Mąka pszenna kosztuje 2 zł, orkiszowa 8 zł, mimo to w Złotowie coraz więcej osób kupuje ekologiczną żywność, a kolejne sklepy wprowadzają do swojego asortymentu produkty z oznaczeniami bio i fit. - Sama jestem na diecie przepisanej przez lekarza i wiem, jak pomaga oliwa, siemię lniane, otręby. Czuję się zdecydowanie lepiej - zapewnia złotowianka, Jolanta Kulasek
Moda na bycie fit
W Złotowie jest kilka miejsc, w których kupić można tzw. zdrową żywność. W końcu bycie fit jest na topie. - Fajnie, że ta moda wkrada się na nasz rynek. Młodzież coraz częściej sięga po produkty bio. To jest trendy, a dla młodzieży aspekt mody jest ważny – zauważa Małgorzata Krause z Zespołu Szkół Rolniczych.
Sprawdziliśmy, jak w Złotowie rozwija się rynek zdrowej żywności. Sklep specjalizujący się w sprzedaży produktów ekologicznych od sierpnia ubiegłego roku prowadzi Iwona Kierzek. Pomysł na biznes zaczerpnęła z większych polskich miast. - Jak byłam w Bydgoszczy w sklepie z ekologiczną żywnością to tam nie było możliwości porozmawiania ze sprzedawcą – tylu było klientów – widok ten natchnął złotowiankę do otarcia sklepu z żywnością bio.
Od lat kącik z taką żywnością w sklepie ogólnospożywczym prowadzą państwo Kulasek. Robią to na niejako na zamówienie klientów. – Oni sami o to pytali, a my znaleźliśmy hurtownie w Wałczu, Krakowie i w Sadkach koło Poznania, w których zaopatrujemy się w towar. Kurierem robimy zamówienia, a następnego dnia mamy dostawę z Krakowa – twierdzi właścicielka sklepu. Według obu pytanych pań moda na zdrowe odżywianie wciąż się rozszerza. – Jedni klienci mówią innym i zainteresowanie rośnie – zauważa J. Kulasek. - Wydaje mi się, że duży wpływ na to mają media. Rośnie też świadomość ludzi, którzy wolą już kupić droższą rzecz – zdrową i bez chemii niż faszerować się żywnością z jakąś solą, proszkami jajecznymi, konserwantami – twierdzi technolog żywienia Anna Jasnowska. Nie oznacza to jednak, że sprzedaż rośnie lawinowo.
Zabójcze ceny
Głównym powodem hamującym sprzedaż produktów bio i fit jest ich cena. Na przykład kilogram mąki pszennej kosztuje około 2 zł, a orkiszowej 8 złotych. - Ludzie wchodzą i widząc cenę mówią, że jest za drogo. Ale patrząc na ręcznie robione ciastka bezcukrowe, które kosztują 3 zł to nie jest tak źle – I. Kierzek bierze do ręki małe opakowanie i dodaje: - Ludzie patrzą głównie na cenę, bo mają pensje, jakie mają. - Na przykład sól zwykła kosztuje złotówkę, sól morska 7 złotych – uzupełnia J. Kulasek. - Ale zaoszczędzamy sobie konserwantów i sztucznych barwników, które zawiera żywność wysokoprzetworzona – zauważa technolog żywienia, M. Krause. Wysokie ceny są elementem odstraszającym klientów, jednak technolodzy żywienia liczą, że z czasem będzie się to zmieniać. - Jak będzie więcej tego typu sklepów, to ceny też powinny być niższe.
Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że przynajmniej część produktów fit ma ceny zawyżone. - Jest to sposób na zarobienie pieniędzy przez niektórych – stwierdza wprost technolog żywienia, Anna Jasnowska. – A trzeba mieć świadomość, że niekoniecznie trzeba kupować płatki fit, bo one zawsze będą droższe, ale można je zrobić w domu. Wystarczy do zwykłych płatków owsianych dorzucić suszonych owoców i wyjdzie na to samo – dodaje nauczycielka ZSR w Złotowie.
Dieta cud
Fachowcy nie mają jednak wątpliwości co do walorów tego typu produktów. Choćby wspomniane płatki zawierające duże ilości błonnika korzystnie wpływają na proces trawienia; razowe pieczywo jest dłużej trawione przez organizm człowieka, powodując uczucie sytości i nie zawiera dużej ilości cukrów prostych, których przyjmowanie skutkuje nagłym wyrzutem insuliny do krwi, co z kolei wpływa na wzmożone odkładanie tkanki tłuszczowej. Swoim przykładem potwierdza to choćby wspomniana właścicielka sklepu. - Próbuję, powoli wprowadzam te produkty do diety. Sama już piekę chleb z mąki orkiszowej z gospodarstwa ekologicznego w Anielinie za Okonkiem. Biorę produkty do mleka, herbaty, syropy, soki – deklaruje Iwona Kierzek. Jeszcze dalej w zachwalaniu oferowanego od 5 lat towaru idzie J. Kulasek: - Jestem na diecie przepisanej przez lekarza i wiem, jak pomaga oliwa, siemię lniane, otręby. Czuję się zdecydowanie lepiej – przekonuje właścicielka sklepu. - Wypełniam taką ankietę przygotowaną przez lekarza, w której opisuję samopoczucie i jest zdecydowanie lepiej po takim odżywianiu.
