Po półtora roku ze stanowiska komendanta złotowskiej policji odchodzi mł. insp. Grzegorz Gibaszek. - Nie ma chciał czy nie chciał. Komendant odwołuje i powołuje - mówi odwołany
Panie komendancie, minęło osiemnaście miesięcy Pańskiej pracy w Złotowie i już Pan odchodzi. I to nagle.
Nic tego nie zapowiadało, ale powiem, że w województwie takich zmian jest wiele. Dlaczego następuje taka właśnie zmiana, o to by trzeba zapytać komendanta wojewódzkiego.
Kiedy obejmował Pan tę funkcję, ale i przed kilkoma miesiącami, zapowiadał Pan szereg inicjatyw, snuł plany...
Nie można patrzeć krótkowzrocznie, bo jest to poważne stanowisko. Mieliśmy wiele planów, ale pewnie będzie je realizować mój następca. [[reklama]] 6 sierpnia obejmie Pan stanowisko komendanta Komendy Powiatowej Policji w Turku, czyli w jednostce, z której przyszedł Pan do Złotowa.
Kiedyś byłem tam zastępcą, a teraz cała odpowiedzialność za tę jednostkę będzie na moich barkach. Tamten komendant został przeniesiony do Koła, gdzie z kolei komendant przeszedł na emeryturę.
Wnioskował Pan o przeniesienie ze Złotowa?
To jest decyzja mojego szefa, zresztą ja nie mam uprawnień, żeby składać takie wnioski.
Jednak przez półtora roku mieszkał Pan w Złotowie, a Pańska rodzina w Kole. Pewnie chciał Pan być bliżej domu.
Nie ma chciał czy nie chciał. Komendant odwołuje i powołuje. Zawsze są myśli, żeby pracować bliżej domu, ale rodzina dość często mnie odwiedzała. Ostatnio spędziliśmy razem w Złotowie dwa tygodnie. Teraz jednak będę mieszkał w domu i dojeżdżał 30 km do pracy.
W jakim stanie zostawia Pan jednostkę?
W bardzo dobrym. Atmosfera jest dobra nie tylko w jednostce, ale i wokół niej. Na efekty pracy policji złożyło się też zaangażowanie samorządowców i wielu ludzi, którzy wspaniale dostrzegali problemy policji. Ogromnie im za to dziękuję. [[reklama]] Przyzna Pan jednak, że tak częste zmiany na fotelu komendanta, jakie mają miejsce w ostatnich latach w Złotowie, nie są dobre.
Dla osoby kierującej jednostką nie jest to dobre, ale jak jest wszystko dobrze poukładane to nie powinno być problemu z pracą. Każdy ma inny styl zarządzania, ale mój następca nie będzie musiał wszystkiego układać od nowa.
A propos, funkcję komendanta złotowskiej jednostki objąć ma zastępca komendanta z Kępna. Zostawi mu Pan jednostkę z dużymi problemami kadrowymi.
Borykamy się z nimi od dawna, chociaż w ostatnich miesiącach skład osobowy jednostki został uzupełniony. Podczas święta policji w Poznaniu komendanci pytali mnie, jak to zrobiliśmy, że mając tyle wakatów osiągnęliśmy tak dobre rezultaty. Odpowiedź jest prosta: nie chodzi o ilość, tylko o jakość.
Jak rozumiem to jest Pański największy sukces?
Tak, bo stworzyliśmy świetny zespół ludzi w pracy i poza pracą. Podziwiam ich za heroiczny wkład w pracę. To są ludzie, którzy z sympatią przychodzą do jednostki. Stworzenie takiego zespołu to jest ogromny sukces, a potem wszystko już samo wychodzi.
Podkreśla Pan, że udało się zmienić sposób pracy policjantów.
Ujawnienie wykroczenia i samo ukaranie to nie wszystko. Ważny jest sposób przedstawienia sytuacji, wyjaśnienia obywatelowi, za co został ukarany. Nie chodzi o to, że jak noszę odznakę i mundur to jestem tu najważniejszy. Relacje międzyludzkie są najważniejsze.
Czego Pan żałuje odchodząc ze Złotowa? Co się Panu nie udało?
Nie ma takich rzeczy. A Złotów będę wspominał bardzo dobrze ze względu na ludzi i atmosferę tu panującą.
Rozmawiał: Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze