Ubiegłotygodniowa wypowiedź wójta Henryka Dobrosielskiego rozpętała dyskusję w strażackim środowisku. Przypomnijmy, że chodziło o zbyt liczny, w ocenie wójta, udział druhów w niektórych akcjach, co podnosi koszty ponoszone przez gminę. Ten temat był pierwszym, jaki kilka dni temu poruszono podczas zebrania zarządu gminnego OSP. Prezes zarządu Edmund Kabattek uznał nawet, że wypowiedź wywoła burzę w całym powiecie. Bo temat jest drażliwy, ale też – co przyznali podczas zebrania niektórzy strażacy – nie bez podstaw wywołany.
W jednym strażacy z wójtem się jednak nie zgodzili: użyć miał złego przykładu, bo akurat akcja sprzed kilku miesięcy, do której nawiązał, była wyjątkowo trudna. Przypomnijmy, że chodziło o sytuację, kiedy z powodu braku prądu wybiło przy zakrzewskiej przepompowni ścieki.
Dobrosielski pytał, po co tylu ludzi do jednego węża. Akcję z bliska obserwował były gminny radny, sekretarz powiatu i mieszkaniec Zakrzewa Andrzej Ławniczak.
Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ludzie bardzo ciężko pracowali, w wyjątkowo gównianych warunkach. Gównianych w sensie dosłownym
– o wielogodzinnej akcji mówił podczas środowego zebrania, jako członek zarządu.
We wspomnianej wypowiedzi sprzed kilki dni wójt podkreślał, że jego wątpliwości nie odnoszą się do akcji ratunkowych. Strażacy działają jednak w wielu sytuacjach, nie zawsze jest w nich zagrożone ludzkie życie czy mienie i w tych działaniach liczy na rozsądek w kwestii właściwego określania zapotrzebowania do akcji. Tym bardziej, że od stycznia druhowie będą dostawać za nie więcej pieniędzy. Obecnie jest to 10 zł za godzinę, od stycznia będzie to 15 złotych. Do końca listopada wypłacono strażakom z tego tytułu około 18 tys. zł, wedle nowej stawki byłoby to jakieś 25 tys. zł ekwiwalentu. Co do słuszności uwag wójta wątpliwości zdaje się nie pozostawiać wypowiedź komendanta gminnego Jerzego Gniota. Przyznał, że na podstawie wieloletnich obserwacji może potwierdzić, iż niekiedy ilość druhów obecnych przy akcjach i ilość godzin trwania akcji jest zwiększona. W ocenie komendanta nawet...
trochę jest przesadna
– uznał Jerzy Gniot.
Na zebraniu był obecny przedstawiciel Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie Tomasz Manikowski. Edmund Kabattek poprosił go o doradztwo w tej kwestii.
Nikt wam nie będzie doradzał. Sami musicie się dogadać
– odparł zawodowy strażak.
Macie posiedzenie zarządu i trzeba tę sytuację wyjaśnić, żeby nie było takich komentarzy
– stwierdził Manikowski.
Uwzględniać ekonomikę – W ocenie Ławniczaka, do roju pszczół czy szerszeni nie musi jechać pięć czy sześć osób. – Dwóch też nie pojedzie...
Samowolka – Drugim długo dyskutowanym podczas zebrania tematem była kwestia kupowania sprzętu do gminnych jednostek...
Więcej nie powiem – Właśnie ze względu na zakup nowego wozu OSP Głomsk zabiega od dłuższego czasu o włączenie do...
Nie jesteście pępkiem świata – Padła propozycja, żeby w gminie Zakrzewo pójść w kierunku jednostek „specjalistycznych”, za modelowy wskazując...
W ocenie Ławniczaka, do roju pszczół czy szerszeni nie musi jechać pięć czy sześć osób. – Dwóch też nie pojedzie. Musi być trzech plus dowódca, to już czterech – wtrącił prezes OSP Głomsk Szymon Tomke.
Nie mówię, że ma jechać dwóch
– zastrzegł Ławniczak.
Trzeba po prostu zachować zdrowy rozsądek, nie przesadzać
– odpowiedział.
Pojawiły się wątpliwości w kwestii tego, że wyjeżdżający do akcji zastęp powinien być pełny (sześcioosobowy), chociażby w razie konieczności szybkiego udania się na inne, równoczesne zdarzenie. Jerzy Gniot przyznał jednak, że rzadko się zdarza, żeby była konieczność udziału w kolejnej akcji w tym samym czasie. Poza tym są przecież jeszcze inne jednostki.
Mateusz Wiebskowski nawiązał do prasowej wypowiedzi wójta (H. Dobrosielski nie był obecny na zebraniu). Uznał, że chodziło mu zapewne o to, ażeby nie traktować udziału w akcjach jako dodatkowe zarobkowanie
I taki sens należy chyba przekazać druhom. Żeby na ile się da, nie podnosić tych kosztów
– uznał. Dyskusję podsumował Andrzej Ławniczak apelem skierowanym do Tomasza Manikowskiego.
Nadszedł chyba czas, żeby uczulić dyspozytorów na ekonomikę wyjazdów
– nawiązał do tego, jak oficerowie dyżurni w złotowskiej komendzie dysponują do akcji druhów.
Bo w rzeczywistości te pieniądze „wydaje” oficer dyżurny
– Ławniczak nawiązał do faktu, że to oni decydują o tym, kto ruszy do działania.
Drugim długo dyskutowanym podczas zebrania tematem była kwestia kupowania sprzętu do gminnych jednostek. Na tym tle między druhami od dłuższego czasu dochodzi do największych tarć. OSP Głomsk złożyło do gminy wniosek o zarezerwowanie w przyszłorocznym budżecie około trzystu tysięcy złotych na kupno do jednostki nowego, ciężkiego wozu bojowego. Podobnie jak kupiona przed miesiącami scania do OSP Zakrzewo, miałby kosztować około milion złotych. Zarząd gminny nie daje jednak zielonego światła do przeprowadzenia takiej inwestycji. Tymczasem Tomasz Manikowski przyznał, że po to jest właśnie zarząd, żeby na jego forum wszystko było uzgadniane. Zwłaszcza tak kosztowne inwestycje. Nie powinno być tak, że jednostka samowolnie składa wniosek o jej dofinansowanie.
Powinniście ustalić strategię rozwoju jednostek na terenie gminy
– ocenił.
Myślę, że wchodzenie dalej w ciężkie auta nie ma sensu. Wydaje mi się, że jeden ciężki wóz na gminę wystarczy
– ocenił, przyznając, że także w kwestii niektórych, już zakupionych w ostatnim okresie na terenie powiatu ciężkich wozów, jego opinia była przynajmniej umiarkowana. Manikowski przyznał, że w tej kwestii – w jego ocenie – brakuje w powiecie współpracy wójtów i burmistrzów z komendantami.
Takie wozy rodzą nie tylko olbrzymie jak na możliwości samorządów koszty zakupów, ale też utrzymania. Zakrzewska scania pali prawie czterdzieści litrów ropy na sto kilometrów. Tyle że Głomsk twierdzi, iż nowe auto, które miałoby zastąpić 27–letniego jelcza, ma już obiecane od dawna. Tymczasem teraz pojawiają się głosy, że w pierwszej kolejności nowsze, lekkie wozy mają dostać jednostki w Wersku i w Ługach.
Właśnie ze względu na zakup nowego wozu OSP Głomsk zabiega od dłuższego czasu o włączenie do krajowego systemu ratowniczo–gaśniczego. Obecność w nim daje bowiem większe finansowe możliwości, choć już mówi się, że wraz z 2017 rokiem te preferencyjne dotychczas warunki skończą się. Dla obecności OSP Głomsk w systemie nie ma poza tym poparcia w gminie Zakrzewo, ani wśród władz samorządu, ani wśród samych druhów, co było widać podczas środowego zebrania. W kwestii tej zdania najdłużej wymieniali Jerzy Gniot i przedstawiciele jednostki z Głomska, wspomniany prezes Szymon Tomke i naczelnik Sylwester Gniazdowski.
Prosimy jedynie o trochę wsparcia, a nie wszystko na NIE
Reklama
– mówił Gniazdowski. Wraz z prezesem kilkakrotnie dopytywali Gniota, dlaczego jako komendant gminny nie zabiega u wójta o nowy wóz dla nich. I o to, dlaczego nie ma poparcia dla obecności ich jednostki w KSRG.
Oczekuję strażackich argumentów
– mówił Tomke. Gniot zamknął notatnik i po krótkiej chwili zastanowienia odparł:
Nie dorośliście jeszcze do tego, żeby być w systemie. Na chwilę obecną więcej nie będę mówił.
Po chwilowej konsternacji druhowie z Głomska nawiązali do tego, że zainwestowali w sprzęt, który jest niezbędny w systemie. Mateusz Wiebskowski odparł:
Nie wszystkie zakupy sprzętu są w naszej gminie przemyślane.
Padła propozycja, żeby w gminie Zakrzewo pójść w kierunku jednostek „specjalistycznych”, za modelowy wskazując wzorzec w gminie Lipka, gdzie wiodącą rolę pełni jednostka z Lipki, a reszta wspomaga jej działania. Czyli poza Zakrzewem nikt inny w KSRG?
Jeśli już, to Kujan
– ocenił prezes OSP Zakrzewo Michał Falba. Ale tutaj też bywają problemy, w tym przypadku z mobilnością. Zresztą na zebraniu również nie było żadnego reprezentanta jednostki.
W emocjach Tomke przyznał wprost, że w gruncie rzeczy lata mu obecność jednostki w systemie, zabiegają o nią wyłącznie przez wzgląd na finansowe możliwości nabycia nowego wozu. Gdyby go mieli, dawno zaprzestaliby tych starań.
Nie jesteście pępkiem świata
– rzucił do Michała Falby, przestrzegając druhów z OSP Zakrzewo przed bagatelizowaniem roli innych gminnych jednostek.
Przysłuchujący się temu Tomasz Manikowski przyznał, że jednostka z Głomska powinna walczyć o przynależność do systemu, ale nie bez zgody zarządu gminnego. Ocenił wprost, że widząc kłótnię między jednostkami obawia się o to, jak mogłaby wyglądać ich współpraca, gdyby obie jednostki były w KSRG.
Podczas zebrania dyskutowano też nad ubezpieczeniem strażaków. Druhowie byli zgodni, że warunki są dla nich niekorzystne i jak najszybciej zarząd powinien przystąpić w tym względzie do rozmów z wójtem, a temat powinien być szerzej przeanalizowany na zarządzie powiatowym.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Np Gmina Złotów utrzymuje 3 jednostki w KSRG:) Także pojęcie błędne!!!
ja mysle ze jestes Strazakiem i tutaj narzuca sie jedno $$$$$ Jeszcze nie widzialem zeby do zdarzenia jechala jedna jednostka.
Tak to powinno sie odbywac dzisiaj jest dostep do wszystkiego i na takie problemy inne kraje maja rozwiazania,Sam fakt ze to byle niemieckie tereny a Es gibt kein Ordnung.
w Niemczech czy Holandii dawno rozwiązano problem. etat osprzęt np Zakrzewo powinno liczyć ok 8 zastępów po 6 osób razem ok48 osób. strażacy osprzęt czynników powinni mieć np zniżkę w podatkach i inne przywileje w żadnym razie nie powinno się płacić za udział w akcjach bo to jest pierwszy krok do kłótni. komendant organizuje dyżury pod tel komórkowym tylko dla zastępuje 6 osób przez tydzień i tak dalej grafik. owszem jedynie kierowcy powinni mieć stawke. aby dostać się do straży ktoś z niej musi zrezygnować to powinna być formacja która się cechuje honorem poczuciem wartości to powinno członka osprzęt napawać dumom a jak czytam że w takim osprzęt Zakrzewo spotkali się i kłócą się o prywatne dochody z akcji to jest żałosne za moment sami będą podpalac aby zarobić więcej kasy są znane takie liczne przypadki. po za tym komendant osp powinien mieć autorytet i być liderem aby skutecznie zarządzać jednostka co nie jest łatwe to musi być pasjapozdrawiam druków z Zakrzewo nie kompromitacji się więcej w ten sposob
Nie jestem strażakiem ale uważam jako zwykły obywatel, że pan Dobrosielski zmieni poglądy jak będzie potrzebował pomocy i do niego pojedzie jeden zastęp i to nie kompletny najlepiej z wybrakowanym sprzętem.
Że niby osp głomsk ma dostać nowy wóz i chca pewnie jeszcze być w krajowym systemie ratowniczo gaśniczym ,która gmina utrzyma dwie jednostki w ksrg? Rozumniem jedna ok. Ale dwie to juz przesada.A co do sprzetu to kojarze jedna jednostke co kupuja kupuja sprzet a i tak mało go urzywają bo ile oni w ciagu roku wyjezdzaja 3-4 . moim zdaniem jednostki wspomagajace tj.osp głomsk ,osp ługi czy osp wersk powinni co najwyzej dostac lekkie samochody typu ford transit . na co im wieksze samochody skoro maja mało wyjazdow w ciagu roku .
Hugo czy maja wiaderko z piaskiem czy nie ale wazne ze sie nic nie stalo. Mialam tez problem zapalal n.sie komin nie mieli piasku to wzielam nawet sie nie burzac dziecku z piaskownicy bo bezpieczenstwo jest wazniejsze niz wyklucanie sie o piasek.. fakt straz powinna cos takiego miec tym bardziej w sezonie grzewczym ale jesli nie maja to co to za problem chyba ze sie nie ma dzieci i piaskownicy no to juz wtedy jest problem.
Chciał bym zobaczyć Twoja minę jak od tego komina zapalił by się strop a na miejsce przyjechała jedna jednostka, wtedy by było gadanie że co to k...a ma być pożar a na miejscu tylko jedna jednostka (oczywiście powiesz że przecież żaden strop się nie zapalił) ale w PSP na stanowisku kierowania (chodzi o osobę z którą najprawdopodobniej rozmawiałeś telefonicznie zgłaszając zdarzenie i która to osoba zadysponowała te trzy jednostki) pracują tylko zwykli ludzie nie wróżki (niestety, życie by było łatwiejsze) i nie są w stanie ocenić ile jednostek poradzi sobie z danym zdarzenia nie widząc go ( w takiej sytuacji dyspozytor postąpił asekuracyjnie ale nie nie zgodnie z przepisami tak jak mówią przepisy czyli minimum dwa pojazdy do takiego zdarzenia). A co do strażaka z Błękwitu ( "SZKODA ZE SIĘ NIC NIE DZIEJE") to nie można karać wszystkich strażaków przez jednego na wskroś ambitnego głupka (czytaj idiotę!).
Na początku sezonu grzewczego zapaliła mi się sadza w kominie. Przyjechały 3 wozy strażackie w tym osp błękit, akcja polegała na sypaniu piachu do komina, piasek sam musiał dać nawet wiaderka nie mieli wiec tez musiałem dać na koniec akcji młody strażak z osp błękit skwitował sytuacje "SZKODA ZE SIĘ NIC NIE DZIEJE" myślałem ze wyjdę z siebie i stanę obok. Jestem za żeby ograniczyć wydatki na osp
Np Gmina Złotów utrzymuje 3 jednostki w KSRG:) Także pojęcie błędne!!!
ja mysle ze jestes Strazakiem i tutaj narzuca sie jedno $$$$$ Jeszcze nie widzialem zeby do zdarzenia jechala jedna jednostka.
Tak to powinno sie odbywac dzisiaj jest dostep do wszystkiego i na takie problemy inne kraje maja rozwiazania,Sam fakt ze to byle niemieckie tereny a Es gibt kein Ordnung.