Reklama

Jestem swoja. Agnieszka Miela oprócz szkoły pokieruje też przedszkolem w Starej Wiśniewce

13/07/2018 18:00
Co zmieni? Co jej doskwiera, a z czego jest dumna?

Dlaczego Twoi synowie nie chodzą do szkoły w Starej Wiśniewce?

Dlatego, że mieszkamy zaraz za szkołą „Dwójką” w Złotowie, słyszymy  nawet wzywający na lekcje dzwonek, poza tym chłopcy chodzili do Przedszkola Nr 2 i mają stamtąd kolegów. A ja spędzam w pracy tak dużo czasu, że musieliby często długo na mnie czekać, podczas gdy w Złotowie sami wracają do domu.

Pod względem dydaktycznym nie miałabyś obaw, by zapisać ich do szkoły, którą kierujesz?

Oczywiście, że nie. Małe klasy, indywidualizacja nauczania i kontrola nauczyciela nad dziećmi. Nikt się nie ukryje jeśli jest nieprzygotowany.

To odpowiedź jak na dyrektora przystało. Jak odpowiedziałaby matka?

Tak samo. W związku z tym, że jestem dyrektorem, to wiem o czym mówię. Wiem, że tak naprawdę jest.

Reklama

Ta wieś nie wciągnęła Cię na tyle, byś się tu przeprowadziła?

Póki co nie. Pracuję tutaj już piętnaście lat, odkąd skończyłam studia. Czuję się częścią tej wsi, znam większość mieszkańców (dziadków, rodziców, dzieci), ale nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby się tutaj przeprowadzić. To, że nie jestem stąd jest plusem. Większość moich nauczycieli tu mieszka, część nawet kończyła tę szkołę i ma bliskie kontakty z rodzicami naszych uczniów, co może powodować pewien dyskomfort w relacjach na linii wychowawca/nauczyciel – rodzic, a ja jestem neutralna. Takie spojrzenie z zewnątrz jest potrzebne. To jest też kolejny powód dla którego moje dzieci nie chodzą do szkoły w Starej Wiśniewce – nie chciałabym uczyć własnych synów. W swojej szkole są uczniami jak wszyscy inni, nie czują, że są na każdym kroku przez mamę kontrolowani i też nikt im nie zarzuci, że są lepiej traktowani czy oceniani, bo ich mama jest dyrektorem. Taka sytuacja jest bardziej komfortowa zarówno dla nich, jak i dla mnie.

Obejmując stanowisko dyrektora byłaś nauczycielką ze średnim stażem, do tego wuefistką, czyli w hierarchii „przedmiotowców” niżej plasowaną niż polonista czy matematyk. To było problemem dla Ciebie i kadry?


Pozostało jeszcze 71% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

[[pay]]

Reklama

Zdecydowałam się wystartować w konkursie na dyrektora po aprobacie środowiska.

Chodziłaś i pytałaś czy nikt nie ma nic przeciwko?

Nie, ale zostałam „namaszczona” przez pana Olka Kaszubę, który na dwa lata przed końcem kadencji zapowiedział, że nie będzie startować w konkursie. Na którejś z rad pedagogicznych wspomniał, że zależy mu, aby dyrektorem był ktoś z naszego grona pedagogicznego. Zaproponował mnie. Dopiero gdy to powiedział zapytałam siebie: ja? A potem odpowiedziałam: dlaczego nie. Zrobiłam studia podyplomowe z organizacji i zarządzania w oświacie, i poszłam za ciosem.

Reklama

Po tych latach spędzonych w Starej Wiśniewce jesteś swoja? W jakich sytuacjach to czujesz?

Tak, czuję się swoja. Swoja czułam się już przed zostaniem dyrektorem. Nie wpadałam do szkoły na chwilę, ale miałam sporo zajęć, w tym pozalekcyjnych. Do tego jakiś czas prowadziłam zajęcia aerobiku dla pań. Udzielałam się też w środowisku lokalnym, włączałam w organizację imprez jak Międzynarodowy Turniej Piłki Nożnej Chłopców, Dni Kwitnących Wiśni czy dożynki. Myślę, że dałam się ludziom poznać z dobrej strony.