Do podobnych wniosków dochodzić mają klienci sklepów ze zdrową żywnością, którzy odwiedzają złotowskie sklepy. - Mam już stałych klientów na żywność bezglutenową, chorych na celiakię. Podobnie jest z dietą bezcukrową dla osób chorujących na cukrzycę – Iwona Kierzek pokazuje estetycznie zapakowaną żywność. - Dużym zainteresowaniem cieszą się zioła Stefanii Korżawskiej, która ma swój program w telewizji Trwam. Dużo osób starszych szuka jej herbat, ziół, oleju lnianego – dodaje złotowianka, pokazując stojącą na półce małą buteleczkę z ceną ponad 16 złotych. Zwolennicy produktów bio liczą, że zainteresowanie nimi będzie wzrastać. - Małymi krokami chcemy zarazić zdrowym odżywianiem małe dzieci i ich rodziców, potem młodzież i całą społeczność – deklarują nauczycielki popularnego Rolniczaka, a A. Jasnowska dodaje: - Warto sobie uświadomić, że na jedzeniu nie ma co oszczędzać. Jesteśmy tym, co jemy. Warto mniej wydać na spodnie czy bluzkę, a zainwestować w jedzenie, zwłaszcza swoich dzieci. My widzimy, jaka młodzież przychodzi do szkoły, z jakimi problemami. Nie chodzi o samą otyłość, bo nawet osoba przy kości może być niedożywiona pod względem poszczególnych składników odżywczych czy witamin przede wszystkim.
Popularność wzrośnie
Mimo iż kilogram kabanosów wyprodukowanych z mięsa trzody tuczonej ekologiczną paszą kosztuje w granicach 70-80 złotych, to zainteresowanie żywnością ekologiczną ma wzrastać. - Zauważyłam, że do sklepu przychodzą wciąż nowi ludzie. Widać to po studentach, którzy przyjeżdżają z dużych miast i dla nich taka żywność jest czymś normalnym – I. Kierzek liczy, że stałych klientów będzie przybywać. - Teraz dostawy mamy 2-3 razy w tygodniu, kiedyś robiliśmy je dużo rzadziej – Jolanta Kulasek zapewnia, że bio interes jest rozwojowy. - O 50% spadła sprzedaż pieczywa białego, a schodzi teraz makaron razowy, orkiszowy, pieczywo bezglutenowe. Poza tym klienci sami przynoszą adresy i telefony hurtowni, które znajdują w internecie, dlatego chcemy zwiększyć stoisko zdrowej żywności – deklaruje J. Kulasek.
Czytajmy etykiety
Anna Jasnowska i Małgorzata Krause pracujące w szkole na co dzień obserwują, jakie skutki niesie ze sobą zbyt duże spożycie produktów wysokoprzetworzonych. - U małych dzieci żywność wysokoprzetworzona wpływa na powstawanie alergii pokarmowych, u wszystkich wywołuje brak odporności, bladość, choroby towarzyszące – najpierw nadwaga, później otyłość – mówi A. Jasnowska. - To się też przejawia tym, jak młodzież funkcjonuje w środowisku – obserwujemy ich wycofanie się, zamknięcie w sobie. Osoba, która prawidłowo się odżywia wygląda i zachowuje się inaczej, taką zdrową osobę na pierwszy rzut oka widać – uzupełnia M. Krause.
Zdaniem pań jednak najważniejszy w życiu jest zdrowy rozsądek. Jeden hamburger zjedzony raz na jakiś czas nikomu krzywdy nie uczyni. - Każda żywność może być zła lub dobra, a to zależy od tego, jak będziemy z niej korzystać. Można czasem zjeść jakiegoś chipsa czy zapiekankę, ale trzeba zachować zdrowy rozsądek – puentuje technolog żywienia z ZSR w Złotowie. Jednocześnie panie zachęcają do czytania etykiet i świadomego wybierania produktów. - Jeżeli coś ma długą datę przydatności do spożycia, to to nie dzieje się bez powodu. Każdy świadomy człowiek, a chciałabym, żeby ich było coraz więcej, powinien czytać etykiety – zachęca Małgorzata Krause. – Ja je czytam, choć to może w sklepie czasem dziwnie wygląda.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze