Po lipkowskim kiosku pozostał tylko pusty plac.
O latach spędzonych za ladą opowiadają Teodora i Henryk Grzywacz, najdłużej go prowadzący właściciele. Likwidacja parkingu, powstanie sklepów wielkoformatowych a na końcu pandemia koronawirusa doprowadziły do jego całkowitego upadku. Przeczytaj historię jego właścicieli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pamiętam jak w latach 90 tych po drodze do szkoły i z powrotem oglądało się za szybką czy jakieś nowe zabawki gadżety są. No i przemili właściciele. Pani Grzywacz nic się nie zmieniła.
A nasz Kiosk legendę Zlotowa, postanowił zamknąć naczelnik/ burmistrz Wełniak a po nim zlikwidował go ostatecznie nowy burmistrz Puli. A wszystko to dla dobra mieszkańców okolicy Starego Miasta gdzie obecnie hula pijany, ponoć zielony duch bo ludzi idących po kulturę słowa i inne zaopatrzenie w tym rejonie nie widać. Teraz możemy tylko podziwiać i obserwować jak dwóch burmistrzów w ciągłości działania, może zmienić życie w całej okolicy miasta. No cóż, jedni budują, inni rujnują.
no fajny byl ten kiosk,tylko nie zawsze rozumie ze trzeba wszystko co stare likwidowac.
Oj tak wiesiek, tylko że ten kiosk w Złotowie nie był ,, wszystkim co stare ". On był wpisany w historię Złotowa i miał się bardzo dobrze, był w dobrej kondycji a dzięki kioskarce , Pani Boreckiej był małym ,,Domkiem Kultury" przed którym mieszkańcy otwierali się w rozmowie z tą panią jak i spotkanymi ludźmi. Ta pani pracując z uśmiechem i życzliwością była nieformalnym psychologiem służącym radami wielu osobom które na pomoc z nikąd nie mogły liczyć. Oczywiście że i przez to stała się niewygodną dla ówczesnego burmistrza i jego ekipy. Co dziwne że walcząc i swoje miejsce na placu Paderewskiego zebrała ponad 2,5 tys podpisów wsparcia, jednak nigdy nie otrzymała poparcia w czynie ze strony pełnomocnika PiSu. Tego samego pełnomocnika który swoimi podpisami bronił będąc przeciwko mieszkańcom burmistrza, który był inicjatorem likwidacji kiosku.
Ja pamiętam kiosk w Lipce jak prowadziła go bodajże P.Zenkowa jak się nie mylę,albo żle pamiętam,ale to były lata 70, początek 80tych jak jeszcze mieszkałam w Lipce.Edyta.
Pamiętam jak w latach 90 tych po drodze do szkoły i z powrotem oglądało się za szybką czy jakieś nowe zabawki gadżety są. No i przemili właściciele. Pani Grzywacz nic się nie zmieniła.
A nasz Kiosk legendę Zlotowa, postanowił zamknąć naczelnik/ burmistrz Wełniak a po nim zlikwidował go ostatecznie nowy burmistrz Puli. A wszystko to dla dobra mieszkańców okolicy Starego Miasta gdzie obecnie hula pijany, ponoć zielony duch bo ludzi idących po kulturę słowa i inne zaopatrzenie w tym rejonie nie widać. Teraz możemy tylko podziwiać i obserwować jak dwóch burmistrzów w ciągłości działania, może zmienić życie w całej okolicy miasta. No cóż, jedni budują, inni rujnują.
no fajny byl ten kiosk,tylko nie zawsze rozumie ze trzeba wszystko co stare likwidowac.