Jako dyrektor przeżyłaś reformę oświaty i likwidację gimnazjów. Co było w tej zmianie najtrudniejsze – uspokajanie nauczycieli, że będą mieć pracę, czy rodziców, że ich dzieci znajdą w szkole odpowiednie warunki do nauki?

Akurat my na tej reformie zyskaliśmy, gdyż doszedł nam jeden oddział, co oznacza dodatkowe godziny dla nauczycieli – z matematyki, polskiego, angielskiego... Obawy o ilość godzin mieli raczej nauczyciele gimnazjum.
Rodzice też tej reformy się nie wystraszyli. Z tego co wiem, to raczej byli zadowoleni z faktu, że ich dzieci zostają tutaj dłużej, nie muszą dojeżdżać i wcześniej wstawać. No i że dzięki szkole na miejscu mają większą kontrolę nad pociechami wchodzącymi w trudny okres dojrzewania. Wagary? Tutaj tego nie ma. Rodzicom łatwiej jest też kontaktować się ze szkołą na miejscu.

Reklama

Jednak część „przedmiotowców” nie ma stałej szkoły, a tacy wędrowni nauczyciele nie są idealni z dydaktycznego punktu widzenia.

Obawiałam się, że nie znajdę nauczycieli do tych „nowych” przedmiotów jak fizyka, biologia, czy chemia, ale udało się to zrobić. Oni do nas dojeżdżają, bo tych godzin nie mają dużo i dla mnie jako dyrektora starają się być w pełni dyspozycyjni, ale bywa to trudne, bo mają godziny w dwóch – trzech innych szkołach. Często terminy się pokrywają, więc ustalenie takiego planu lekcji, który będzie odpowiadał wszystkim nauczycielom jest sporym wyzwaniem. Zwłaszcza, że nie zamierzam utrudniać tym nauczycielom pracy w innych placówkach.

Wiem, że zdarzają się przypadki, w których nauczyciel dojeżdżający urywa się z lekcji, by dotrzeć na czas w inne miejsce.

Akurat nam udało się tak ułożyć plan, by uniknąć takich sytuacji. Poprosiłam tych nauczycieli o informację kiedy są dyspozycyjni i dostosowałam plan pod ich możliwości.

Reklama

Trafiłem na opinię, że nie każda szkoła sześcioklasowa nadaje się na potrzeby ośmioklasowej. Jest za mała, nie ma pracowni, sali gimnastycznej odpowiedniej dla czternasto- i piętnastolatków itd.

Pod tym względem mamy kłopot, choć przecież kiedyś była tutaj szkoła ośmioklasowa. W wakacje musieliśmy przygotować salę lekcyjną dla kolejnej klasy. W tym roku kupiłam nowe, wyższe ławki i krzesła, sukcesywnie wymieniam meble. Zakupiłam też pomoce naukowe do nowych przedmiotów, bo stare pomoce przekazaliśmy niegdyś do gimnazjum.
Niestety wiem, że jeśli chodzi o większą salę gimnastyczną, to nie mam na nią szans. Walczę więc o remont asfaltowego boiska, na którym dzieci doznają otarć i które nie służy nam najlepiej. Takie boisko wielofunkcyjne jak przy „Orliku” sprawdziłoby się u nas doskonale.

Mała szkoła w niewielkiej gminie nie ma co liczyć na duże pieniądze. Masz pomysły, plany, ale trafiasz na finansową ścianę?

Tak też czuję się z tym boiskiem, którego modernizacja kosztowałaby w granicach 250-400 tys. zł. Takich dużych pieniędzy niestety nie jestem w stanie sama zdobyć.

Reklama

Może samorząd nie pali się do takich inwestycji, bo przez pewien czas mówiło się, że szkoła w Starej Wiśniewce podzieli los tej ze Śmiardowa Złotowskiego. Widmo likwidacji mogło torpedować Twoje plany.

