Reklama

Królik nas uratował

12/08/2013 15:32
- Jestem pewna, że ktoś chciał nam zrobić krzywdę - mówi Anna Kandalska, dodając, że gdyby było inaczej, podpalacz podłożyłby ogień również na parterze budynku

29 lipca Elżbieta Kandalska późno kładła się spać – około 1.00. Szczęśliwie senność nie zdołała jej zmorzyć – przeszkadzał królik, a przynajmniej tak się kobiecie wydawało. - Myślałam, że córka dała mu suchego chleba na noc i chrupie – wspomina pani Ela. Tuż przed 1.30 wstała z łóżka, by zobaczyć, co zwierzę wyprawia w klatce i wówczas dotarło do niej, że hałas dobiega zza drzwi wejściowych. - To ogień tak trzaskał – opowiada. - Mama zobaczyła dym – wyjaśnia Anna, tłumacząc, że ten zaczął się przedostawać do mieszkania przez nieszczelne drzwi. Gorące, na szczęście nie na tyle, by nie dało się ich otworzyć.

[[reklama]]

E. Kandalska postawiła na nogi cały dom. W koszuli nocnej wzięła się za gaszenie pożaru – razem z córkami przynosiły wodę miskami. Pożar udało się ugasić – strażacy z OSP Jastrowie zajęli się dogaszaniem zarzewi. - Dopiero wczoraj głos odzyskałam, tak się nałykałam tego dziadostwa – powiedziała nam w czwartek pani Elżbieta, mając na myśli dym. - Byłam czarna, że ja pierdziu, jak diabeł... Dziewczynom nadpaliły się włosy – częściowo udało się je już doprowadzić do porządku.

Problem z szafą

Spłonęła szafa wypełniona ubraniami. - Były tam kurtki zimowe, bluzy... ciepłe rzeczy – wyjaśnia Anna. Jęzory ognia z łatwością strawiły materiał, nadpaliły...

To tylko fragment artykułu z AL 32/2013, s.22


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości