Skąd pomysł na Galerię w Okienku? – Z potrzeby wyrażenia tego, co czujemy w pandemii – mówi Zuzanna Ślifierz, jej pomysłodawczyni.
Nosi Cię?
Nosi mnie, o tak. Zawsze kiedy dzieje się coś ciekawego albo kiedy pojawiała się jakaś inspiracja, nosi mnie.
Ciężko mi wyobrazić sobie Ciebie za biurkiem. Twoja praca była takim zajęciem?
Na pewno była bardzo stacjonarna i wymagała koncentracji i działania według ścisłych reguł, ale także dużej kreatywności i bycia w relacji. Ciężko mi zostawić raz rozpoczęte zadanie. Więc zazwyczaj pracowałam dłużej niż powinnam.
Ile lat nie było Cię w Złotowie?
15. Wyjechałam ze Złotowa zaraz po liceum, a po studiach od razu zamieszkaliśmy w Warszawie.
Dobrze Ci tam było?
Tak. Tam praktycznie na każdym kroku coś się dzieje. To koncert, to wystawa, to jakiś spektakl, event... Brałam udział w wielu wydarzeniach kulturalnych. Tego mi teraz najbardziej brakuje.
To dlaczego tu wróciliście?
Przede wszystkim ze względu na... dom. Oboje z Leszkiem, moim mężem, jesteśmy ciekawscy, lubimy zmiany. Mój brat kupił dom w Zalesiu i kiedy zaprosił nas do niego, oczarował nas przede wszystkim metraż. W Warszawie mieszkaliśmy w czwórkę na pięćdziesięciu metrach kwadratowych, na 4 piętrze bez windy. Ceny mieszkań w Warszawie są ogromne, więc kupno czegoś większego to potężna inwestycja. A że mój mąż jest przedsiębiorczy i bardzo pomysłowy, uznał, że jak wybudujemy dom w Zalesiu to nie tylko będzie więcej miejsca, ale też spadną nam koszty życia. Mamy córkę i syna, którzy rosną i potrzebują swojej przestrzeni.
Czyli to była też jego inicjatywa, mimo że Leszek nie jest stąd?
To była głównie jego inicjatywa. Ja się trochę bałam.
Czego się bałaś?
Ograniczenia.
Jakiego?
No właśnie tego, że w Warszawie można wszystko. Tam jest mnóstwo ludzi, autorytetów, miejsc, w których można się spotykać i wymieniać informacjami. Tego tutaj nie ma. Tam się trochę rozpuściłam kulturalnie. Wracając z pracy na przykład weszłam do teatru, a że były wolne miejsca, to zadzwoniłam do Leszka z informacją, że zostaję, bo jest sztuka i można siedzieć na schodach. Takich sytuacji było mnóstwo. Brakuje mi także tego, że nie mogę pokazać tego dzieciakom. Że one nie mogą tego doświadczać. Mam głębokie przekonanie, że nic tak jak sztuka, jak słowo nie budzi tego rodzaju wrażliwości. Tego nie znajdziesz w Internecie.
Odpowiedzią na to zapotrzebowanie są Koncerty w Okienku?
Trochę tak. W koncerty zaangażowana jest cała nasza rodzina. Przy koncertach Leszek non stop lutuje kable, by dzieci mogły śpiewać. Hanka biega z kwiatami, robiąc scenografię, no i gra, Michał przygotowuje sobie teksty – dzieje się coś więcej niż zwykłe: co w szkole? To jest potrzebne nam wszystkim.
Są chętni, by zagrać lub zaśpiewać?
Są. Przede wszystkim dzieciaki ze Szkoły Muzycznej i te śpiewające– wszystkie są w takiej samej sytuacji, nie mają przed kim występować.
A dorośli?
Też. Zapytałam Dawida Krzyka, czy zaśpiewa, odpowiedział: bardzo chętnie. Tak samo było z Izą Nowak, Weronika Chałubek przyjechała ze swoją podopieczną i sama zaproponowała, że wystąpi.

– Dla nas ważne są odczucia i to, żeby się nimi dzielić – mówi Zuzanna Ślifierz
Ok., koncerty rozumiem – powstały, aby dzieci takie jak Twoja córka mogły grać dla publiczności innej niż najbliższa rodzina. Ale obrazy? Skąd pomysł na nie?
Z tego braku dostępu do kultury. No i dlatego, żeby coś się działo. Jak mówiłam, tego mi najbardziej brakuje. Z potrzeby wyrażenia tego, co czujemy w pandemii.
A jak ktoś namalował inny obraz, nie smutny, bo w pandemii jest radosny, może go przesłać?
Oczywiście! Przecież w czasie pandemii odczuwamy nie tylko negatywne emocje! O to chodzi. I nie jest ważne, czy to profesjonalny malarz, czy amator. Dla nas ważne są odczucia. I to, żeby się nimi dzielić.
Co trzeba zrobić, by wystawić w Galerii swój obraz?
Wystarczy napisać do mnie poprzez FB Galeria w okienku. I następnie przesłać mi swoją pracę.
Wyeksponujemy ją w witrynie Helpshopu (charytatywnego sklepu fundacji Złotowianka). Obrazy będą tam wisieć przez 3 tygodnie. Co dalej?
Ci autorzy, którzy wyrazili zgodę, przekażą obraz na licytację na grupie FB Licytacje Złotowianki. Dochód z prowadzonych tam licytacji trafia do chorych i niepełnosprawnych podopiecznych fundacji. Jeśli jednak ktoś sobie tego nie życzy, odeślemy mu obraz.
Co taki autor będzie miał z tego, że „się wystawi” w Okienku?
Możliwość pokazania swej pracy szerszej publiczności. Pokazania tego, co czuł, gdy go malował. Przy pracy podamy oczywiście jego dane oraz np. adres jego strony internetowej, na której być może eksponuje inne swoje obrazy. Wiem, że sytuacja artystów w czasie pandemii jest bardzo trudna. Owszem, mają sporo czasu, ale nie zarabiają: galerie są zamknięte, więc zapotrzebowanie na ich prace jest mniejsze. A życie kosztuje. Poprzez Galerię w okienku zaoferujemy im coś w rodzaju reklamy.
Widzisz w ludziach, zwłaszcza w ostatnim czasie, więcej dobra czy zła?
Powiem tak: ostatnio ludzie mają gorzej, jest im ciężej, stąd są bardziej sfrustrowani, źli. Sytuacja jest zła, nie ludzie.
Czyli wierzysz, że ludzie są dobrzy?
Tak.
Jesteś idealistką?
Jestem. Meble w naszym domu są stare, drewniane, bo są porządniejsze i mocniejsze. Nie kupujemy mnóstwa ciuchów, bo przemysł odzieżowy na równi z motoryzacyjnym zatruwa Ziemię. Wierzę, że są potrzebni liderzy, jak młoda Greta Thunberg. Trzeba mieć odwagę mówić, działać dla ważnych dla świata sprawach. Nie można się poddawać.
rozmawiała Angelika Leszczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!