Niektórzy radni „przebąkiwali” o tym podczas sesji Rady Gminy Zakrzewo, ale oficjalnie takich rozmów nie było. Na dziś nie czuję takiego zagrożenia.
Dodam, że jeśli powstałoby takie boisko, to mogliby z niego korzystać wszyscy mieszkańcy, popołudniami i w weekendy. Skorzystałaby na tym cała wieś.
W pierwszej kadencji moim priorytetem był remont toalet, które powstały w 1989 roku (część budynku szkoły została dobudowana właśnie w tym roku). Zrobiłam to przy pomocy bardzo prężnie działającej rady rodziców i sponsorów. Jeden z przedsiębiorców wyłożył na to 10 tys. złotych! Tak musimy sobie radzić.

Niedawno zostałaś dyrektorem zespołu łączącego SP w Starej Wiśniewce oraz miejscowe przedszkole. Dlaczego się na to rozwiązanie zgodziłaś? Brak chętnych do kierowania przedszkolem to nie był Twój problem, lecz wójta.

To Rada Gminy Zakrzewo podjęła decyzję o utworzeniu zespołu szkolno–przedszkolnego, ja mogłam jedynie przystąpić do konkursu bądź nie. Zgodziłam się, bo odezwała się we mnie dusza sportowca, a prowadzenie zespołu mieszczącego się w dwóch oddalonych od siebie budynkach jest dużym wyzwaniem. Nie pracowałam w przedszkolu, więc wielu rzeczy będę musiała się nauczyć (w tej kwestii liczę na pomoc pani Joli Kaczmarek, dotychczasowej dyrektor). Myślę, że nawiążę dobry kontakt z pracownikami przedszkola i wspólnie wypracujemy system pracy korzystny dla obu placówek. Tak, aby żadna z nich nie czuła się odsunięta na boczny tor.

Reklama

Czekają Cię pracowite wakacje.

Na pewno, ale jestem już spokojniejsza, bo udało się stworzyć stanowisko pracy dla sekretarki, której nie było dotąd ani w szkole, ani w przedszkolu. Dzięki temu odciąży to mnie jako dyrektora od części obowiązków i sprawi, że będę mogła więcej uwagi i czasu poświęcić sprawom organizacyjnym szkoły i przedszkola. Wstępnie myślałam o osobie, która pracuje już w przedszkolu. Pół dnia mogłaby ona pracować tam, jak do tej pory, a drugie pół w szkole. Byłaby takim naszym łącznikiem.

Widzisz plusy połączenia szkoły z przedszkolem w jeden organizm?

Na chwilę obecną jedynie takie, że przedszkolaki będą mogły skorzystać z naszej sali, czy wziąć udział w zajęciach z młodszymi klasami. Poza tym może uda mi się uruchomić dożywianie w szkole, bo przedszkole dysponuje kuchnią. Zobaczymy… czas pokaże.

Reklama

Dyrektor to wyrozumiały, mądry mistrz, któremu nie przeszkadzają zdolni czy niezdolni uczniowie. Zgadzasz się z tym?

Myślę, że uczniowie darzą mnie zaufaniem i jeśli mają problemy, to otwarcie ze mną rozmawiają. Czasami się chwalą, czasami żalą, ale nie ma między nami bariery. Czy jestem dla nich mistrzem? O to trzeba by ich zapytać. Choć bardzo często odwiedzają mnie uczniowie gimnazjum, którzy wyszli spod mojej ręki i opowiadają o sobie, ocenach i życiu. Gdyby nie mieli ze mną wcześniej dobrego kontaktu, to by do mnie nie przychodzili. Niektórzy wychowankowie  chcieliby nawet wziąć udział w naszych zajęciach np. sportowych. To o czymś świadczy.

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tak - niezalogowany 2018-07-13 20:24:10

    Dobra dziewczyna :-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kikols - niezalogowany 2018-07-13 19:50:35

    Wspaniały dydaktyk i swietny dyrektor. Pani Agnieszko - wszelkiej pomyślności dla Pani i całej Rodziny, a także samych sukcesów dla szkoły i jej wychowanków.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Xyz - niezalogowany 2018-07-13 18:45:49

    Super Aga. Gratulacje :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama