Reklama

Koniec z ochotnikami?

18/05/2013 00:00
Jeśli przepisy wymyślone na "górze" wejdą w życie, większości gmin nie będzie stać na utrzymanie Ochotniczych Straży Pożarnych. Czy protest samorządowców i strażaków przyniesie efekt?

Zakupione dwa lata temu ubrania, buty i hełmy strażackie trzeba będzie wyrzucić na śmietnik. Wraz z nimi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zgodnie z mającymi wejść nowymi normami, strażacy muszą zaopatrzyć się w nowe, droższe wyposażenie. Gminę Okonek na przykład będzie to kosztować ponad sto tysięcy złotych. Kogo na to stać?

W nowych butach bezpieczniej


Marek Mikietyński, komendant gminny ZG OSP w Okonku na ostatniej sesji Rady Miejskiej napomknął, że strażacy w ostatnim czasie otrzymują z Zarządu Głównego OSP szereg dziwnych pism, m.in. dotyczących przestrzegania zasad BHP w poszczególnych jednostkach. Odpowiedzialny za przestrzeganie tych przepisów w gminach są wójtowie i burmistrzowie. Niedawno nadesłano wytyczne dotyczące kryteriów obowiązujących na ubrania i buty strażackie. Wynika z nich, że OSP w Okonku dysponuje jedynie sześcioma ubraniami spełniającymi te kryteria, czteroma parami butów i kilkoma hełmami. W pozostałych jednostkach w gminie jest jeszcze gorzej. – Obecnie potrzebujemy 33 komplety ubrań po ponad dwa tysiące złotych każde, co daje około 67 tys.zł, 44 pary butów po czterysta pięćdziesiąt zł, to kolejne dwadzieścia tysięcy. Do tego koszty nowych hełmów, rękawiczek, daje to w sumie sto trzynaście tysięcy złotych na sam początek. Wiadomo, kto te koszty musiałby ponieść, oczywiście gminy – wyliczał komendant.

[[reklama]]
Do więzienia za sprzęt


Jego zdaniem najciekawsze w tym wszystkim jest to, że producentem tych wszystkich rzeczy spełniających „nowe” kryteria jest zakład w Brzezinach, podlegający… Zarządowi Głównemu OSP oraz zakład w Kaliszu. Zdaniem Zarządu ten sprzęt jest najlepszy i tylko ten ma odpowiednie certyfikaty. „Konsekwencją prawną dla sytuacji, które będą związane z użyciem przez strażaków sprzętu nie posiadającego dopuszczenia do użytkowania, mimo że taki obowiązek istniał, np. hełmów, może być postawienie zarzutu osobom odpowiedzialnym za użycie tego sprzętu, na przykład naczelnikowi, prezesowi OSP popełnienia przestępstwa z art. 160 KK, w myśl którego kto naraża drugiego człowieka na utratę zdrowia lub życia, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech” – można wyczytać w piśmie.

- Bardzo ciekawa perspektywa rysuje się przed prezesami i naczelnikami OSP. W razie czego proszę o paczki do więzienia – zażartował Marek Mikietyński, chociaż pewnie do śmiechu mu nie było. – Nie wiem, co mamy teraz robić – dodał.
[[nowa_strona]]
Pieczątka warta majątek

Ale to jeszcze nie koniec ciekawostek. Kilka dni temu na adres wszystkich jednostek OSP w kraju została przysłana opinia radcy prawnego działającego przy ZG OSP w Warszawie. Z opinii tej wynika, że wozy strażackie zakupione za granicą albo otrzymane w darze (OSP w Okonku otrzymała taki wóz ze Stockeldorf) muszą przejść kontrolę w ośrodku badawczym w Józefowie koło Warszawy. Tam zostanie postawiona odpowiednia pieczątka warta kilkadziesiąt tysięcy złotych. Inaczej szkoda, która zostanie wyrządzona z udziałem wozu OSP, nie posiadającego takiej pieczątki, nie zostanie wypłacona, z uwagi na to, że „ubezpieczyciel został wprowadzony w błąd przez OSP lub gminę, bowiem sprzęt ten nie spełnia wymogów prawnych” – czytamy w opinii prawnika.
[[reklama]]
Nurek i chemik niezbędni

Komendant ZG OSP w Okonku mówił też o następnym „kwiatku”, jaki szykuje się jednostkom. Chodzi o grupy specjalistyczne, tworzone na bazie jednostek ratowniczo–gaśniczych. W powiecie złotowskim takich jednostek jest jedenaście. W Poznaniu wymyślono, że każda taka jednostka będzie musiała mieć pięć specjalizacji: wysokościową, wodną, chemiczną, ekologiczną i ratownictwa technicznego. – Dodam tylko, że sprzęt na wyposażenie musi zakupić gmina. Jedno ubranie chemika to około 17 tysięcy złotych. A gdzie inny sprzęt, na przykład do nurkowania, a gdzie szkolenia ludzi? W Poznaniu ma powstać grupa ratownictwa technicznego. W razie wypadku u nas, samochód z Poznania ma przyjechać. Jeśli się w międzyczasie okaże, że jest niepotrzebny, to go się z drogi zawróci. Chyba ktoś tam w stolicy Wielkopolski na głowę upadł – zakończył zdenerwowany komendant OSP w Okonku.

Z wypowiedzi tej jasno wynikało, że jeśli te wszystkie przepisy wejdą w życie, to są małe szanse na to, że Ochotnicze Straże Pożarne przetrwają, bo którą gminę będzie stać na ich utrzymanie.

W poniedziałek odbyło się spotkanie burmistrzów, wójtów, komendantów gminnych OSP w komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie. - Utworzenie grup specjalistycznych wymaga podpisania z ZOW ZOSP w Poznaniu aneksów do umów, które aktualnie obowiązują. Na spotkaniu jednogłośnie podjęliśmy uchwałę, że gminne OSP aneksów takich nie podpiszą. Samorządowcy stwierdzili, że nie będzie ich stać na utrzymanie straży, bo oprócz zakupu sprzętu, trzeba doliczyć pieniądze na szkolenia, konserwację. To są ogromne kwoty. Wiem, że niektóre powiaty w Wielkopolsce postąpiły podobnie. Mamy nadzieję, że władze wycofają się z tego pomysłu – tłumaczy Andrzej Kacprzak wiceprzewodniczący ZO ZOSP w Poznaniu jednocześnie komendant powiatowy OSP.

Ryszard Mikietyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości