Reklama

Koniec pobłażania

28/07/2014 10:52
Były ostrzeżenia, które niewiele dały. Skończyły się żółte kartki. Przyszedł czas na czerwone. Mieszkańcy mogą się spodziewać intensywnych kontroli, także z udziałem policji. Kary mogą znacząco opróżnić kieszenie

Gdy kilka dni temu nad powiatem szalała ulewa, z ponad dwudziestu interwencji podejmowanych przez strażaków, a związanych z zalaniami, kilkanaście miało miejsce w gminie Zakrzewo. W tym ze zdecydowaną przewagą samego Zakrzewa. W akcjach brały udział wszystkie gminne jednostki OSP. To nie pierwsza sytuacja w ostatnich latach, kiedy większy deszcz zalewa miejscowych. Samorządowcy mówią mieszkańcom: dosyć.

Tradycyjnie mocno ucierpiała ulica Osmańczyka i jej sąsiedztwo. Jednak najbardziej ulice Sportowa i Towarowa. Więcej szczęścia mieli ci, u których skończyło się „tylko” na zalaniu, gorzej było u tych, gdzie toalety zamieniły się w tryskające fontanny. W niektórych piwnicach pływały odchody.

Kilkakrotnie więcej

Zaistniała sytuacja częściowo jest wynikiem wadliwego systemu odprowadzania wody deszczowej. Wójt podkreśla, że lada dzień będzie ogłoszony przetarg na remont ulicy Osmańczyka, a w ramach tych prac przewidziana jest kontrola, udrożnienie i przebudowa burzówki. Inwestycja ma być wykonana w tym roku.




[[reklama]]

Jednak kanalizacja deszczowa to jedno, a osobny problem stanowi kanalizacja ściekowa. Ulewa sprzed kilku dni kolejny raz udowodniła, że spora liczba mieszkańców nie odprowadza wody deszczowej na teren swoich posesji, tylko bezpośrednio w kanalizację. Dla wyobrażenia skali problemu, szef gminnego zakładu komunalnego Edmund Kabattek podaje zestawienie, które najbardziej obrazuje powagę sytuacji. W ciągu paru godzin liczniki na oczyszczalni wskazały kilkakrotnie większy napływ ścieków niż tradycyjnie. Znaczenie może mieć oczywiście również nieszczelność systemu kanalizacji, ale to może być tylko procent tego, co napłynęło na oczyszczalnię. Zdecydowana większość pochodzi zapewne z dachów domów, skąd bezpośrednio w grunt prowadzą rury spustowe.

Drobiazgowo

Przypomnijmy, że kontrole, przy użyciu sprzętu, który udowodniłby niewłaściwe podłączenia, były zapowiadane przy wcześniejszych ulewach i podobnych w skutkach konsekwencjach. W ostateczności do nich nie doszło. Dlaczego? Wójt tłumaczy, że przyjęto zasadę, iż najpierw należy się ostrzeżenie. Ponieważ to nie poskutkowało – co udowodniła ulewa sprzed kilku dni – nadszedł czas na wyciagnięcie konsekwencji. – Wcześniej dwukrotnie przerabialiśmy ten temat. Jak to mówią, do trzech razy sztuka – stwierdza Henryk Dobrosielski, przyznając, że jest już powołana komisja, która pójdzie w teren. Przeprowadzi ona bardzo drobiazgową kontrolę, od domu, do domu. Na razie w Zakrzewie, ale docelowo również w innych miejscowościach gminy. Kontrole nie będą jednorazowe, w przyszłości mają być dość regularnie powtarzane.

Jeśli ktoś sądzi, że efektem kontroli nie będą żadne konsekwencje, może się przeliczyć. – Stąd obecność w komisji policjantów – mówi wójt, podkreślając, że będą oni mogli nakładać na mieszkańców mandaty karne. To jednak nic w porównaniu z tym, jakie możliwości ma w tym względzie ochrona środowiska. – Tam kary zaczynają się od poziomu pięciu tysięcy złotych – mówi wójt, przyznając, że gmina nie będzie unikać dokonywania w tej instytucji stosownych zgłoszeń.

Zbiorniki bezpieczeństwa


Niezależnie od wyników kontroli, gmina i tak chce się zabezpieczyć przed podobnymi w skutkach sytuacjami. W tym celu planuje się wykorzystać starą część zakrzewskiej oczyszczalni. Jest tam kilka zbiorników, które mają być wykorzystywane jako miejsce gromadzenia nadmiaru napływających w razie ulewy ścieków. – Gdy napływająca ilość ścieków osiągnie określoną ilość, nadmiar zostanie przekierowany na te zbiorniki – wyjaśnia wójt, precyzując, że zbiorniki są dość duże, łącznie mają blisko 200 metrów sześciennych pojemności. – To powinno wystarczyć na takie kryzysowe sytuacje jak sprzed kilku dni, czy sprzed dwóch lat – ocenia Edmund Kabattek. Ile będzie to kosztować? Wójt szacuje, że w granicach 100 tysięcy złotych. – Jesteśmy na etapie opracowywania koncepcji – mówi Henryk Dobrosielski.



[[reklama]]

Tak dzieje się, gdy ludzka głupota przekracza pewne granice. Wystarczyłoby, żeby mieszkańcy wykazali odrobinę więcej rozsądku oraz dobrej woli i pomyśleli od czasu do czasu o sąsiadach. Bo nikt nie chciałby pływających odchodów w domu. Ani swoich odchodów, ani tym bardziej obcych.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości