Złotowianie w pierwszym meczu play-off pokonali Iron Wares Tuchola 75:44 i potwierdzili swoje aspiracje do gry w najlepszej czwórce człuchowskiej ligi
Kama mecz rozpoczęła z przytupem. Rywale lekko zaspali, pozwalając odskoczyć zawodnikom w pomarańczowych strojach do stanu 13:0. Złotowskim „Jeleniom” wpadły 3 cenne trójki, a blitzkrieg w pierwszej partii zakończył się wynikiem 22:5. Druga i trzecia kwarta spotkania miały bardziej wyrównany charakter. Obie partie oscylowały w okolicach remisu (14:15, 13:12). Zawodnicy Iron Wares przebudzili się z początkowej niemocy i próbowali gonić wynik. W końcówce II kwarty zdobyli 9 pkt i nie doczekali się odpowiedzi ze strony złotowian. Mając na ławce spore zasoby zawodników próbowali różnych kombinacji, aby odmienić wynik spotkania. Wynik IV kwarty nie pozostawił jednak złudzeń, kto z tego meczu wyjedzie z tarczą. Kama wyczuwając słabszy moment rywala, z zimną krwią zakończyła dzieło zniszczenia, ostatnią kwartę wygrywając 26:12.
- To był jeden z tych meczów, w którym poza ambicją, włączyliśmy chłodną kalkulację. Kiedy było trzeba zwalnialiśmy akcję, a kiedy była okazja, wykorzystywaliśmy nasze atuty, czyli pracę na nogach, szybkość, stójkę i upychanie się pod koszem – podsumował kapitan złotowskiej drużyny, Mirosław Haraf.
Czy Kama Złotów ponownie zawita do najlepszej czwórki ligi? Przekonamy się już w najbliższą niedzielę, 13 marca. Wynik pierwszego meczu pozwala ze spokojem patrzeć na rewanż, ale jak to powiadają, dopóki piłka w grze…
Kama Złotów – Iron Wares Tuchola 75:44
Na podst. info. Kama Złotów, fot. Alicja Haraf
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze