Złotowianie zapewnili sobie awans do strefy medalowej człuchowskich rozgrywek. To co na początku sezonu wydawało się szczytem możliwości zespołu, teraz stało się faktem
Pierwsza kwarta rewanżowego meczu z Iron Wares Tuchola rozpoczęła się niemrawo. Sporo niedokładności i bojaźni po obu stronach. Kamie ze zrozumiałych przyczyn nie spieszyło się w tym spotkaniu i było to widać w sposobie prowadzenia gry. Tylko od czasu do czasu jakiś odosobniony kamikadze, wchodził sam na 4 rywali, ale punktów z tego nie było. Tucholanie pozbierali się taktycznie, prezentując na parkiecie przemyślane akcje. Zawodziła natomiast skuteczność, stąd bardzo niski wynik 9:7 dla złotowian.
W drugiej kwarcie u rywali rozwiązał się koszyk ze stratami, a skuteczność spadła do 12%. Jelenie skrzętnie wykorzystały 6 wywalczonych przechwytów, zamieniając je na 12 pkt. W tej kwarcie Kama zdominowała rywali, wygrywając 24:6.
Korzystając z niemal 50 punktów przewagi w dwumeczu, w zespole ze Złotowa zarządzono rotacje w składzie. Testowaniom nowych opcji w ataku nie było końca. Niewiele z tego wychodziło, ale każdy miał możliwość wykazania się w meczu. Co prawda obie kolejne kwarty wymknęły się złotowianom, ale nie przeszkodziło im to wygrać ostatecznie 51:38. Zeszli więc z parkietu w bardzo dobrych nastrojach i bogatsi o doświadczenie. Teraz przed Kamą walka o wejście do finału i mecz/e z ekipą pilskich Czmieli. Rywal wymagający, który do tej pory przegrał tylko raz.
Na podst. Kama Złotów
Fot. Alicja Haraf
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze