Kilka tygodni temu przywiozła złoty medal z Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży – Mistrzostw Polski Kadetek, które odbywały się w Grudziądzu. – Pojechałam po złoto – mówi pewnym głosem, świadoma, że tylko ten medal mógł spełnić oczekiwania jej i trenera Tomasza Tetzlaffa. – Dwie wygrane przez techniczny nokaut i jedna zdecydowana na punkty – szesnastoletnia dziewczyna z Węgierc opisuje przebieg jej pojedynków. U Magdy widać progres, bo przed rokiem wywalczyła srebrny medal.
Zarówno wtedy (w 2014 roku mistrzostwa odbywały się na Dolnym Śląsku), jak i po tegorocznych zawodach w Grudziądzu Magda otrzymała powołanie do reprezentacji Polski. Przed rokiem było to bezpośrednio związane z mistrzostwami świata, które odbywały się na Tajwanie. Wtedy Magda sama zdecydowała, że nie pojedzie.
– Odmówiłam, ponieważ uznałam, że jeszcze nie byłam na to gotowa. Dzisiaj żałuję – szczerze przyznaje. Niestety w tym roku historia się powtórzyła. Po wywalczeniu złotego medalu w Grudziądzu trener kadry Tomasz Potapczyk ponownie powołał nastolatkę z gminy Tarnówka do kadry Polski. Właśnie na początku sierpnia miała uczestniczyć w mistrzostwach Europy, które zorganizowano na Węgrzech.
– Niestety miałam problem z wyrobieniem paszportu. Tata pracuje za granicą i na ostatnią chwilę niczego nie udało się załatwić – wyjaśnia.
92 kg wagi, ponad 180 cm wzrostu – parametry dziewczyny robią wrażenie, choć ta przyznaje, że miała okazję mierzyć się z mocniejszymi fizycznie rywalkami.
– Ponad 190 cm wzrostu i około 120 kilogramów wagi – opisuje jedną z przeciwniczek, z którą oczywiście wygrała.
– Lubię ten sport – przyznaje bez ogródek – ale nie mam żadnego ulubionego boksera. Sama jestem dla siebie wzorem, innych nie mam – mówi zdecydowanie. Dodaje nawet, że nie lubi, wręcz nie cierpi oglądać boksu w telewizji. – Na ekranie jest nudny. Wolę walczyć – wypowiada zapewne niepopularną wśród pięściarzy opinię.
Nie kryje, że dość często w rodzinnych stronach musi tolerować zaczepki. Większość to niewinne przekomarzanie się, ale zdarza się, że druga strona bywa natrętna. Niejeden oberwał już od niej za to w przysłowiowe „czambo”.
– Nic nikomu nigdy się nie stało, chociaż jeden popłakał trochę w rowie – wspomina ze śmiechem.
Magda marzy oczywiście o pięściarskich sukcesach, ale tylko na amatorskim szczeblu. Na szczycie tych, póki co odległych wyobrażeń, jest oczywiście udział w olimpiadzie. Zawodowo nie planuje wiązać się z boksem. Dlaczego? – Jestem zbyt spokojnym człowiekiem – argumentuje. Boks to jedna z najważniejszych rzeczy w jej życiu, ale chce mieć alternatywę. Za kilka tygodni rozpocznie naukę w liceum o profilu kosmetycznym. – Chcę być kosmetyczką, fryzjerką, chcę mieć kiedyś własny zakład – zdradza plany, przyznając, że tak odmienne od boksu zainteresowania kręcą ją równie mocno. Takie hobby to wcale nie pokłosie częstej konieczności tuszowania siniaków na twarzy.
– Nie mam ich. Najwyżej zdarzają się zadrapania brody – rękawicą dotyka podbródka. Przed boksowaniem nie czuje lęku. – Raz kiedyś nawet lubię dostać – odpowiada na pytanie o konieczność przyjmowania ciosów. – To tylko zwiększa motywację do dalszej pracy – zapewnia.
W rodzinie żadnych pięściarzy nie ma, ale coś w genach ma chyba zapisane. – Na pierwszych zajęciach trener zapytał zdziwiony: a skąd ty znasz pozycję bokserską? – wspomina początkowe lekcje.
– Nie wiem, skąd wiedziałam, jak się ustawić. Nikt wcześniej mnie tego nie uczył – deklaruje.
Trener Tetzlaff podkreśla, że w swojej kategorii wiekowej Magda jest dzisiaj najlepszą zawodniczką w Polsce. – Za rok też będą mistrzostwa, świata lub Europy, dokładnie jeszcze nie wiadomo. Tym razem nie odpuszczę, na pewno na nie pojadę – zapowiada szesnastolatka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze