Reklama

Kobiety boją się o oddział położniczo–ginekologiczny, zaczynają protest

28/03/2023 17:30

Zaczynają akcję, bo obawiają się o przyszłość oddziału. – Jesteśmy za prawem kobiet do zdrowia – mówi środowiskowa położna, Ewa Bojda. Położne i pielęgniarki szpitala też się obawiają. Nie wiedzą, czego się spodziewać, otrzymują zdawkowe, sprzeczne informacje – mają wrażenie, że o oddziale nie mówi im się prawdy. Co na to władze powiatu i szpitala?

[paywall]

Od miesięcy coraz więcej mówi się o rentowności oddziału położniczo–ginekologicznego w Szpitalu Powiatowym w Złotowie. To niemal wyłącznie nieoficjalne rozmowy. W tych oficjalnych nikt nie chce określić, jaka będzie jego przyszłość. W ostatnich miesiącach sytuacja jest tym bardziej niejasna, że na oddziale doszło do poważnej awarii budowlanej. Wymaga remontu, o którym też się mówi, ale który na razie nie dochodzi do skutku.

Na posiedzeniu Rady Społecznej Szpitala przed miesiącem dyrekcja szpitala mówiła, że remont powinien ruszyć wkrótce, ale z naszych rozmów z osobami pracującymi na oddziale nie wynika, aby rozpoczynano jakieś prace. Choć jednocześnie padać mają zapowiedzi, że od 1 kwietnia oddział całkowicie będzie zawieszony (przez jakiś czas funkcjonował w niewielkim zakresie).

Reklama

– Nie ma żadnej informacji o tym, czy i kiedy ma rozpocząć się remont. Nie ma też informacji o zawieszeniu oddziału – mówi Paulina Widawska, stojąca na czele Zakładowej Organizacji Związkowej przy Szpitalu Powiatowym w Złotowie, będącej strukturą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Niepewna przyszłość – odchodzimy

Paulina Widawska podkreśla, że w ostatnich tygodniach złożyła pismo do władz szpitala z pytaniami o przyszłość oddziału i pracującego na nim personelu, ale… – Otrzymane odpowiedzi właściwie niczego nie wniosły – przyznaje.

Reklama

W obecnej sytuacji ponad dwadzieścia pracujących na oddziale położnych i pielęgniarek czuje się niepewnie, nie wiedzą, jaka czeka je przyszłość. Jak wyjaśnia Paulina Widawska, na ten moment żadnej z tych kobiet na razie nie wręczono wypowiedzeń, ale w tej niejasnej sytuacji personel sam zaczyna odchodzić. Przez to, że położne i pielęgniarki nie wiedzą, na czym stoją, dyrekcja nie zapewnia ich, że będą miały pracę. Zresztą w jednej z odpowiedzi, jakiej na pismo Pauliny Widawskiej udzielił dyrektor szpitala Artur Bobruk, stwierdza on: „pod koniec okresu zawieszenia (koniec remontu) ponownie ogłaszane będą konkursy na stanowiska lekarskie i w razie potrzeby na inne stanowiska dla pracowników medycznych. Otworzenie oddziału zależne będzie od pozyskania kadry umożliwiającej spełnienie warunków kadrowych wypełniających wymogi umowy NFZ”.

Dla położnych i pielęgniarek takie sformułowania to dowód na to, że przyszłość oddziału jest zagrożona. Dlatego trzy młode osoby, pracujące na oddziale, złożyły już wypowiedzenia. W tym Paulina Widawska.

Reklama

– Praca jest niepewna. Mamy wrażenie, że oddział nie zostanie otwarty – motywuje.

Ordynator też ma odejść

Z wiedzy położnych i pielęgniarek jasno wynika też, że z końcem marca swoją funkcję przestanie pełnić również ordynator oddziału, który ma mieć już zapewnione miejsce w innym szpitalu w regionie.

Szefowa związków zawodowych położnych podkreśla, że od momentu, gdy na początku lutego personel oddziału otrzymał informację, że ma się tutaj odbyć remont, od tej chwili zatrudnione tutaj osoby nie otrzymują konkretnych informacji.

Reklama

– Od tego momentu nic tak naprawdę nie wiemy – podkreśla P. Widawska.

Podczas posiedzenia rady społecznej szpitala przed miesiącem radna Agnieszka Jęsiek–Barabasz pytała dyrekcję szpitala, co w związku z remontem, będzie się działo z personelem. Usłyszała, że planowane są rotacje, że położne i pielęgniarki będą miały zajęcie na innych oddziałach.

– W tej chwili personel jest przeniesiony na podstawie ustawy covidowej. Obowiązuje ona do końca marca, ale zatrudnienie będzie mogło być kontynuowane przez trzy miesiące, a więc do końca czerwca. Co dalej, nie wiadomo – precyzuje P. Widawska, wskazując na kolejny, pozostający bez odpowiedzi element całej sytuacji.

Reklama

Remont, do którego ma dojść, a o którym wciąż niewiele wiadomo, na pewno potrwa jednak dłużej, nieoficjalnie mówi się, że przynajmniej do końca roku.

Personel oddziału położniczo–ginekologicznego czuje się w tej sytuacji bezradny, niepewny przyszłości, wręcz funkcjonuje w przeświadczeniu, że wszystko, co dzieje się wokół oddziału, będzie oznaczać koniec jego działalności: wszyscy rozkładają ręce, nie mają pomysłu, co z tymi osobami zrobić, tutaj kompletnie nie ma planu działania – takie słyszymy komentarze, oceniające sytuację.

Reklama

Spadek porodów

Personel jest tym bardziej niepewny, że informacje, jakie słyszy w rozmowach z dyrektorami, też mają być sprzeczne w zależności od tego, z kim z dyrekcji się rozmawia.

W rozmowach między personelem a dyrekcją miał się też pojawić wątek ewentualnego rozłączenia i uruchomienia ginekologicznej części, żeby przynajmniej ona mogła funkcjonować, mimo remontu na oddziale. W tym względzie personel też nie otrzymał konkretnych, wiążących informacji.

Podczas wspomnianej Rady Społecznej Szpitala, która odbyła się przed miesiącem, przez chwilę rozmawiano o oddziale. Także w kontekście zdecydowanego spadku liczby porodów w złotowskim szpitalu. Zastępca dyrektora Sabina Chwarścianek przyznała, że spadek jest ogromny, z blisko 400 porodów w 2019 roku do 173 w 2022 (przypomnijmy, że we wcześniejszych latach porodów było jeszcze więcej).

Reklama

Starosta Ryszard Goławski przyznał, że jeśli sytuacja się nie poprawi, będzie przedmiotem dyskusji zarówno Rady Społecznej Szpitala, jak i Rady Powiatu Złotowskiego.

Takie mamy wrażenie

Paulina Widawska zauważa jednak, że do spadku do poziomu 173 porodów doszło w roku, kiedy przez jego znaczną długość na oddziale funkcjonowała część covidowa, a później doszło do zamknięcia z powodu awarii.

– Niejednokrotnie mówiłam, że przy tych warunkach kobiety nie chcą do nas przyjeżdżać, poza tym duża część społeczeństwa nawet nie wiedziała, że mimo wszystko byliśmy otwarci. Nie było informacji ze strony szpitala o tym, że wciąż można u nas rodzić, nie było zabiegania o porody – podkreśla.

Reklama

Przyznaje, że w świetle wszystkich tych informacji, personel oddziału ma odczucie, że oddział położniczo–ginekologiczny ma być ostatecznie zamknięty, ale nikt nie chce tego głośno powiedzieć.

– Takie mamy wrażenie – stwierdza.

Podobne zdanie mają kobiety z powiatu złotowskiego, szczególnie te będące w ciąży, do których dochodzą informacje o tym, co może stać się z oddziałem. W temat zaangażowana jest Ewa Bojda, środowiskowa położna, która od wielu lat prowadzi w Złotowie i okolicy kobiety oczekujące porodów i które wspiera po narodzinach dzieci.

Reklama

– Pacjentki są pełne obaw, że oddziału położniczo–ginekologicznego w Złotowie może nie być – przyznaje.

Prawo kobiet do zdrowia

Dotarły już do niej informacje o tym, że pierwsze osoby z personelu oddziału, niepewne sytuacji, znalazły zatrudnienie na oddziałach innych szpitali w regionie.

– Może to grozić taką sytuacją, że nawet jeśli oddział miałby dalej funkcjonować, nie będzie komu na nim pracować – Ewa Bojda obawia się, że w niepewnej sytuacji może chcieć odejść więcej pielęgniarek czy położnych. O tym, że wieloletni ordynator oddziału w Złotowie również ma mieć już inne miejsce pracy, również słyszała. Potwierdza, że kobiety w powiecie złotowskim, jej pacjentki, podpisują się pod petycją, jaka powstała w ramach obywatelskiej akcji.

Reklama

– Nie ukrywam, że zaczęła się od moich pacjentek, które były bardzo zbulwersowane, gdy dowiedziały się, że los oddziału w Złotowie jest tak niepewny – wyjaśnia.

– Większość tych pań chciałaby rodzić w Złotowie, ale w tej sytuacji nie może. Rozumiem, że planowany jest remont, ale chodzi o to, co będzie później… – mówi Ewa Bojda.

„W trosce o bezpieczeństwo kobiet powiatu złotowskiego jestem przeciwny/przeciwna likwidacji oddziału położniczo–ginekologicznego w Złotowie” – wyjaśnia, że tak brzmi krótka treść apelu, pod jakim podpisują się kolejne osoby. Za jakiś czas pismo ma trafić do władz powiatu.

– Kobiety chcą, żeby starosta wiedział, że znają ten temat i że są przeciwko temu, żeby oddział zniknął. Że wszystkie jesteśmy za prawem kobiet do zdrowia – podkreśla.

Wzięłyśmy sprawy w swoje ręce

Ewa Bojda zwraca uwagę, że oddział to nie tylko położnictwo, nie tylko porody. Znaczna część działalności oddziału to ginekologia. I kobiety z powiatu, szczególnie starsze, w okresie menopauzy, licznie korzystają z usług ginekologicznych.

– A gdzie ratowanie zdrowia, życia w przypadkach nagłych? – podkreśla, że nie każdy będzie w stanie dojechać do oddalonego znacznie bardziej, innego oddziału.

Jako środowiskowa położna, która od lat ma kontakt z ogromem kobiet, Ewa Bojda jest świadoma tego, że złotowski szpital, także oddział położniczo–ginekologiczny, od czasu do czasu jest na językach. Jak niemal wszystkie placówki służby zdrowia.

– Tu nie chodzi jednak o burzę na facebooku. O to, czy tamten szpital, czy jeden bądź drugi lekarz jest dobry, czy nie. Chodzi o to, że ma być dostępność do bezpłatnej i szybkiej służby zdrowia. Bo gdzie kobiety będą miały dostęp do ginekologa, przyjmującego na NFZ? Jeśli oddział zniknie, zabiorą kobietom coś, co naprawdę im służy. Coś, co służy społeczeństwu powiatu złotowskiego – przekonuje Ewa Bojda.

– Taka akcja już wcześniej powinna się zawiązać, skoro temat pojawia się od pewnego czasu. Dlatego teraz, jako kobiety, wzięłyśmy sprawy w swoje ręce – podkreśla, że podpisy zbierane są w całym powiecie. Nie tylko wśród kobiet, ale też mężczyzn, którzy martwią się o zdrowie żon, matek, córek.

Gwarancji nie daję

Rada Społeczna Szpitala obradowała również w poniedziałek 27 marca. Informacja o tym, że w mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej komentarzy dotyczących obaw o przyszłość oddziału, dotarła również do władz powiatu. Odniósł się do tego obecny na posiedzeniu starosta Ryszard Goławski. Stwierdził tyle, że decyzje dotyczące przyszłości tego oddziału będą podejmowane po remoncie. Natomiast wicestarosta Małgorzata Sameć dodała, że na razie mowa jest wyłącznie o zawieszeniu oddziału na czas remontu.

Dyrektor Artur Bobruk poinformował, że wstępnie przyjęte jest, że ma on potrwać sześć miesięcy, ale trudno oszacować, jak realizacja wyjdzie w praktyce, ile faktycznie potrwa. Półroczny okres remontu ma być liczony od pierwszego kwietnia – choć dyrektor przyznał, że nie są jeszcze dopięte ani sprawy związane z projektem ani wykonawstwem.

Dyrektora szpitala dopytaliśmy też o kwestie dotyczące personelu. Podkreślając, że z naszych informacji wynika, iż niektóre osoby z personelu (łącznie z ordynatorem) mają zmienić niebawem miejsce zatrudnienia, zapytaliśmy dyrektora, czy po zakończeniu remontu, na tyle będzie zapewniona ilość personelu tego oddziału, że będzie on mógł wznowić działalność – czy są tego gwarancje. Artur Bobruk odparł, że osoby z personelu, które deklarują chęć pozostania, zostaną.

– Jesteśmy po rozmowach, ci co chcą zostać, zostają – stwierdził, dodając, że później nie są wykluczone powroty przynajmniej niektórych osób, które na czas remontu mają znaleźć zatrudnienie w innych miejscach. W kwestii przyszłej obsady… – Gwarancji żadnych nie daję – zastrzegł dyrektor.

– Nikt nie będzie nikogo na siłę trzymał – stwierdził z kolei przewodniczący Rady Społecznej Szpitala Julian Brewka, dodając… – Nikt nie dostał wypowiedzenia – odniósł się do aktualnej sytuacji osób zatrudnionych na tym oddziale.

– Po przecięciu wstęgi, po remoncie, na pewno kadra będzie – stwierdziła natomiast wicestarosta Małgorzata Sameć.

 

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ania - niezalogowany 2023-03-28 18:10:02

    Sory ale dla tego oddziału to najlepsze co może być zeby go zamknąć przecież każdy wie dlaczego...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Gość - niezalogowany 2023-03-28 21:13:42

    Absolutna racja....

    • Zgłoś wpis
  • Pc - niezalogowany 2023-03-29 15:23:17

    Z takim podejściem możesz startować do Rady Powiatu, najlepiej uderzaj dalej na starostę. Po co rozwiązać problem skoro go można usunąć i zrobić swoim mieszkańcom pod górkę.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama