– Skończył się siermiężny okres w życiu tego narodu – mówi nowy właściciel kina „Włókniarz”.
Miasto sprzedało budynek dawnego kina „Włókniarz”. Za około 50 tys. złotych. W poniedziałek, 30 września burmistrz Andrzej Jasiłek podpisał akt notarialny.
– Poprzednie władze, nie pokazując palcem, upierały się, że ta cena ma wynosić 170 tys. zł, a chętni mówili, że ta rudera nie jest tyle warta. Działka jest mała, po obrysie, do tego wspólnotowe podwórko... – mówi włodarz gminy.
Mieszkańcy i radni przez lata narzekali, że budynek stojący przy drodze krajowej niszczeje i szpeci miasto. Radny Henryk Berczyński proponował, by elewację „Włókniarza” oddać firmom, które zakryłyby ją reklamami. W końcu miasto wystawiło obiekt na sprzedaż. Za 216 tys. złotych. Chętnych nie było. Rokowania także się nie powiodły. Swego czasu padło hasło, by dawne kino przerobić na mieszkania, ale okazało się to nierealne.
– To byłaby inwestycja zbyt kosztowna. Najpierw trzeba by zmienić plan zagospodarowania przestrzennego, a to pochłania i pieniądze, i czas, a po drugie gminy nie stać na ewentualny remont – mówił ówczesny burmistrz Mieczysław Rapta. W obecnej kadencji rady miejskiej padały już hasła: zburzyć „Włókniarza”.
Kinowa saga zakończyła się w ubiegłym tygodniu.
– Obniżyłem cenę do 55 tys. zł i od razu miałem dwóch nabywców – chwali się Andrzej Jasiłek. Budynek kupił Krzysztof Łuczak, przedsiębiorca, a przede wszystkim pasjonat kina z Łęczycy w województwie łódzkim. Jest właścicielem kina „Górnik”. Reaktywował je kilkanaście lat temu, a w 2015 roku przeprowadził w nim gruntowny remont. Zbudował trzy sale i przeszedł na kino cyfrowe. Nowy etap w historii „Górnika” rozpoczął filmem „Spectre” – kolejną częścią przygód Jamesa Bonda. Do Okonka pan Krzysztof trafił z kilku powodów.
– Miasto podoba mi się, bo to jest strefa zero, skrzyżowanie dróg i rynku. Poza tym mam sentyment do starych kin – twierdzi.
Sentyment do kina mają także mieszkańcy Okonka. Zwłaszcza obecni 50– i 60–latkowie, dla których kinowy poranek w niedzielę był obowiązkiem. Jeśli któreś z dzieci nie było na filmie, to znaczyło, że było chore albo wyjechało.
– Niedziela to był kościół, potem poranek filmowy i rosół na obiad – wspomina Ryszard Mikietyński. Pamięta, że po znajomości załatwiał sobie i rodzinie bilety w pierwszym rzędzie. Czasem i ośmioro Mikietyńskich oglądało stamtąd „Króla Maciusia I” czy przygody Winnetou. Bywało, że po raz enty.
Taśmy z filmami przyjeżdżały do Okonka pociągiem. Pracownicy kina odbierali je ze stacji, wyświetlali i odwozili, a „zaczarowany obraz” jechał dalej w Polskę. W połowie wieku w kinie rządził pan Wawro, przedwojenny kiniarz w liberii ze srebrnymi guzikami.
Fanów kina było tylu, że trzeba było dla nich dostawiać ławki. Ci młodsi nieraz robili wszystko, by dostać się na filmy ponad ich wiek.
– Gdy zabrakło mi roku do limitu, to wydrapałem ostatnią cyfrę daty urodzenia w legitymacji i wpisałem nową. Widać było to fałszerstwo, ale Winnetou obejrzałem – wspomina R. Mikietyński.
Z czasem kino wypierać zaczęła telewizja. Potem kasety VHS, dzięki którym do „zaczarowanego świata” zaglądać można było nie ruszając się z domu. Albo idąc do klubu „Runko”.
– Oglądaliśmy tam takie hity jak „Predator”, „Kickboxer” i „Krwawy sport” – opowiada Karol Bobkowski, stały bywalec „Włókniarza” aż do jego zamknięcia.
– „Gwiezdne wojny” (Imperium i Powrót Jedi) grane były przez tydzień, a ja byłem tam codziennie – twierdzi.
Kino działało jeszcze przez chwilę w połowie lat dziewięćdziesiątych, ale gwoździem do jego trumny było DVD. W końcu na seanse do „Włókniarza” przychodziło po kilka osób.
– Kina upadły przez zmiany systemowe – uważa Krzysztof Łuczak. Ostatnie lata należały do multipleksów, kinowych sieci zwykle ulokowanych przy galeriach handlowych, jak np. w Pile. Ale ten trend się zmienia. 6 września ruszyło reaktywowane po latach kino „Rodło” w Złotowie a teraz czas także na Okonek.
– Ludzie mają dosyć galerii, wyjazdów, walki o parking – mówi pan Krzysztof.
– Ilu emerytów może pozwolić sobie na wyjazdu do Piły czy Szczecinka? Rynek lokalny jest wygłodzony – dodaje.
Jego zdaniem w cenie jest lokalność. To, że bawimy się u siebie. Okonecczanie czuć się u siebie mają choćby przez to, że nowy właściciel zachowa nazwę kina. Na budynku zawisnąć ma neon „Włókniarz”.
Z tym, że najprawdopodobniej będzie to zupełnie inny budynek. O obecnym kiniarz mówi „nora” i że trzeba będzie go „wyzerować”. Prace ruszyć mają w przyszłym roku. Na działce przy ulicy Szczecińskiej K. Łuczak planuje postawienie trzypoziomowego obiektu. Z trzema salami kinowymi na około 130, 50 i 20 miejsc. Z wygodnymi fotelami polskiej produkcji, spod Bydgoszczy i cyfrowymi projektorami. A także z barkiem serwującym napoje i przekąski.
I, co najważniejsze, z filmowymi nowościami.
– To jest ewenement cyfrowego kina. Moskwa, Nowy York gra to samo co Łęczyca i Okonek! Gramy wszystko premierowo! – zapewnia właściciel. Ceny także mają być konkurencyjne. Jeśli np. w Łodzi bilet kosztuje 30 zł, to w Łęczycy 20 zł. W Okonku proporcja ta ma być zachowana (w Złotowie za bilet normalny płacimy 17 zł, za ulgowy 15 zł).
Inwestycja kosztować może 2 – 3 mln zł, podobnie jak to było w Łęczycy, jednak Krzysztof Łuczak nie boi się tego wyzwania.
– Jeżeli anioły biznesu pozwolą nam to zrobić, to ten byt kinowy zrodzi świadomość i ludzie przyjdą – zapewnia.
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No w końcu jakieś dobre wiadomości i tak powinno być to jest miasto niech się rozwija i idzie do przodu że wszystkim
Brakuje jeszcze jakiejs restauracji
Bo nam się to zwyczajnie należy. Głosowaliśmy na PiS to nam wybudują.
Po co wam restauracja? Podobno w tej znajdującej się w centrum miasta w Jastrowiu gdy zamówisz obiad musisz czekać prawie godzinę, dopiero zaczynają obierać ziemniaki i rozpalać w kuchni. Właściciele za obiecany burmistrzowi kompleks rekreacyjno-gastronomiczny wykupili przyległy teren za małe pieniądze i totalna stagnacja.
Wspaniale! Będę korzystać z całą rodziną!
Super. Czekam z niecierpliwością. Skończy się jeżdżenie do Szczecinka na film.
Wspaniała nowina!!!pójdę może jeszcze do kina w Okonku
wiecie już co w sobotę będą grać? A tak na poważnie życzę powodzenia. Wczoraj w OCK był koncert orkiestry ze szkoły muzycznej w Szczecinku. Niby nic nadzwyczajnego a na widowni tłumy. I koncert super. Nie trzeba jak widać gwiazd które z wycie z play backu biorą kupę kasy. I jak widać mieszkańcy Okonka to nie tylko żule i patologia...
