznawaniem nowego. Tak wcale nie jest!
Wszystkim nam znane jest stare polskie porzekadło „Starość nie radość”. Pewnie wiele osób chętnie by się pod tym podpisało. Dla innych jednak traci ono na aktualności. A gdyby tak koniec aktywności zawodowej potraktować jako początek czegoś nowego, a dany nam czas mądrze wykorzystać?
Ludzi, którzy nie narzekają, że przeszli na emeryturę, w naszej społeczności jest wielu. Poszerzają swoje horyzonty, znajdują czas na pasje i aktywnie uczestniczą w życiu społecznym. Jedną z nich jest Urszula Skrentna – mieszkanka Lipki, która od siedmiu lat jest szczęśliwą emerytką.
Pani Urszula dokładnie pamięta moment, kiedy przyszedł jej czas pożegnania z życiem zawodowym. Wcześniej była samorządowcem.
– Do tej pory nie czuję się emerytką w takim znaczeniu osoby starszej, zmęczonej życiem. Zdecydowanie nie. Człowiek codziennie musi odkrywać w sobie nowe talenty, nowe pasje, zawierać nowe znajomości, dzielić się dobrem z innymi. Dzięki temu czuje się młody, dusza czuje się młoda – mówi kobieta, zaznaczając, że nie odczuła znacząco przejścia na emeryturę. Jedynie pod względem tego, że więcej czasu może poświęcać na rzeczy, które wcześniej, z racji obowiązków, zawsze były spychane na dalszy plan.

– Uśmiechajmy się do ludzi, a oni będą uśmiechali się do nas – przekonuje Urszula Skrentna, która o jesieni życia mówi jak o jednym z piękniejszych etapów jej życia
– Teraz zwiedzam świat, poznaję historię, uczestniczę w wielu wydarzeniach – to jest dla mnie bardzo istotne. Przedtem dom, dzieci, aktywność zawodowa sprawiały, że nie miałam wiele czasu, by realizować się i doświadczać aktywności, które naprawdę lubię – mówi dzisiejsza emerytka.
Czas, którego seniorzy mają nieco więcej można wykorzystać na wiele sposobów. Na terenie samej gminy istnieje wiele stowarzyszeń, związków, kół i organizacji, które wychodzą tym potrzebom naprzeciw. Jednym z nich jest Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów, działający na terenie całego powiatu. Do lipkowskiego koła należy pani Urszula. Co daje jej przynależność do tej społeczności?
– Wspólne spotkania, wspólne śpiewanie to jedna wielka integracja. Wyjeżdżamy na przeglądy twórczości i przeglądy artystyczne. Spotykamy się z zaprzyjaźnionymi kołami, tam zawieramy nowe znajomości. To wspaniała rzecz. Myślę, że jest to swego rodzaju terapia. To bycie razem, otaczanie się innymi osobami, dzielenie się swoimi radościami i troskami, bo i one każdego z nas dotykają – wyznaje kobieta.
– Czas przestać mówić o starości w kontekście czegoś złego i położyć nacisk na aktywne starzenie się społeczeństwa – mówi Janina Włodarczak, przewodnicząca ZERiI w Lipce. Związek istnieje od 43 lat, pani Janina zarządza nim od dwóch.
– Celem związku jest wyrwanie emerytów z domów. Staramy się motywować do działania, wychodzić z ciekawymi inicjatywami, organizować takie wydarzenia, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Każda okazja do celebrowania jest dobra: Dzień Babci, Dzień Dziadka, Dzień Kobiet, powitanie lata, wycieczki – co najmniej dwa razy w roku – mówi Janina Włodarczak. Z jej obserwacji wynika, że ludzie, którzy dołączyli do tej społeczności, otwierają się, dostrzegają, że jest to im potrzebne, a ich zaangażowanie z każdym kolejnym miesiącem wzrasta. Podobnie z ich apetytem na życie. Żeby dołączyć do ZERiI poza chęciami wystarczy osiągnięcie wieku emerytalnego i podpisanie deklaracji. Wówczas dana osoba otrzymuje książeczkę członkowską oraz zostaje uroczyście przyjęta do grona seniorów.

– My mamy piękną starość – tak o sobie i swojej małżonce mówi Marian Kukowski
– Wkrótce, przy okazji Dnia Seniora, 24 listopada, przyjmiemy do nas sześciu kolejnych seniorów, którzy zaokrąglą nasze grono do dziewięćdziesięciu członków – niezwykle nas to cieszy. Każdy kto ma jeszcze możliwości powinien angażować się w każdą dobrą inicjatywę dla społeczeństwa, dla rodziny, a przede wszystkim dla siebie – mówi przewodnicząca lipkowskiego koła.
– My mamy piękną starość – tak mówi o sobie i swojej małżonce Marian Kukowski. Argumentuje to tym, że nie ma czasu myśleć o złych stronach jesieni życia. Pani Helena od 8 lat kieruje zespołem śpiewaczym „Lipczanki”. Robi to wspólnie z panem Marianem, który dodatkowo prowadzi Młodzieżową Orkiestrę Dętą na terenie trzech gmin. Powiedzenie „muzyka łagodzi obyczaje” doskonale się tu sprawdza, a w przypadku ludzi w podeszłym wieku nabiera szczególnego znaczenia. Osoby starsze są bardziej podatne na zły nastrój, stany lękowe oraz depresyjne, a kontakt z muzyką może im pomóc w powrocie do psychicznej i fizycznej równowagi.
– Nigdy nie siedzimy w domu. Łącznie naszych wspólnych koncertów mamy przeszło 50 rocznie, dodajmy do tego jeszcze próby.
– Wiele członkiń, które należą do naszego zespołu, mocno angażuje się w tę część ich życia, z niecierpliwością wyczekuje kolejnych prób, a każdy kolejny występ motywuje, dodaje odwagi i sprawia wiele radości – mówi pan Marian. Chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę. Pani Helena dodaje, że prócz wspólnego mianownika jakim jest miłość do śpiewu i muzyki, ceni się wspólnie spędzany czas, rozmowy, a znajomości się zacieśniają.
– Weszło nam w nawyk, że celebrujemy urodziny każdego z członków zespołu, tu nikt nie czuje się samotny czy wyobcowany – mówi.

Przywitanie Lata emerytów 2018. Pani Janina Włodarczak pierwsza od prawej
Do zespołu „Lipczanki” od piętnastu lat należy również Urszula Skrentna. To tam odnalazła swoją pasję.
– Wyjście na scenę, podejście do mikrofonu... Czuję, że żyję. Wyrzucam tam wszystkie emocje, które w sobie mam, te dobre i te złe. Wyśpiewam to i czuję się tak jak po terapii. Doznaję niezwykłego przepływu energii i euforii – wyznaje kobieta. W tej chwili Lipczanki tworzy 14 emerytek. Kto może dołączyć do zespołu?
– Wszyscy ci, którzy po prostu czują muzykę i lubią aktywnie spędzać czas.
– Uśmiechajmy się do ludzi, a ludzie będą uśmiechali się do nas. A dopóki jesteśmy zdrowi, nie mamy większych dolegliwości, cieszmy się tym, co mamy, bo czas płynie nieubłaganie – przekonuje Urszula Skrentna, która mówi o jesieni życia jak o jednym z piękniejszych etapów jej życia.
Aktywność społeczna to nie jedyna możliwość, z której można skorzystać po przejściu na emeryturę. To dobry czas na utrzymywanie w dobrej kondycji swojego ciała i mózgu poprzez ćwiczenia i naukę. Tak po prostu, dla siebie, żeby udowodnić sobie, że można. Jesień życia to także dobry moment na polepszenie kontaktów z rodziną, z wnukami, na rozmowy i spacery. Dziadkowie mogą mieć czas dla siebie, rodziny i przyjaciół. Takie doświadczenia przynoszą satysfakcję i radość, a dzień nie jest stracony.
Daniela Senska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ach no jo. Stary człowiek i może. I o to chodzi.
A jak z tym no wiecie ...bara bara ? Niedługo też będę taka stara i chciałabym wiedzieć.Tylko bez szczegółów proszę.
Bez szczegółów? Proszę bardzo: pod pierzyną i po ciemku. Zadowolona? Jest takie stare powiedzenie: Diabeł właśnie tkwi w szczegółach. Zawsze!
Ach no jo. Stary człowiek i może. I o to chodzi.
A jak z tym no wiecie ...bara bara ? Niedługo też będę taka stara i chciałabym wiedzieć.Tylko bez szczegółów proszę.
Bez szczegółów? Proszę bardzo: pod pierzyną i po ciemku. Zadowolona? Jest takie stare powiedzenie: Diabeł właśnie tkwi w szczegółach. Zawsze!