To trener przyjechał do szkoły w Świętej. Wybrał wówczas dziewczyny, które według niego mają warunki do uprawiania wioślarstwa. Przede wszystkim zwracał uwagę na wzrost. Zaproponował nam, żebyśmy przyjechały do Wałcza na testy sprawnościowe. Gdy przeszłam wszystkie testy, miałam zdecydować, czy chcę przyjść do tej szkoły.
Ja od razu chciałam przyjść do tej szkoły, rodzice natomiast nie byli na początku za bardzo zachwyceni. Niemniej zgodzili się na to, żebym pojechała na testy sprawnościowe. Ostateczną decyzją miałam podjąć jednak samodzielnie. Mimo tego że wyjechałam, to z niektórymi znajomymi utrzymuję wciąż kontakt.
Reklama
Treningi mam codziennie oprócz czwartków. W okresie, kiedy jest ciepło, prawie codziennie schodzimy na wodę. Dodatkowo trzy razy w tygodniu ćwiczymy na siłowni. Trenujemy również na ergometrze i biegamy trasą wokół jeziora (6 km). Zimą w ramach ćwiczeń chodzimy na narty, a w tym roku na cały grudzień wyjeżdżam na obóz do Brennej, gdzie będziemy przygotowywać się do sezonu.
Szkoła jest tutaj na pierwszym miejscu. Przypominają nam o tym nasi opiekunowie. Zresztą treningi mamy tak zgrane, żeby nie przeszkadzały w nauce.
Reklama
W wolnym czasie lubię z koleżankami obejrzeć dobry film albo pójść na spacer. Przeważnie jesteśmy jednak tak zmęczone, że zostajemy w swoich pokojach i po prostu spędzamy razem czas, odpoczywając.
Wiadomo, że tęsknię za domem, ale mieszkam na tyle blisko, że nie jest dużym problemem dojechanie do domu na niedzielny obiad. Rodzice także od czasu do czasu przyjeżdżają do mnie. Przyzwyczaiłam się do tego.
Jeśli chodzi o nasze olimpijki to jesteśmy z nich bardzo dumne. Tak jak one chcemy sięgnąć po złoto. Ich wygrana na igrzyskach olimpijskich bardzo zmotywowała nas do trenowania.
Reklama
Z dziewczynami w internacie traktujemy się jak siostry. Praktycznie wszystko robimy razem, jesteśmy ze sobą związane. Nawet gdy wyjeżdżamy do domu na weekend, to jesteśmy ze sobą w kontakcie. Wiadomo, są pomiędzy nami sprzeczki, jednak szybko rozwiązujemy wszelkie problemy. Jeśli zaś chodzi o dziewczyny z okolicy, to kto wie, może kiedyś jeszcze jakaś tu trafi. Trener jeździ w teren i szuka kandydatek do naszej szkoły.
Moim marzeniem, jak każdego sportowca, jest w przyszłości wyjazd na igrzyska olimpijskie. Na razie jeżdżę na zawody w całej Polsce, na których staram się wypadać jak najlepiej.
Reklama
Rozmawiał Tomasz Guhs
***
Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Wałczu zajmuje się szkoleniem dziewcząt w wioślarstwie i kajakarstwie. Nabór przeprowadzany jest do 3 klasy gimnazjum lub 1 liceum. W przypadku wioślarstwa jednym z wymaganych kryteriów jest wzrost powyżej 175 cm. Szkoła może pochwalić się sukcesami swoich podopiecznych na szczeblu europejskim i światowym. Do grona najbardziej znanych absolwentek należą m.in. tegoroczne złote medalistki Igrzysk Olimpijskich w Rio: Natalia Madaj i Magdalena Fularczyk-Kozłowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Muszę być od Ciebie dużo starsza bo byłam wioślarką za czasów Marka Łbika i Marka Dopierały też złotych medalistów olimpijskich,mam tylko nadzieję,że rodzice tych dziewcząt ze szkolnych łapanek wiedzą co robią.Jak wyznacznikiem zawodowego sportu ma być wzrost?
Na temat SMS Wałcz mogę powiedzieć bardzo dużo. Rzeczywiście warunki jakie były kiedyś a teraz to niebo a ziemia. Trenowałam wioślarstwo. Jak ktoś mi jeszcze powie, że sport to zdrowie to będzie w błędzie. Oczywiście w ramach rozsądku. Na początku przygody z wioślarstwem to była zabawa. Później jest ogólnie - ciężko. Znam Magdę Fularczyk i Natalię Madaj te dziewczyny miały silną wolę i walkę i dlatego tak daleko zaszły. A i co do artykułu w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Wałczu uczyła się i trenowała równie ambitna dwukrotna olimpijka w kajakarstwie Beata Mikołajczyk. Pozdrowienia dla wszystkich byłych wioślarek z powiatu złotowskiego, pilskiego i wałeckiego.
Doskonale znam Iwonkę-życiowa tragedia z wioślarstwem i Wałczem w tle.A takie życie SMS darował nie tylko Iwonce i jej dzieciom.
Znam kobietę z Czrnkowa po tej szkole urodziła troje niepełnosprawnych dzieci /skrajnie niepełnosprawnych/ profesorowie w Poznaniu postawili jednoznaczną diagnozę wpływ niezidentyfikowanych środków farmakologicznych,które zrujnowały organizm kobiety.Okres zmiany w organiźmie jednoznacznie ocenili na czas liceum.To był szok dla rodziny.
Mam nadzieję,że zmieniło się w szkole na Bukowinie-też tam chodziłam i można byłoby napisać powieść horror z mojego pobytu.Bardzo proszę by rodzice obserwowali poczynania trenerów zwłaszcza przed większymi zawodami,nie chcę straszyć ale sport w SMS to nie sport w miejskim klubie.Wielkie pieniądze,wielkie nadzieje,a największe wymagania-zdrowie i życie zawodnika warte jest tyle ile jego medal i premia trenerska.Cuda dzieją się nie tylko w Rosji,w Wałczu również.Błagam trzymajcie rękę na pulsie!!!
Brawo super dziewczyna.
Muszę być od Ciebie dużo starsza bo byłam wioślarką za czasów Marka Łbika i Marka Dopierały też złotych medalistów olimpijskich,mam tylko nadzieję,że rodzice tych dziewcząt ze szkolnych łapanek wiedzą co robią.Jak wyznacznikiem zawodowego sportu ma być wzrost?
Na temat SMS Wałcz mogę powiedzieć bardzo dużo. Rzeczywiście warunki jakie były kiedyś a teraz to niebo a ziemia. Trenowałam wioślarstwo. Jak ktoś mi jeszcze powie, że sport to zdrowie to będzie w błędzie. Oczywiście w ramach rozsądku. Na początku przygody z wioślarstwem to była zabawa. Później jest ogólnie - ciężko. Znam Magdę Fularczyk i Natalię Madaj te dziewczyny miały silną wolę i walkę i dlatego tak daleko zaszły. A i co do artykułu w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Wałczu uczyła się i trenowała równie ambitna dwukrotna olimpijka w kajakarstwie Beata Mikołajczyk. Pozdrowienia dla wszystkich byłych wioślarek z powiatu złotowskiego, pilskiego i wałeckiego.
Doskonale znam Iwonkę-życiowa tragedia z wioślarstwem i Wałczem w tle.A takie życie SMS darował nie tylko Iwonce i jej dzieciom.