I znów za marny grosz jak jak zabytkowy budynek Runko.
Pięknie! oby tak dalej!
Dyrektor sam pisze komentarze
żeby tylko nie skończyło się jak z Gryfem.
Wpadne ze Stołuńska na film. Rowerem przyjade.
Jak ktoś jest spoza gminy, to też będzie mógł obejrzeć film?
no skąd. Tylko z gminy Okonek. I tylko z pełnym uzębieniem, czystymi paznokciami, świeżymi skarpetkami i majtkami. I umiejącymi sie przeżegnać.
Masz na myśli spółdzielnię socjalną Gryf? No masz rację, Msakra. Po cholere toto trzymać. Burmistrz. Rusz tyłek... i pogoń to towarzycho
Tak. Chodzi mi o tą spółdzielnię Gryf. Dla tego żeby jedna pani siedziała w ciepłym biurze niemal całkowicie zlikwidowano przystanek PKS. Zrobiono remont za ogromne pieniądze. Bo komuś coś się przyśniło. To innych pomieszczeń na biuro nie było? w budynku B w urzędzie jest dużo wolnych pomieszczeń. Ta klitka w której każe się czekac na autobusy to koszmar. Panie burmistrzu zrób pan z tym coś bo mieszkańcy Okonka maja już dość tej pseudo spółdzielni która powstała tylko po to żeby dać pracę kilku znajomym.
heheh co ma zrobić skoro to dla jego znajomej powstała ta spóldzielnia.
takiego zatrudniania swoich w gminie nie było od czasów kiedy powiatem rządzili RD i AJ. Mierni ale wierni. Ze wskazaniem na jedną wioskę. No może na dwie. Mamusia tu córunia tam. Szwagier tu siostra tam. Córki pani sołtys tu zięć tam. Trzeba miec odpowiednie nazwisko żeby dostać pracę. Albo jeździć z banerem po gminie przed wyborami. No ale kiedyś to pieprznie.
to kino to jakaś wielka ściema. Zakładając że remont będzie kosztował 2 mln zł to wychodzi, że aby spłacić kredyt bez odsetek trzeba sprzedać 118 tys biletów po 17 zł. Dzieląc 118 tys przez 365 dni, daje to..... 323. A gdzie koszty eksploatacji, płace itp.
Mistrzu ekonomii zakładasz ze będą emitować będę film w ciagu dnia i na ten film przyjdzie jedna osoba?
Ludzie z Okonka jak zwykle naiwni... Wszyscy myślą, ze chca kino to ktoś zrobi im kino! Jezeli powstanie tam rzeczywiscie kino to nie pociągnie trzech miesięcy.... Okonek to dziura zabita dechami i jeżeli ktoś się z tym nie zgadza i chce innego życie to tego na siłe nie zmieni w Okonku. Jedynie moze się przeprowadzić. Ludzie zyjcie świadomie ja Was proszę!
Łysy do domu na piechotkę wrócisz.
Bez kredytu!! Cz ty gościu myślisz że na wszystko trzeba brać kredyty...
knajpy na pysk popadały, a ten tu kino otwiera. Już widzę te tłumy.
Jakie w Okonku knajpy były chyba speluny ha ha
Brawo dla Burmistrza.
łęczyca jednak ma 14 tyś mieszkańców. A tu cała gmina ma 9. Kino komercyjne trzeba zapełnić codziennie. Myślę .że gość z łęczycy za 50 tyś kupił jednak sobie fajną działkę, na której długo nic nie powstanie a kino nigdy nie powstanie. Może dał w łapę komuś, za jakiś czas zrobią zmiany planu zagospodarowania i powstanie blok lub hurtownia.
To co z tym kinem?
No w końcu jakieś dobre wiadomości i tak powinno być to jest miasto niech się rozwija i idzie do przodu że wszystkim
Brakuje jeszcze jakiejs restauracji
Bo nam się to zwyczajnie należy. Głosowaliśmy na PiS to nam wybudują.