Z nowym trenerem Sparty Złotów- Andrzejem Bednarkiem rozmawia Karol Zabel
Wraca Pan po kilku latach na stare śmieci. Zdecydowanie lepsza baza treningowa niż kiedyś, ale czy warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki? Co zdecydowało o Pańskiej decyzji ponownego trenowania piłkarzy seniorów w Sparcie Złotów?
Koniec jeżdżenia po wioskach - to po pierwsze. Po drugie, byłem zawodnikiem tego klubu, występowałem na boisku, jestem z nim związany. Myślę, że nie zabraknie mi pasji, charyzmy i ochoty do pracy w tym klubie.
Oglądał Pan w poprzednim sezonie tę drużynę? Może zauważył Pan, czego zabrakło w utrzymaniu się piłkarzy w czwartej lidze?
Niestety terminarz spotkań Sławianowa, w którym byłem trenerem, pokrywał się ze spotkaniami złotowskiego klubu. Widziałem jedynie Spartę w jesiennym meczu z Margoninem, dlatego moja obserwacja gry tego zespołu jest praktycznie żadna.
To będzie tylko funkcja trenera czy również koordynatora – trenera, jak było z poprzednim szkoleniowcem Adamem Ziółkowskim?
Z tego co wiem ma to być też również funkcja koordynatora, ale nie znam jeszcze pełnego zakresu obowiązków. Wszystko jest do ustalenia z zarządem klubu. Jestem gotowy odejść od funkcji koordynatora i zająć się bliżej seniorami i ewentualnie pracą z juniorami. Koordynować wszystkie grupy to ciężka praca, wymaga wiele czasu, a ja przecież pracuję w szkole. Praca koordynatora, w moim mniemaniu, to praca od rana do wieczora w klubie.
Często się słyszy, że środowisko trenerskie jest skonfliktowane, nie do końca przychylne sobie. Jest w tym trochę prawdy?
Jest. Będę się starał, żeby po prostu nie było podważania autorytetu trenera. Jest etyka tego zawodu, którą w moim odczuciu należy przestrzegać. Powinniśmy sobie wzajemnie pomagać i wspierać, i o tym należy pamiętać.
Jakie cele zostały nakreślone przed Panem? Jakimi zawodnikami będzie Pan dysponował w nowym sezonie?
Wiadomo, że nadrzędnym celem w sporcie seniorowskim zawsze będzie i powinno być pierwsze miejsce, awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Od zarządu muszę otrzymać informację, czy pierwsza trójka będzie satysfakcjonowała zarząd i kibiców, czy w grę wchodzi tylko pierwsze miejsce. Bo przypomnę sytuację w Sławianowie, gdzie miałem zbudować zespół na klasę okręgową w przeciągu 2-3 lat. Zdobyłem w rundzie 22 punkty, a nagle prezes Duraj powiedział, że to moją winą był brak awansu do wyższej klasy rozgrywkowej, z czym się kompletnie nie zgadzam.
Na tę chwilę w ekipie Sparty będą duże roszady w składzie. Nie ma w składzie Wrzeszcza, Miedzińskiego, Zabrockiego, Wojciechowskiego, Hajmana, Graya, Ankudowicza, a to połowa składu z zeszłego sezonu.
Jak grać ma ten zespół? Na pierwszy trening przyszło 17 zawodników, co może napawać optymizmem.
Nie wiem do końca, jaka jest przynależność, że tak powiem boiskowa - pozycyjna i klubowa - tych zawodników, których mam. Nie mogę dopasować zawodników do systemu, lecz odwrotnie. Poprzedni trener, mając takich zawodników jak Wrzeszcz, Ankudowicz, Wojciechowski mógł dopasować sobie system, bo to są zawodnicy uniwersalni. Ja muszę zobaczyć, jaki mam materiał i wtedy podejmę decyzję, jak mamy grać. Muszę zobaczyć, co Ci zawodnicy prezentują i wtedy dopasuję ich grę pod system. Będziemy trenowali i grali prawdopodobnie na boiskach Skica, Zakrzewa i Orliku, przygotowując się do nowego sezonu w klasie okręgowej, która inauguracje będzie miała 11 sierpnia. Zaczniemy meczem z Iskrą Krajenką. Co do frekwencji na pierwszym treningu to jest ona w miarę zadowalająca i trzeba zobaczyć, jak się będzie utrzymywała.
Woli Pan charakternych łobuziaków czy ułożonych piłkarzy, realizujących wzorowo założenia trenera?
Musi być wojownik na boisku, charakterny zawodnik, bo piłka wymaga walki i czasami twardej męskiej gry. Ale zawodnik taki nie może wchodzić w konflikt z zespołem, trenerem. W konflikt z przeciwnikiem jak najbardziej, ale nie kosztem kartek i osłabienia zespołu.
Były kontrowersje wokół zarobków trenera Adama Ziółkowskiego. W Pana przypadku pieniądze będą na podobnym poziomie?
Będę zarabiał 1350 zł netto. Jeśli nie będę dawał rady, nie będę mógł pogodzić roli koordynatora w klubie, skupię się na pracy szkoleniowej tylko piłki seniorskiej. Moim priorytetem jest praca w szkole, ale wiem, że swoje obowiązki w klubie będę wykonywał najlepiej jak potrafię. W klubie dzisiaj się jest, a jutro cię nie ma. Poza tym najlepszym weryfikatorem mojej pracy będą wyniki i one rozliczą mnie w końcowym etapie pracy.
Andrzej Bednarek to inny trener niż 15-20 lat temu? Poprzedni pracodawca zarzucał brak silnej ręki w prowadzeniu zespołu. Czy przez te lata zmieniło się Pana podejście do piłki nożnej?
Uważam, że nie problem rzucić butelką w szatni, przeklnąć i w ten sposób pokazywać silną rękę. Kiedy trener idzie do klubu i pyta przełożonych, kto będzie kierował zespołem i nie otrzyma kredytu zaufania i pełnej autonomii, nie powinien łapać się tego zadania. W poprzedniej mojej pracy prezes najpierw prezesował, potem był zawodnikiem i te role mu się mieszały. Jego rządy w klubie nazwałbym autorytarnymi. I wtedy, myślę, spada motywacja każdego trenera. Ja rozpracowywałem zespoły w tej klasie rozgrywkowej, jeździłem, podpatrywałem, jak grają inni. Dałem dużo z siebie. Swojego podejścia nie zmieniłem, a zyskałem doświadczenie potrzebne i niezbędne w tej pracy. Karol Zabel
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze