40% kierowców płaci mandaty bez dyskusji, reszta kombinuje. Tfu, ma problemy ze zdrowiem, a konkretniej z pamięcią bywa, że musi przywracać ją sąd. Inny argument w walce ze strażą miejską to ciotka z Kanady
Dobrze jeśli w ogóle istnieje, jeszcze lepiej gdy w czasie, kiedy popełniono wykroczenie była w Polsce. Beznadziejnie natomiast, jeśli to zwykłe kłamstwo.
Komendant jastrowskiej straży miejskiej rozwiewa złudzenia – ścisła współpraca ze strażą graniczną pomaga ustalić, czy ciotka z Kanady albo wujek z USA faktycznie przekraczali granice. Jeśli nie, są dwie możliwości: albo zrobili to nielegalnie, co też stoi w opozycji do prawa, albo kierowca wezwany do wskazania sprawcy wykroczenia zwyczajnie kłamie.
Dowód? Zdjęcie z fotoradaru, na którym widać, że na zdjęciu wykonanym z przodu auta jak byk za kierownicą siedzi mężczyzna. Żadna tam ciotka.
I taki przypadek K. Wiśniewska odnotowała.
Amnezja totalna
Kierowcy chcący uchylić się od zapłaty mandatu imają się najróżniejszych sztuczek. Najczęściej stosowaną jest niepamięć wiążąca się z niemożnością wskazania sprawcy.
Inni z kolei są w tej materii nadgorliwi: wskazują nawet pięć nazwisk. Jeśli ich właściciele mieszkają w kraju, zaczyna się zabawa, a konkretniej mówiąc – przesłuchania, które na specjalny wniosek strażników miejskich w odległych miejscowościach prowadzą policjanci. Efekt? Najczęściej nikt winy na siebie brać nie zamierza i właściciel auta zmuszony jest zagrać w otwarte karty.
Co bardziej cierpliwi biorą strażników na wytrzymałość – w Jastrowiu zdarzała się i sześciokrotna wymiana korespondencji. Cóż dociekliwi chcą wiedzieć? A to czy fotoradar miał legalizację, czy miejsce wykonywania pomiarów uzgodniono z policją itd. Zdarzają się też zarzuty przekroczenia uprawnień.
Specjalnie sprofilowane strony internetowe obfitują w artykuły typu „Mandat? Podetrzyj się wezwaniem” czy „Radar: anuluj sobie mandat!”, a wzajemne poradnictwo kwitnie. Niestety, Naczelny Sąd Administracyjny, wbrew głosom prokuratora generalnego, na którego opinii bazując kierowcy wzbraniali się przed przyjmowaniem mandatów z fotoradarów stałych, nie idzie kierowcom na rękę.
Wyrok z grudnia 2013 roku nie pozostawia złudzeń: straż miejska ma prawo używać wszystkich typów fotoradarów, przez kierowców nazwanych narzędziami do reperowania budżetów. Ten będący w posiadaniu strażników miejskich z Jastrowia jest mobilny, problem z tego typu tłumaczeniem został wyeliminowany.
Przynajmniej do czasu, wszak komendant przyznaje, że w przyszłości ma zamiar starać się postawienie radaru stacjonarnego, który miałby patrolować rejon głównego skrzyżowania w Jastrowiu. By ten mógł jednak stanąć, prócz dużych pieniędzy, potrzebna jest również zgoda Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
W 2013 roku strażnicy miejscy z Jastrowia odnotowali 5152 wykroczenia przekroczenia prędkości.
Sąd sądem...
…ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie – wzorując się na słowach Leoni Pawlak z "Samych Swoich" wielu za nic ma wezwania straży miejskiej i idzie do sądu z nadzieją na umorzenie postępowania czy uchylenie mandatu.
[[reklama]]
Jak przekonuje K. Wiśniewska, nadzieja ta jest złudna, wszak najczęściej sąd nie tylko stanowisko straży miejskiej utrzymuje w mocy, ale i nakłada wyższy mandat, do tego kierowca musi też przełknąć pigułkę goryczy w postaci kosztów postępowania sądowego.
W 2013 strażnicy miejscy z Jastrowia skierowali do sądu 594 sprawy – na wokandę trafiło 30 z nich. W pozostałych przypadkach kierowcy miękli i płacili mandaty. Pieniądze trafiały zatem do budżetu gminy, a nie jak w przypadku wyroku sądu – do skarbu państwa.
Jak informuje K. Wiśniewska, około 60 % właścicieli samochodów odwołując się do najróżniejszych argumentów, również do stanowisk parlamentarzystów, stara się uniknąć zapłacenia mandatu bądź prosi o jego obniżenie. Reszta, chcąc mieć problem z głowy, płaci bez szemrania.
Widełki
Jak przyznaje K. Wiśniewska, większość wykroczeń zostaje ukarana maksymalną, wynikającą z taryfikatora kwotą. Jest to zabieg celowy, wszak znakomita większość osób prosi o wspomniane wcześniej obniżenie, a wówczas strażnicy mogą przychylić się do takiego wniosku.
Najczęściej to robią, twardzi pozostają jednak w przypadku rażących naruszeń przepisów prawa o ruchu drogowym. 139 km/h w terenie zabudowanym, w którym obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h – to jedno z nich.
Zarabiają
Dochody jastrowskiej straży miejskiej za rok 2013 ukształtowały się na poziomie ok. 550 tys. zł (rok wcześniej było to ok. 440 tys. zł).
300 tys. zł to koszt utrzymania straży, który budują m.in. wynagrodzenia, zakup paliwa i munduru dla nowo zatrudnionego strażnika, co oznacza, że do budżetu miasta z tytułu jej działalności wpłynęło jakieś 250 tys. zł.
Na kwotę rzędu 89 tys. zł straż miejska wciąż czeka – w podsumowaniu roku to więcej aniżeli zaległości za 2012, K. Wiśniewska przypomina jednak, że w pierwszym roku działalności SM wystawiła zdecydowanie mniej mandatów.
Patrycja Koplin Zdjęcie z serwisu Fotolia.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze