Miało być trudno i dokładnie tak było. Choć koszykarze Kamy dali z siebie wszystko, ulegli rywalom z KM Import Ślepe Czmiele 50:57
Podejmując pilskie Czmiele trzeba się liczyć z tym, że nie będzie to wiosenny spacerek, tylko ciężka przeprawa. W tym sezonie pilanie mają aspiracje, aby walczyć o najwyższe trofea. Po wzmocnieniu Łukaszem Krzemińskim, niewątpliwie są to aspiracje uzasadnione. W pierwszym meczu barażowym „Krzemień” rzucił przeciw Kamie aż 26 oczek, czyli niemal połowę punktowego dorobku pilan. Choć łatwo na parkiecie nie miał. Plan złotowian na mecz był prosty: Rywali jest 6, a nas 9, więc zabiegajmy ich! Można powiedzieć, że plan udał się połowicznie, biegania faktycznie było sporo, ale zabrakło kluczowego elementu, czyli wykończenia akcji. Problemy „Jeleni” rozpoczęły się w II kwarcie, w której Czmiele odskoczyły na 11 pkt. Kwarta III niemal bez pkt., a w IV na 7 min przed końcem spotkania, rywale prowadzili już 18 oczkami. Złotowianie ruszyli do odrabiania strat i finalnie udało im się wygrać ostatnią kwartę 18:16. Niestety wystarczyło to tylko do redukcji strat z 18 do 7 oczek.
Mecz choć przegrany, miał wyrównany przebieg. - Gdybyśmy zachowali zimną krew, wynik spotkania mógłby wyglądać inaczej. Na pierwszy plan wysuwa się problem ze skutecznością rzutów za 3 pkt. Oddaliśmy ich w spotkaniu 31, trafiając zaledwie 5. Niemniej dzisiaj daliśmy z siebie 100%, ale widać, że na tym etapie rozgrywek to nie wystarcza i trzeba dać 150% - skwitował kapitan złotowskiego zespołu, Mirosław Haraf. Szansa na przedłużenie obecności w człuchowskiej lidze amatorów koszykówki już w najbliższą niedzielę, 27 marca. Trzymamy kciuki!
Kama Złotów - KM Import Ślepe Czmiele 50:57
Na podst. Kama Złotów
Fot. A. Haraf
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze